
Promocja! Koniec sezonu! Ostatni dzwonek! Kiedy na sklepowych witrynach manekiny zaczynają ustępować miejsca plakatom z krzykliwymi sloganami, zaczyna się twoja ulubiona pora roku. Tyle możliwości! Tak tanio! Tak ci się przynajmniej wydaje na początku, bo po powrocie do domu euforia powoli opada. Po kilku dniach dochodzisz do wniosku, że ze sterty zakupionych na przecenach rzeczy, tak naprawdę podoba ci się najwyżej kilka, a koniec końców, do codziennej garderoby wejdą góra dwie. Co robisz źle? To proste: szukasz zakupowych możliwości nie tam, gdzie trzeba.
REKLAMA
Przekonanie, że rzeczy “z metką” w rozsądnych cenach można pozwolić sobie tylko co kilka miesięcy, poza sezonem, jest o tyle zgubne, co błędne. Zgubne ze względu na siniaki, jakich nabawisz się walcząc na śmierć i życie w tłumie podobnych tobie pasjonatek okazji. Błędne, bo markowe rzeczy w cenach niższych do 60 proc. są dostępne przez cały rok w sklepach TK Maxx.
Z drugiej strony, brak komfortu swobodnego przechadzania się pomiędzy sklepowymi alejkami to wyrzeczenie, na które prawdziwa łowczyni okazji może sobie pozwolić, prawda? Być może, ale to nie jedyny argument. Kupując na przecenach czyha na nas parę psychologicznych pułapek.
Musisz coś kupić. Cokolwiek
O uczuciu wewnętrznego szczęścia, jakie ogarnia cię podczas wyprzedaży już mówiliśmy. Do sklepu wchodzisz więc z nastawieniem, że na pewno uda ci się znaleźć coś wyjątkowego w wyjątkowej cenie. Czasem, wyjątkowo, zdarza się niestety, że jakoś nic szałowego nie wpada ci w oko. Z drugiej strony, znalazło się kilka “fajnych” rzeczy. Oczywiście kupujesz, bo to i tak “okazja”. Może kiedyś przekonasz się do trawiastej zieleni, a bermudy znów staną się modne. A może, co bardziej prawdopodobne, po sezonie wyciągniesz je z szafy i, jeszcze z metką, oddasz przyjaciółce.
Widzisz przecenę, ignorujesz wady
Kiedy bardzo czegoś chcemy, mamy tendencję do ignorowania wad danej rzeczy. Psychologowie mówią tu o “efekcie wspierania decyzji”. W sytuacji przecen działa to mniej więcej tak: widzimy super sukienkę. Jest piękna - szeleszcząca szmaragdowymi cekinami i do tego przeceniona. Obok na wieszaku wisi podobna, może nawet trochę bardziej uniwersalna, ale jej cena powala - w negatywnym sensie. Oczywiście, że bierzesz więc tę z okazji. Fakt, że jest lato, a Sylwester - tylko raz do roku, skutecznie wypierasz ze świadomości. Koniec końców kiecki nigdy nie zakładasz, bo jakoś “nie ma okazji”.
Dlaczego taka sytuacja nie przydarzy ci się w TK Maxxie? Bo sieć “szalonych możliwości” zakupowych (hasło najnowszej kampanii reklamowej) w ofercie ma tylko i wyłącznie rzeczy w okazyjnych cenach. Wybierając więc pomiędzy dwoma sukienkami, z których każda będzie “okazją”, zwrócisz uwagę na bardziej obiektywne przesłanki, na przykład to, czy brokatowy materiał jest odpowiedni do biura.
Wniosek jest prosty – kupowanie na przecenach może w rzeczywistości opłacać się rzadziej niż częściej. Zakupy to szalona przyjemność, ale tylko pod warunkiem, że będą dobrze skrojone – zarówno jeśli chodzi o ubrania, jak i twoje możliwości. Tylko wtedy uda ci się wyłuskać prawdziwe perełki, których w TK Maxxie nie brakuje.
Artykuł powstał we współpracy z TK Maxx.