
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zaproponował "okrągły stół" w sprawie metody in vitro. Ale czy będzie miał z kim debatować, skoro jeszcze przed rozpoczęciem rozmów stwierdza, że "każde in vitro to dziesiątki aborcji"?
Projekt Jarosława Gowina przewiduje, że in vitro będzie dostępne tylko dla małżeństw. Nie przewiduje mrożenia zarodków.
Projekt PiS zakłada karanie więzieniem za stosowanie tej metody zapłodnienia.
Kto miałby dyskutować przy okrągłym stole? – Ci, którzy chcą i mają wpływ na ostateczne decyzje – zaznaczył prezes. Dodał, że "kwestia karalności" procedury in vitro mogłaby być dyskutowana. Zakaz stosowania tej metody jest jednak – zdaniem polityków PiS – bezdyskusyjny.
Prezes Kaczyński zaprosił osoby, które są przeciwko. Nie ma przy tym stole miejsca dla zwolenników in vitro.
Czy in vitro to dziesiątki aborcji?
Politycy PiS stoją jednak na stanowisku, że w Polsce są znaczne "siły społeczne, które opowiadają się za całkowitą ochroną życia ludzkiego". – Każde in vitro to dziesiątki aborcji – zawyrokował prezes Kaczyński. Czy taka teza jest uprawniona? Zapytaliśmy prof. Przemysława Oszukowskiego, łódzkiego konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie ginekologii.
Dlaczego in vitro porównywać z aborcją? Jeśli nawet dochodzi do zapłodnienia tylko kilku zarodków, nie jest to jednoznaczne ze zniszczeniem, bo pozostałe są na przykład zamrożone.

