
Pewne różnice rzucają się w oczy od razu. Ale i pewne podobieństwa też można znaleźć bardzo szybko – już na pierwszych stronach ustaw sprzed lat oraz projektu ustawy, nad którą właśnie pracuje Sejm. Chodzi o rozwiązania stosowane w prawodawstwie w kwestii funkcjonowania Sądu Najwyższego. Te, które obowiązywały przed laty, w okresie Polski Ludowej. I te, które – wszystko na to wskazuje – będą obowiązywać już wkrótce.
Oni mówią teraz, że jest niewydolne sądownictwo, że jest jakaś kasta, że jest jakieś państwo w państwie, ale z ich strony są to zarzuty szczególnie absurdalne. W roku 99 Jarosław Kaczyński głosował za KRS-em. Z kolei uchwalone w roku 2001 prawo o ustroju sądów powszechnych to jest dzieło Lecha Kaczyńskiego w znacznej mierze. No i w 2002 cały klub PiS głosował za ustawą o Sądzie Najwyższym.
Stosowanie tego typu przepisów, które odbierają Sądowi Najwyższemu samodzielność, to jest zwrot, który jest bliski czasom PRL. Wtedy i Rada Państwa miała bardzo dużo do powiedzenia, i minister sprawiedliwości miał ogromne kompetencje w kwestiach dyscyplinarnych wobec posłów. A teraz mają być zastosowane bardzo podobne rozwiązania.
