PiS zamierza utworzyć nowy okręg wyborczy w wyborach do Senatu. Mają w nim głosować tylko emigranci rozsiani po świecie, czyli tradycyjny elektorat PiS.
PiS zamierza utworzyć nowy okręg wyborczy w wyborach do Senatu. Mają w nim głosować tylko emigranci rozsiani po świecie, czyli tradycyjny elektorat PiS. Fot. Aleksander Prugar / Agencja Gazeta

Czy ludzie, którzy od lat nie postawili stopy na polskiej ziemi powinni mieć wpływ na to, kto rządzi nad Wisłą? To pytanie rozpala emocje w powracających wciąż dyskusjach o obowiązującym aktualnie prawie, które pozwala Polonii na głosowanie na listy wyborcze zgłoszone w Warszawie. A teraz te emocje zostaną podsycone, gdyż PiS planuje dać emigrantom jeszcze większy wpływ na polską politykę i stworzyć okręg wyborczy tylko dla nich.

REKLAMA
Ten ruch dziwić nie może, bo w ostatnich latach to obecna partia rządząca zdobywała najwięcej głosów poza granicami Polski. Krzyżyki przy nazwiskach polityków Prawa i Sprawiedliwości wyborcy szczególnie chętnie stawiają w najliczniejszych obwodach w USA. W przypadku wyborów do Senatu te głosy składają się jednak tylko na część wyników z okręgu 44., który obejmuje także warszawskie dzielnice Śródmieście, Żoliborz, Bielany i Białołęka. Tymczasem już podczas wyborów w 2019 roku wyborcy głosujący poza ojczyzną mają mieć swój własny okręg.
O planach zmiany prawa wyborczego pod tym kątem poinformował wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak. – Chcemy doprowadzić do sytuacji, że jeden z senatorów będzie wybierany w ramach jednomandatowego okręgu wyborczego do Senatu przez Polonię oraz Polaków mieszkających za granicą – zapowiedział zastępca Witolda Waszczykowskiego na konferencji "Polska przyszłości".
W PiS już dziś mogą być pewni, że tym polonijnym senatorem zostanie ich człowiek. Dlaczego? By to zrozumieć, wystarczy zerknąć na wyniki poprzednich wyborów. Na przykład w 2015 roku w okręgu 44. walkę o mandat senatorski Anna-Maria Anders z PiS przegrała nieznacznie z Barbarą Borys-Damięcką z Platformy Obywatelskiej tylko dlatego, że tę drugą powszechnie poparli warszawiacy. Gdyby natomiast mandat przyznawali tylko legitymujacy się polskim paszportem mieszkańcy Nowego Jorku, Chicago i kilku innych wielkich skupisk polonijnych, Anders byłaby bezkonkurencyjna.