Beata Szydło wraca już do pracy. Nareszcie.
Beata Szydło wraca już do pracy. Nareszcie. Fot. Kancelaria Premiera

Rzecznik rządu Rafał Bochenek pofatygował się w sobotę do TVP i poinformował, że już od poniedziałku pani premier wraca do pracy. Ona sama, wychodząc ze szpitala mówiła: "do zobaczenia we wtorek", ale widocznie 7 dni hospitalizacji po wypadku, którego efektem według oficjalnych informacji były jedynie stłuczenia i otarcia, przyniosła efekty lepsze, niż się spodziewano.

REKLAMA

– Pani premier z każdym kolejnym dniem czuje się coraz lepiej. Myślę, że od poniedziałku będziemy mogli spotkać się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pracować. Natomiast we wtorek odbędzie się posiedzenie rządu i pani premier już wcześniej zapowiedziała, że je poprowadzi – zapewniał rozpromieniony Bochenek w telewizyjnym studiu.

Dziękował też oczywiście za wszelkie życzenia i podkreślił, że to one przyczyniły się do tak szybkiego powrotu do zdrowia szefowej. Nie mogło się oczywiście obyć bez wykorzystania sytuacji i uderzenia w opozycję. – Pani premier skierowała list do tego chłopaka z Oświęcimia. Celem napisania tego listu było to, żeby uspokoić emocje i zwrócić uwagę rodzinie tego chłopaka i jemu, że stali się elementem gry politycznej i są wykorzystywani instrumentalnie przez polityków Platformy Obywatelskiej – powiedział Bochenek.

Sprawa wypadku, do którego doszło 10 lutego w Oświęcimiu, ma być podobno zbadana "możliwie szybko", nie wiadomo jednak kiedy Beata Szydło spotka się w tej sprawie z prokuratorem. Zapewne tym samym, który nie dopatrzył się żadnej winy w tym wypadku kierowcy BOR, a błyskawicznie postawił zarzuty 20-letniemu Sebastianowi.

Najpoważniej ranny w wypadku oficer BOR nadal pozostaje w szpitalu.