
Agnieszka Dziekan może mówić o prawdziwym szczęściu. Pracowała w rzeźni w Starachowicach, gdzie prała fartuchy rzeźników. Już dwa tygodnie później, w wyniku udanego castingu, udało jej się zostać prezenterką w Telewizji Polskiej.
REKLAMA
Jak udało jej się dostać do telewizji publicznej? Jak mówi w rozmowie z Interią, była bardzo zdeterminowana. Zanim jeszcze ogłoszono casting na stanowisko prezenterki, stworzyła demo prezentujące jej pracę w rzeźni. Zagrała scenkę obwieszona mięsem.
– I właśnie to demo wysłałam. Chwilę później ogłoszono casting. Najlepszy był moment, kiedy zaproszono mnie, teoretycznie, na kolejny etap. Miałam zaprezentować pogodę. Na antenie połączyłam się z reporterem Adamem Gizą. Zamiast typowej w tej sytuacji wymiany zdań, usłyszałam od niego: "Wygrałaś!". Dopiero po minucie uświadomiłam się, co tak naprawdę do mnie powiedział. To było wielkie zaskoczenie – mówi w rozmowie z portalem Interia. Dziś jest prezenterką pogody w oddziale TVP3 we Wrocławiu, prowadzi tam też "Fakty sportowe".
Wcześniej przez trzy miesiące pracowała w rzeźni w Starachowicach, gdzie sprzątała sale po ubojach i prała fartuchy rzeźników. – Ciężko było mi tam oddychać, ślizgałam się na świeżym smalcu – możesz sobie wyobrazić, jaka to była gehenna – opowiadała Interii. Chciała zrezygnować, ale ostatecznie nie poddała się i pracowała do końca umowy. A już dwa tygodnie później dostała pracę w TVP.
Nie jest to jednak bułka z masłem. Kładzie się spać już przed południem. Dlaczego? – Po powrocie z telewizji do domu ucinam sobie dwugodzinną drzemkę. Muszę jakoś wynagrodzić sobie to, że zazwyczaj wstaję o 3.50 rano – mówiła w rozmowie z Interia.pl.
Jak mówi, w przyszłości chciałaby zostać prezenterką programów rozrywkowych. Marzy jej się kariera podobna do Barbary Kurdej-Szatan czy Marceliny Zawadzkiej. Poza tym pasjonuje ją zdrowe gotowanie i treningi sportowe. Agnieszka Dziekan jest aktywna w mediach społecznościowych. Na jej profilu na Instagramie widnieje opis "TV Presenter TVP1 Dzień Dobry Polsko!". Prywatnie jest partnerką piłkarza Chojniczanki Krzysztofa Danielewicza.
źródło: Interia
