Jarosław Kaczyński czci pamięć po swoim bracie Lechu regularnie - co miesiąc przemawia sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Jarosław Kaczyński czci pamięć po swoim bracie Lechu regularnie - co miesiąc przemawia sprzed Pałacu Prezydenckiego. Fot. Adam Stepien / Agencja Gazeta

W środę odbyła się premiera autobiografii Jarosława Kaczyńskiego. Szef Prawa i Sprawiedliwości opisał w niej nieznane fakty ze swojego życia i ludzi ze swojego otoczenia. Podczas spotkania promującego książkę przedstawił też próbę opowiedzenia zupełnie nowej historii pierwszej "Solidarności". Prezes PiS twierdzi, że faktycznie za związkiem nie stał Lech Wałęsa, a jego brat...

REKLAMA
– Gdyby nie mój świętej pamięci brat, cały ten nurt, który się przeciwstawiał postkomunizmowi by nie powstał. Wtedy były trzy siły polityczne, które się liczyły: Kościół, Solidarność i Lech Wałęsa, i głównie elity warszawsko-krakowskie, które później powoływały UD i UW. Jeżeli ktoś chciał uzyskać coś poważnego w polityce, musiał mieć zaczepienie w co najmniej jednym z tych ośrodków – wyjaśnił Jarosław Kaczyński podczas premiery książki „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”.
– My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat – dodał polityk. Prezes PiS przyznał natomiast, że tylko Lechowi Kaczyńskiemu zawdzięczał to, że został redaktorem naczelnym „Tygodnika Solidarność”.
Promocja autobiografii Jarosława Kaczyńskiego jest dobrze zaplanowana. Oprócz dużych plakatów umieszczonych w przestrzeni miejskiej, prezes sam chętnie zajmuje się jej PR-em. Jak pisaliśmy tydzień temu, podczas posiedzenia w Sejmie, kiedy toczyła się kolejna batalia o Trybunał Konstytucyjny, Kaczyński zamiast brać udział w obradach - ostentacyjnie przeglądał swoje „Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC”.
źródło: 300polityka.pl