Lekomani i tak kupią co im potrzeba w aptece. To starsi ludzie na wsi stracą dostęp do najbardziej potrzebnych leków

Niestety wielu seniorów nie ma dostępu do całodobowej apteki.
Niestety wielu seniorów nie ma dostępu do całodobowej apteki. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Wbrew obiegowej opinii, nie jesteśmy narodem lekomanów i nie potrzebujemy utrudnienia dostępu do leków bez recepty. Zdaniem specjalistów, potrzebujemy edukacji w kwestii tego jak przyjmować te leki, w jakich dawkach, a także w kwestiach dotyczących łączenia poszczególnych preparatów.


Ewa Jankowska
Prezes PASMI Polskiego Związku Producentów Leków bez Recepty

To, że Polacy są lekomanami, to mit. Nie różnimy się w tej kwestii od obywateli innych krajów europejskich. Zresztą ograniczenie dostępu do leków w sprzedaży pozaaptecznej, nie pomoże w zmniejszeniu konsumpcji tych leków, ponieważ 97 proc. leków bez recepty Polacy kupują w aptece, a nie w sklepach i na stacjach benzynowych. Najwięcej leków bez recepty przyjmują Francuzi, a we Francji leki bez recepty dostępne są wyłącznie w aptece.

Przypomnijmy, że czekają nas zmiany w kwestii tego, jakie leki i preparaty lecznicze będziemy mogli kupić poza apteką, czyli w sklepie spożywczym i na stacji benzynowej. Część leków zniknie ze sklepowych półek, inne mają być w mniejszych dawkach i opakowaniach. Zmian obawiają się nie tylko producenci leków, ale również mieszkańcy wsi i małych miejscowości, którzy mają daleko do apteki i często korzystają ze sklepowego asortymentu leków. Jednym z podnoszonych przez resort zdrowia uzasadnień wprowadzanych zmian jest to, że Polacy biorą za dużo leków, przedawkowują leki bez recepty.


Ministerstwo Zdrowia chce więc m.in. zmniejszyć dawkę niektórych leków w jednej tabletce, zmniejszyć opakowania leków, a wiele leków np. wieloskładnikowych , stosowanych przy przeziębieniach, wycofać ze sprzedaży poza aptecznej.

To tylko 3 proc. sprzedaży
Jak tłumaczyła prezes Jankowska, wartość sprzedaży leków OTC (bez recepty) na rynku pozaaptecznym to 394 mln zł rocznie, co stanowi ok. 3 proc. wartości rynku aptecznego (wartość rocznej sprzedaży aptek to 11,2 mld zł).

W tej chwili na sklepowych półkach 90 proc. leków to takie, które nie spełniają nowych kryteriów resortu zdrowia, a co za tym idzie znikną z tych półek. To głównie półki małych, polskich sklepów. 80 proc. rynku pozaaptecznego to małe sklepy, których w Polsce jest 86 tysięcy. Generują roczną marżę ze sprzedaży preparatów OTC na poziomie 840 zł (jeden sklep).


Prezes Jankowska podaje, że w związku z planowanymi przez resort zdrowia regulacjami rynku pozaaptecznego, ze sklepów i stacji benzynowych zniknie 90 proc. leków przeciwbólowych, w tym leki z paracetamolem i kwasem acetylosalicylowym, 77 proc. leków stosowanych przy problemach zdrowotnych z gardłem, a także wszystkie leki stosowane w przeziębieniach, gdyż są to leki wieloskładnikowe. Nie kupimy także ani jednego leku zobojętniającego, stosowanego doraźnie w leczeniu nadkwaśności żołądka i zgagi.


Zdaniem producentów leków, zmniejszenie asortymentu preparatów OTC poza aptekami dotknie szczególnie tych, którzy mieszkają na wsi i w małych miejscowościach. Mało tego. Dotknie osoby starsze, którym trudno jest się przemieszczać, a czasami jeszcze trudniej dotrzeć do apteki oddalonej o wiele kilometrów. To dla nich największym ratunkiem była sprzedaż najbardziej potrzebnych preparatów w sklepie, na stacji benzynowej, generalnie blisko domu.

Nie każdy ma "rzut beretem" do apteki
Zdaniem Ewy Jankowskiej, rzeczywistym skutkiem wprowadzenia nowych przepisów dotyczących pozaaptecznej sprzedaży leków będzie uniemożliwienie dostępu do leków "pierwszej potrzeby" dla prawie 50 proc. polskiego społeczeństwa w małych miejscowościach i na terenach wiejskich.

Trzeba bowiem wziąć pod uwagę , że aptek mamy w Polsce ok. 14 tys. i wiele z nich znajduje się w dużych aglomeracjach miejskich, a sklepów 110 tys. równomiernie rozłożonych na terenie całego kraju.

Jeśli chodzi o dostęp do leków na wsiach, to jak tłumaczył , Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, w przypadku tylko jednej trzeciej gmin wszystkie sołectwa są skomunikowane transportem publicznym. Starsi ludzie, którzy nie mają samochodu, zostaną praktycznie odcięci od możliwości kupienia choćby leków przeciwbólowych.

Postulaty producentów
W ramach konsultacji projektu dotyczące sprzedaży pozaaptecznej, PASMI postuluje by opakowania leków dostępne w sklepie mogły być jednak większe, niż zakłada projekt np. przy lekach przeciwbólowych, na nadkwaśność i zgagę miałoby to być maksymalnie 12 sztuk w opakowaniu, a przy nikotynowej terapii zastępczej - maksymalnie 30 sztuk.

Producenci chcą również, aby na liście leków dostępnych poza aptek, zostały preparaty stosowane w zaburzeniach wydzielania soku żołądkowego oraz leki stosowane miejscowo w bólach stawów i mięśni. PASMI chce również by pozostawiono dawkę paracetamolu i kwasu acetylosalicylowego na poziomie 500 mg, a także by w wykazie pozostawiono substancje stosowane w bólu gardła.

Producenci domagają się również, aby wprowadzono okres przejściowy dla producentów i hurtowni (6 miesięcy) i utrzymano w sprzedaży detalicznej produkty dostępne obecnie do czasu wygaśnięcia ich terminu ważności.

Sklep to nie apteka i rzeczywiście nie powinien jej przypominać. Jednak producenci mają wiele racji, szczególnie w kwestiach dostępu do podstawowych leków na terenach wiejskich. Z drugiej strony trudno nie przyznać im też racji w kwestii nadużywania leków OTC. Ci, którzy nadużywają, zwyczajnie zrobią zakupy w aptece, a nie w sklepie i będą "nadużywać" do woli. Tu potrzebna jest edukacja. Inaczej Polacy nadal będą traktować paracetamol i ibuprofen jak cukierki.

Napisz do autora: anna.kaczmarek@natemat.pl