Dlaczego służba zdrowia prowadzi bunt? Przecież Szydło ciągle ich chwali. Lista, ile kto zarabia w służbie zdrowia

Premier Beata Szydło i minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Solidaryzują się ze służbą zdrowia. Na razie głównie słowem.
Premier Beata Szydło i minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. Solidaryzują się ze służbą zdrowia. Na razie głównie słowem. Fot. Sławomir Kaminski / Agencja Gazeta
Pracownicy służby zdrowia domagają się rozmów z Beatą Szydło. Tymczasem zarówno w wystąpieniach premier, jak i w projektach rządu, temat tej branży pojawia się nieustannie. O co więc chodzi związkowcom?


Rozmowy nie wyszły, cierpliwość się skończyła. Związkowcy postanowili siedzieć w budynku ministerstwa tak długo, aż Beata Szydło przyjdzie z nimi porozmawiać. Skąd tyle frustracji, skoro premier przy każdej okazji ich chwali?

Nawet podczas protestu Beata Szydło znalazła chwilę, żeby na Twitterze napisać, że w pełni rozumie protestujących oraz, że ci mają prawo protestować. Problem w tym, że w słowach premier za dużo jest tego empatycznego zrozumienia, a za mało działania.

Związkowcy domagają się kilku jasno określonych rzeczy. Podwyżki płac oraz ustaw o minimalnym wynagrodzeniu w służbie zdrowia i sieci szpitali. Niezależnie od tego, czy żądania są zasadne, argumenty do protestu podrzuciła sama premier i to już w dniu swojego expose.

Obietnica 1. Pracujecie dużo, zarabiacie mało. Pomożemy wam, tak jak chciał Religa

Z expose premier Szydło mogliśmy dowiedzieć się, że dotychczasowy model finansowania służby zdrowia nie sprawdził się. Punktem wyjścia do przebudowy miał być program prof. Zbigniewa Religi. Szydło podkreślała, że lekarze muszą być bardzo wysoko wynagradzani, a pensje innych pracowników są zbyt niskie.

Warto pamiętać, że w 2006 roku Religa, który popierał 30-procentowe podwyżki w sektorze publicznym, mówił o podwyżkach dla pracowników niepublicznych placówek „choćbyśmy nie wiem, jak chcieli, nie można dać wszystkim”. Profesor był także zwolennikiem likwidowania zadłużonych i małych placówek, co na pewno nie byłoby w smak dzisiejszym protestującym. Zapytany o możliwe protesty, Religa odpowiadał: „I tym razem spodziewam się protestów. Ale jestem gotów realizować to, co jest dla pacjentów dobre, bez względu na kłopoty”.

Obietnica 2. Będą podwyżki, ale trzeba poczekać

W sprawie pracowników służby zdrowia głos zabrał także minister Radziwiłł. Po posiedzeniach Trójstronnego Zespołu do Spraw Ochrony Zdrowia przedstawił konkrety, ale tylko w formie propozycji. Wynagrodzenie zasadnicze będzie stanowiło iloczyn kwoty bazowej i współczynnika określonego w załączniku do ustawy.


Do 31 grudnia 2021 roku trwać będzie okres przejściowym, gdzie kwota bazowa wynosić będzie 3900 zł brutto, a od 1 stycznia kolejnego roku będzie równa przeciętnemu wynagrodzeniu miesięcznemu i będzie stale waloryzowana. Do 2018 roku wynagrodzenie miałoby wzrosnąć o 20% kwoty stanowiącej różnicę między określonym w ustawie minimalnym wynagrodzeniem a wynagrodzeniem zasadniczym pracownika.

Zagwarantowanie minimalnych płac pracownikom medycznym służby zdrowia kosztować ma ok. 6,7 mld zł. Radziwiłł przedstawił także docelowe wynagrodzenia minimalne.

– Dla lekarzy ze specjalizacją: 4 800 zł
– Dla lekarzy bez specjalizacji: 3 980 zł
– Dla pielęgniarek i położnych z tytułem magistra ze specjalizacją: 3 216 zł
– Dla pielęgniarek i położnych bez specjalizacji: 2 400 zł
– Dla techników medycznych i pokrewnych: 2 400 zł

Ile zarabiają teraz

Zarobki w służbie zdrowia podliczyła niedawno firma Sedlak&Sedlak. Mediana w zawodzie pielęgniarki na początku roku wynosiła 2700 zł brutto. W przypadku bardziej wykwalifikowanych (studia, staż pracy) mediana to 2912 zł. Odrobinę inaczej wyglądają dane GUS, zgodnie z którym pielęgniarki zarabiają średnio ponad 3400 zł. Jednocześnie raport GUS wskazuje, że to najgorzej wynagradzana grupa specjalistów. Od 2008 roku podwyżki wyniosły 500 zł.

Dla porównania mediana zarobków ratowników medycznych wynosi 3024 zł. 25 proc. badanych zarabia poniżej 2400 zł, a kolejne 25 proc. powyżej 3800 zł.

Mówiąc krótko, protestujący pod ministerstwem związkowcy nie domagają się niczego nowego, a jedynie wprowadzenia w życie tego, o czym mówi się od dawna. Biorąc pod uwagę, że kolejna manifestacja odbędzie się w najbliższą sobotę (24 września), można założyć, że osoby, których miesięczny budżet przez 8 lat wzbogacił się o 500 zł cierpliwości już nie mają.

Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DADHERO.PL 0 0"Dziwne spojrzenia, złośliwe komentarze..." Tak wygląda życie ojców samotnie wychowujących dzieci
0 0Kolorowe morskie stworzenia w Paryżu. Instalacja ma zwrócić uwagę na ważny problem
Cartoon Network 0 0Ktoś dokucza twojemu dziecku? Ten poradnik podpowie ci, jak poradzić sobie z tym problemem
0 0Nauczyciel krytykuje system oceniania. Domaga się zmian w szkołach
dadHERO 0 0Prawie półtora miliona złotych na polską planszówkę. Skąd ten sukces gry "Beyond Humanity:Colonies"?
0 0Najmłodsza miliarderka się bogaci. Poruszenie w świecie mody
WYWIAD 0 0"Żenujące". Były sołtys Rytla nie ukrywa, co myśli o reportażu Superwizjera o Beacie Szydło
0 0Wyrok za niski? Wnuk Wałęsy do więzienia może trafić na dłużej