
Wystające z ziemi kikuty drzew, krajobraz jak po kataklizmie. "Las umarł, na górskich stokach zanikła zieleń, a w strumykach zamiast wody pitnej popłynęła brunatna breja" – to jeden z przekazów, które roznosi się po sieci. Te zdjęcia z Lasu Bawarskiego mają być argumentem na to, że jeśli minister Szyszko ulegnie ekologom, w Puszczy Białowieskiej może być dokładnie tak samo. Tamte lasy też w końcu zjadał kornik. Jak jest w rzeczywistości? Sprawdzamy. U tych, którzy byli w Lesie Bawarskim i widzieli go na własne oczy.
"Aby obecnie powstrzymać kornika - trzeba pilnie wyciąć ponad milion drzew. Jeśli to nie zostanie zrobione - znaczną część Puszczy Białowieskiej spotka ten sam los co Las Bawarski. W roku 1970 utworzono w jego części rezerwat przyrody. W 1995 pojawił się tam kornik drukarz. W imię ochrony przyrody postanowiono go nie zwalczać. Do roku 2005 korniki zeżarły cały park narodowy". Czytaj więcej
Jednak histeria wokół Lasu Bawarskiego nie do końca oddaje stan rzeczy, a nawet przeczy rzeczywistości, którą niektórzy chcą wmówić. Ba - w oczach naukowców - staje się argumentem wręcz przeciwnym - by lasu nie wycinać. Naukowcy uważają bowiem, że to co się tam zadziało można wręcz uznać za przyrodniczy sukces. – Manipulacją jest pokazywanie tylko wybranych fragmentów lasu, bez kompleksowego spojrzenia na Las Bawarski a nie całości – mówi na Temat Adam Bohdan, biolog z Fundacji Dzika Polska.


Dziś widać, co naukowcy podkreślają, że efekty tak odmiennych decyzji, tj. pozostawienie lasu bez ingerencji bądź też zastosowanie tzw. cięć sanitarnych , czyli wycięcie i usunięcie martwych świerków po gradacji, przynosi różne efekty.

Od 1983 roku na obszarze Bawarskiego Lasu i Szumawy obserwuje się zjawiska niesprzyjające świerkowi pospolitemu (huragany, okiść, wyższe temperatury latem). Czynniki te spowodowały masowy pojaw kornika drukarza w górnoreglowych świerczynach. Obydwa parki narodowe przyjęły odmienny sposób postępowania z gradacją tego chrząszcza. Na Szumawie zastosowano czynne metody ochrony drzewostanów m.in. korowanie zasiedlonych drzew, na wielu powierzchniach ich wywóz, stosowanie środków chemicznych i pułapek feromonowych. W efekcie tych działań na dużych obszarach pojawił się trzcinnik utrudniający regenerację drzewostanu. Tylko na ok. 13 procent powierzchni Parku nie prowadzi się działań ochronnych i tu regeneracja lasu przebiega znacznie sprawniej". Czytaj więcej
"Czescy leśnicy podjęli decyzję o walce z kornikiem, stosując różne metody ochrony lasu, nawet nie bacząc na stopień ochrony. W Niemczech większość terenu pozostawiono przyrodzie. Efekt jest różny, w przypadku Czech, las jest zachowany, ale widoczna jest dość intensywna działalność człowieka, która nieco odbiega od oczekiwań wobec parku. W Niemczech mimo obumarłego lasu i stojących kikutów świerków, widać naturalne procesy, które polegają na podtrzymaniu ciągłości trwania lasu". Czytaj więcej

Wycince w Czechach też towarzyszyły protesty, jak w Polsce. Wielu Czechów – jak mówi nam Adam Bohdan – którzy wtedy protestowali, przyjeżdża teraz bronić Puszczy Białowieskiej i jest to najsilniejsza zagraniczna ekipa. Oni doskonale wiedzą, na swoim przykładzie, jak może być. A Niemcy... – Wcześniej drzewostan Lasu Bawarskiego był mało urozmaicony, a potem stał się o wiele bardziej różnorodny, nastąpiła jego naturalna przebudowa. W miejscu świerków pojawiło się więcej jodeł i buków. Teraz jest tam więcej gatunków drzew – mówi Adam Bohdan.
Pytam Adama Bohdana, co powiedziałby wszystkim, którzy rozpowszechniają katastroficzne zdjęcia. – Powiedziałbym, by zapoznali się z literaturą naukową, która pokazuje jednoznacznie, że po naturalnych zaburzeniach takich jak wiatr czy kornik, towarzyszy jego naturalna regeneracja, naturalne odnawianie się. Jeśli spojrzy się na Las Bawarski z daleka, to faktycznie w wielu miejscach dominuje kolor szary, martwego drewna, które jednak jest w dużych ilościach obecne w lasach naturalnych. Ale jak wejdzie się w głąb, to można zobaczyć miliony młodych i większych drzewek różnych gatunków - mówi.
— Radosław
