Zemsta polityków PiS czy zwykła dymisja? Prof. Marek Durlik nie jest już dyrektorem CSK MSWiA

Prof. Marek Durlik, były dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.
Prof. Marek Durlik, były dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Prof. Marek Durlik nie jest już dyrektorem Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA. Z oficjalnych informacji wynika, że profesor sam zrezygnował z pełnionej funkcji. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że ta dymisja była nieunikniona. Za poprzednich rządów PiS prof. Durlik kierował tym szpitalem w czasie gdy wybuchła sprawa dr G.


MSWiA oficjalnie poinformowało portal RMF24 o tym, że prof. Durlik sam zrezygnował z pełnionej funkcji. Pierwsze informacje, że może dojść do takiej dymisji zaczęły funkcjonować w prasie branżowej już dzień wcześniej.


Odwołanie, czy dymisja?
Branżowy portal politykazdrowotna.com podał z kolei, że według nieoficjalnych informacji Mariusz Błaszczak odwołał cale kierownictwo CSK MSWiA z prof. Durlikiem na czele. Portal zauważał, że na dymisji prof. Durlika może zależeć ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobro, który nie ma z nim najlepszych relacji od czasów sprawy doktora G.


Przypomnijmy, że prof. Durlik był dyrektorem szpitala MSWiA za czasów poprzednich rządów PiS. Wówczas wybuchła sprawa doktora G. Lekarza oskarżano o przyjmowanie łapówek, a nawet sugerowano doprowadzenie do śmierci pacjentów. Ostatecznie te najcięższe zarzuty nie zostały potwierdzone. Później postawiono jeszcze zarzut znęcania się fizycznego i psychicznego nad personelem oddziału.


Doktor G. w lutym 2007 r. został zatrzymany przez CBA. Wyprowadzano go ze szpitala w kajdankach przy udziale kamer. Na konferencji prasowej zorganizowanej w sprawie tego zatrzymania Zbigniew Ziobro, wówczas minister sprawiedliwości i prokurator generalny, powiedział zdanie, za które później, na mocy wyroku sądu, musiał przepraszać. Chodziło o słowa: "Już nikt, nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie", które właśnie miały dotyczyć zatrzymanego wtedy doktora G. Wyemitowano też film z zatrzymania lekarza.

Doktor G. nie był kryształową postacią, ale sposób jego zatrzymania i postępowanie organów ścigania wzbudziły bardzo głębokie oburzenie środowiska medycznego i części opinii publicznej.

Już raz odszedł
Prof. Durlik był przełożonym dr. G. i w wypowiedziach medialnych bronił oskarżanego lekarza. Potem odszedł ze stanowiska na jakiś czas, po tym jak do szpitala wysłano komisję, która miała badać czy nie było nieprawidłowości w nadzorze nad placówką. W obronie swojego dyrektora stawali pracownicy, którzy uważali, że dobra sytuacja finansowa lecznicy, to jego zasługa. Wrócił w 2010 roku, wygrywając konkurs na dyrektora CSK MSWiA.

Warto przypomnieć, że w momencie kiedy sąd chciał wypuścić z aresztu za kaucją dr. G., sprawę komentował ówczesny premier Jarosław Kaczyński. Stwierdził, że jest zdziwiony postawą sądu, bo podejrzani o mniejsze przestępstwa niż lekarz nie mają możliwości wyjścia za kaucją.
Jarosław Kaczyński
Wypowiedź z maja 2007 r.

Osoby stające w obronie kardiochirurga Mirosława G. w rzeczywistości bronią elit i grup interesów.

Jeśli od tamtej pory Jarosław Kaczyński nie zmienił zdania, to trudno się dziwić, że profesor musiał ustąpić ze stanowiska dyrektora. Właściwie to nawet dziwne, że minister Błaszczak pozwolił, by prof. Durlik kierował szpitalem do tej pory.

Swoją drogą były już szef CSK MSWiA, to bardzo dobry lekarz - specjalista chirurgii ogólnej, onkologicznej i transplantologii klinicznej, i świetny fachowiec, jeśli chodzi o zarządzanie szpitalem . Od 2005 roku jest kierownikiem Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej i Transplantologii w szpitalu MSWiA. Z przerwami był dyrektorem CSK MSWiA od 1998 r.