Ilu klientów, tyle wariantów wymowy nazwy firmy Wittchen.
Ilu klientów, tyle wariantów wymowy nazwy firmy Wittchen. Screen z YouTube

Wszystkie znaki na niebie, ziemi i Facebooku wskazują, że w sobotę w Lidlach w całej Polsce znów dojdzie do dantejskich scen. Do sklepów kolejny raz trafią luksusowe torebki marki Wittchen w promocyjnych cenach. Tysiące osób będzie o nie walczyć, ale czy wiedzą jak wymawiać nazwę firmy? Ludzie różnie mówią, ale prawdziwy wariant jest prostszy niż myślicie.

REKLAMA
To będzie już 10. wspólna akcja Lidla i marki Wittchen. Przy poprzednich edycjach relacje z łowów na obłędnie pożądane torebki zawsze wyglądały podobnie - "zakupowy szał" to mało powiedziane. Tym razem z okazji okrągłej rocznicy współpracy do wyboru będzie aż 79 wzorów w atrakcyjnych cenach. Nie trzeba być Nostradamusem, by przewidzieć kolejny szturm na markety.
Torebki, które trafią w sobotę do marketów.
Torebki, które trafią w sobotę do marketów. Screen z lidl.pl
Nazwa brzmi niepolsko, więc i wariantów wymowy jest kilka. Poniżej przedstawiamy te najpopularniejsze, bo pewnie co osoba, to inna wymowa.
Odpowiedź jest prosta i nie trzeba znać obcych języków. Mówimy, tak jak piszemy: witchen. To wcale nie włoska, brytyjska ani niemiecka firma. Jej założycielem jest Jędrzej Rafał Wittchen, który urodził się w Międzychodzie (Wielkopolska). W logo, które znajdziemy na torebkach, są jego inicjały "J" i "R".
Fot. darios/123RF/zdjęcie seryjne
Też jesteśmy zszokowani, ale wystarczy zadzwonić na infolinię, by usłyszeć nazwę firmy i poprawną formę wymowy. Jędrzej Wittchen założył rodzinną firmę produkujące galanterię skórzaną w 1990 roku. Przez lata pracy z żoną udało mu się zbudować taką markę, że wszyscy myślą, iż kupują torebki z największych stolic mody, a tak naprawdę są "made in Poland".