
Tak jak nie ma Wigilii bez kompotu z suszonych owoców, tak nie ma świętowania początku nowego roku bez "ruskiego szampana". Charakterystyczna zielona butelka z literkami pisanymi cyrylicą to symbol nie tylko Sylwestra, ale niemal każdej imprezy na której wznosimy toast.
Popularność tego trunku w Polsce to efekt uboczny rosyjskiej władzy, która przez dekady rządziła w naszym kraju. Korzeni tego trunku można szukać na Krymie gdzie winorośl uprawiał książę Lew Siergiejewicz Golicyn (jego mama była... Polką). Pierwszy eksperymentalny napój Igristoje o pierwotnej nazwie Paradiz rozlał w 1889 roku w Nowym Świecie - wykorzystywał metodę produkcji z Szampanii i opracował własną technologię. Rosyjski szampan szybko zdobył prestiż, a jego autor sławę i nagrody. Po rewolucji Nowy Świat został znacjonalizowany, ale w połowie lat 30. XX wieku Stalin zarządził wznowienie produkcji szampana pod nazwą Sowieckoje Igristoje.
"Jak śmiesz obrażać Igristoje, napój bogów?!"
"Znawcy win twierdzą, że nieważne co tam pływa, ważne żeby miało kopa."
"Igristoje bardzo lubie. Porownujac inne smakI np prosecco czy brut mam wrazenie ze to czysta komercja.. Co myslicie?"
Większość z nas pije ruskiego szampana (lub Dorato, Michelangelo itd.) na urodzinach lub właśnie na Sylwestra. Wtedy zbytnio nie zwracamy uwagi na smak, bo zazwyczaj wypijamy dosłownie kilka łyków tego wina. – Absolutnym błędem spotykanym w całym "bloku wschodnim" jest podawanie Sowieckoje Igristoje z tortem. Podstawowa zasada mówi, że styl wina musi być silniejszy niż jedzenie. Słodki "szampan" i ciasto zupełnie nie pasują – tłumaczy master sommelier Przemysław Kowalski. Serwowanie popularnego trunku na początku imprezy jest też błędem, bo powinniśmy zaczynać od win wytrawnych.
