
To na początku brzmiało jak fake news o śmierci artysty, które ostatnio są jakąś plagą. Akurat w tym przypadku okazało się to brutalną prawdą. Wokalista popularnego zespołu Linkin Park powiesił się we własnym mieszkaniu. Chester Bennington to kolejny artysta, który odebrał sobie życie i kolejny artysta, którego śmierć wywołała smutek i poruszenie na całym świecie. Niestety, musimy się pogodzić z tym, że nasi idole z dzieciństwa powoli zaczynają odchodzić i nic z tym faktem nie możemy zrobić.
"Będąc dzieckiem, w pierwszej czy drugiej klasie gimnazjum, doprosiłem się od mamy boomboxa, taki wiesz: nie tylko na kasety, bo też na płyty CD, które wtedy zdobywały popularność. Zaraz po powrocie do domu z nowym sprzętem włożyłem do niego pierwszą CD. To było właśnie "Hybrid Theory", kupione po drodze, żeby sprawdzić czy sprzęt dobrze działa. Album pokochałem od pierszych nut, kiedyś właściwie znałem go na pamięć, bo nie było YouTube i takiej powszechności dostępu do muzyki, jak teraz, więc jeden album słuchało się zapętlony przez cały dzień.
Wczorajszy news o śmierci Chestera to szok i niedowierzanie, sprawdzasz sobie na luzie "fejsa" wieczorem szukając śmiesznych memów i nagle dowiadujesz, że gwiazda zespołu, na którym byłeś miesiąc temu i płakałeś przy "One step closer", popełniła samobójstwo, nagle BUM!, żadnych przecieków wcześniej, podejrzeń, uderza tak nagle, że z początku nie wiesz czy śmiać się czy płakać, jak się zachować... Nadal jestem w szoku, słucham Linkin Park, jak gdyby nigdy nic... wspominam i dziękuje za to co zrobili dla mnie. Myślę, że to koniec zespołu, bez Chesera to nigdy nie będzie to samo, był nie do zastąpienia."
Nu metal narodził się w Stanach na początku lat 90., jednak szczyty popularności osiągnął później właśnie za sprawą Linkin Park. Odłam ciężkiego grania prócz wpadających w ucho riffów i nisko strojonych gitar mieszał ze sobą różne style muzyczne jak grunge czy hip-hop. Chester Bennington z ekipą grali nieco lżej i przystępniej od innych, dodawali też więcej elektroniki, chwytliwych refrenów i rapowanych zwrotek. Wszystko to przełożyło się na wyjątkowe brzmienie i popularność zespołu. Bo kto o nich nie słyszał? Gatunek jednak od lat wymierał, nawet Linkin Park poszło w stronę popu, a o nowej płycie Limp Bizkit nikt nie słyszał, a podobno wydali ją półtora roku temu. Wątpię, czy teraz jeszcze komuś się będzie chciało reanimować ten styl.
Linkin Park był też pierwszym przystankiem w drodze do cięższej muzyki. Trudno będąc dzieciakiem od razu wskoczyć na głębokie wody black metalu czy metalcore'u. Fascynacja tą kapelą trochę otwierała oczy i zachęcała do dalszych poszukiwań. W połączeniu z popularnymi wtedy takimi zespołami jak Evanescence, System of a Down czy Korn sprawilo, że rzesze ludzi słuchały metalu i hard rocka. W stacjach radiowych i telewizyjnych nie królowały też takie gnioty jak teraz pokroju "Despacito".
"LP to jeden z zespołów który ukształtował mój gust muzyczny i nakierował mnie na rock i metal. Pierwsze 2 albumy słuchałem po premierze dzień i noc, na pętli. Pamiętam jak rodzice na mnie krzyczeli, gdy 6-tą godzinę musieli słuchać z mojego pokoju tych samych piosenek. To, co mnie uderzyło to uświadomienie sobie słów kolegi, który jadąc na ostatni koncert Linkin Park w Polsce powiedział że jedzie bo "nie wie kiedy będzie następna okazja ich zobaczyć na żywo". Ja ten koncert odpuściłem tłumacząc sobie że na pewno za rok-dwa zagrają znowu. To będzie jedna z decyzji, których będę pewnie już zawsze żałował."
"Śmierć celebryty jeszcze nigdy, aż tak mnie nie zabolała. Linkin Park bardzo dużo sluchałem w czasach szkolnych, a Cheester był moim idolem. Miałem wtedy marzenie, by mieć taki głos jak on, by być jak on. To od Linkin Park zaczeła się moja przygoda z coraz to ostrzejszą muzyką, oni byli na "moim początku". Ich twórczość towarzyszyła mi w wielu aspektach życia. Mając okazje być na ich koncercie w Polsce w czerwcu, słuchając kawałków na żywo, które pierwszy raz usłyszałem 10 lat temu - byłem szczęśliwy, jakbym właśnie 10 lat na ten koncert czekał. To było niesamowite i ważne dla mnie przeżycie. A miesiąc po tym, dowiedzieć się, że taka tragedia miała miejsce... Śmierć mojego idola, jest ciosem zarówno dla gówniarza, którym byłem jak i dla dorosłego czlowieka, którym teraz jestem. Ten cios pozostawił głęboką bliznę."
"Musiałem mieć 12 lat gdy na MTV2 lub Vivie po raz pierwszy usłyszałem "In the End". I zwariowałem. Nagrałem teledysk na kasetę VHS i katowałem tak długo aż w końcu udało mi się doskonale ogarnąć "air drumming" wszystkich partii perkusyjnych. Pamiętam, że ćwiczyłem też ten skok z 2:27. Kupiłem sobie luźne "skejtowskie" spodnie ala Mike Shinoda. Ogarnąłem wszystkie teksty, kupiłem "Hybrid Theory" i również katowałem do porzygania. Z wypiekami na twarzy wyczekiwałem premiery kolejnego longplaya, czyli przewyjebistej "Meteory". I już. Stało się. Moje życie weszło na inny tor. Muzyka gitarowa totalnie mnie pochłonęła i jakiś czas później sam złapałem za instrument. Do dziś uważam "In The End" za najważniejszą piosenkę w moim życiu.
Minęło 16 lat, okres kiedy jakiś amerykański zespół stanowi sens istnienia na szczęście mam za sobą. Niemniej śmierć idola sprzed lat boli.
No cóż, Chester, szkoda, że nie byłeś w stanie sobie poradzić w inny sposób. Dzięki za liczne chwile uniesienia, za mnóstwo fantastycznej muzyki, którą stworzyłeś, która na szczęście zostaje tutaj, za energię którą dawałeś z siebie na koncertach. Za to unikalne melodyjne darcie japy - absolutnie nie do podrobienia. Dla mnie byłeś najlepszym wokalistą na świecie i nieprędko znajdzie się godne zastępstwo."
Mają sławę, pieniądze, fanów, wszystko. Niestety artystów często widzimy w maskach, które zakładają, by ukryć mrok, który noszą w sobie. Wystarczy wspomnieć niedawne śmierci komika Robina Williamsa czy wokalisty Soundgarden Chrisa Cornella. Depresja to niszczycielska siła, która nie jest tylko głupią wymówką na "nie chce mi się" i tłumaczenie się ze swoich niepowodzeń. To choroba jak każda inna, która nie wybiera i która stała się "dżumą" naszych czasów. Tylko długotrwałe leczenie i niebagatelizowanie problemu może przynieść skutek, ale nie zawsze.
"Może i Chester nie był moim idolem, ale mam wewnętrzna rozterkę, bo wibracje i muza, które za dzieciaka motywowały mnie do działania były stworzone przez gościa, który miał dużo problemów ze sobą. Jestem zaskoczony. No i wydawało mi się, że mocne teksty były spowodowane tym, że gość był mocny. A to wygląda teraz na ujadanie małego psa, bo typ jest tchórzem albo faktycznie wszystko go przerosło."
Artyści apelująChester Bennington powiesił się w dniu urodzin Chrisa Cornella. był młody. Odebrał sobie życie w wieku 41 lat. Osierocił przy tym aż 6 swoich dzieci i tysiące fanów. Zdecydowana większość żałuje jego śmierci. Wśród nich jest m.in. perkusista Metalliki Lars Urlich. Napisał o nim jako o rzadkim "przypadku" w rock&rollu, bo był "łaskawy, uprzejmy i pokorny".
"Informacja o śmieci wokalisty Linkin Park wstrząsnęła mną bardziej, niż bym się tego spodziewała. Zespół i jego muzyka towarzyszył mi przez cały okres dorastania, ich dwie pierwsze płyty to jedyne, z których tekst każdej piosenki znam na pamięć. Sporadycznie docierały do mnie informacje o problemach Chestera, ale były dla mnie, jako osoby również zmagającej się z uzależnieniami i depresją, nader istotne. Pocieszałam się, że tak znany i zamożny muzyk na pewno znajdzie odpowiednią pomoc, dawało mi to też nadzieję, że przy właściwych środkach i wsparciu każdy może pokonać chorobę psychiczną. Niestety, kolejny raz dotarło do mnie, że nieważne kto cię otacza, ile masz pieniędzy i sukcesów na koncie, ostateczna walka z demonami odbywa się sam na sam. W pełni rozumiem jego decyzję, mimo osierocenia dzieci, wiem, że to największa bezsilność dała mu siłę, by zdecydować się na ten ostateczny krok. Mam nadzieję, że tam gdzie teraz jest, odnalazł wreszcie spokój."
"Świat potrzebuje zmian, a te zmiany nie biorą się znikąd. Nienawiść, pycha, zemsta i strach to plagi ziemi. Miłość, życzliwość, współczucie, empatia i służba innym to lek na wszystko."
Na kilka godzin przed śmiercią Chestera do sieci trafił najnowszy klip Linkin Park "Talking To Myself".
"Powiedz mi, co powinienem zrobić
Nic do ciebie nie dociera
Światła są włączone, ale nikogo nie ma w domu
Mówisz, że nie zrozumiem
Ale nie dajesz mi szansy
Gdy mnie opuszczasz, gdzie idziesz?" Czytaj więcej
