
Kobiety są bardziej emocjonalne, mężczyźni – bardziej pragmatyczni. To stara jak świat stereotypowa prawda. Kolejna dotycząca płci i finansów każe etykietkę z napisem „skłonność do podejmowania ryzyka” przypinać raczej do garnituru niż garsonki. Podobne, wzajemnie wykluczające się przekonania można mnożyć, pytanie tylko po co, skoro istnieją twarde dane, pozwalające tworzyć finansowy portret Polek i Polaków odpowiadający rzeczywistości – przynajmniej tej statystycznej.
42 proc. kobiet odkłada nadwyżki finansowe na koncie oszczędnościowym, wśród mężczyzn zwolenników tego rozwiązania jest mniej aż o 15 pkt proc. Podobnie jest w przypadku lokat: wybiera je 31 proc. kobiet z tej grupy i tylko co czwarty mężczyzna (25 proc.).
Kobiety na pierwszym miejscu zwykle stawiają bezpieczeństwo. Wchodząc w rolę inwestora, starają się znaleźć pewnego rodzaju kompromis, tak by w swoje finanse, które wpływają na życie dzieci i współmałżonka, wkomponować podstawowy element bezpieczeństwa. Dopiero gdy faktycznie nabiorą zaufania do instytucji finansowej, jej doradców i rozwiązań, które oferuje, przekonują się do zakupu bardziej zaawansowanych produktów, takich jak fundusze inwestycyjne.
Sam proces decyzyjny jest także interesujący. U mężczyzn jest typowym działaniem „liniowym”, zorientowanym na szybkie osiągnięcie celu. Z kolei u kobiet jest on wielowątkowy, często tzw. „zawracający” do punktu wyjścia pod wpływem nowych informacji – dotyczy to szczególnie zbierania informacji o możliwościach inwestycyjnych oraz porównań alternatyw wyboru. Kobiety częściej szukają psychologicznego potwierdzenia słuszności samego wyboru inwestycyjnego (tu zdiagnozowano ważną rolę doradcy finansowego).
Artykuł powstał we współpracy z Deutsche Bank Polska.
