Nowy zamiennik dla palaczy nie przypomina już długopisu z płynem. Od papierosów odróżnia go szczególnie jedna rzecz

Wkłady do podgrzewaczy zawierają tytoń, są mniej toporne od klasycznych e-papierosów, a od tych tradycyjnych odróżnia je jedna szczególna cecha
Wkłady do podgrzewaczy zawierają tytoń, są mniej toporne od klasycznych e-papierosów, a od tych tradycyjnych odróżnia je jedna szczególna cecha Fot. Flickr / Vaping360
Czego najbardziej boi się palacz rzucający palenie? Wcale nie nerwowego rozedrgania w pierwszych dniach po odstawieniu. Nie wewnętrznych walk, które będzie musiał od teraz toczyć przy sklepowych kasach, powstrzymując się od zwyczajowego: “I jeszcze paczkę…”. Uporczywe ssania w żołądku, wyciszanie go pączkami i obserwowanie, jak mięśnie na brzuchu powoli zaczynają przybierać podobnie obły kształt - to też nie jest takie straszne.

Palacz dobrze wie, że huśtawka nastrojów minie, kasy samoobsługowe są już w większości supermarketów, a dodatkowe kilogramy szybko można wybiegać czy wycrossfitować. Przyczyna, dla której wielu z nas nadal wychodzi na fajkę nawet przy 5-stopniowym mrozie i zacinającym deszczu jest inna: towarzystwo. Zerwanie psychicznej więzi z papierosami jest o tyle trudne - dla każdego z innych powodów: jednym brakuje codziennego rytuału, inni nie za bardzo odnajdują się w roli samotnych stróżów stolika w barze, kiedy reszta towarzystwa biegnie zapalić przed wejściem.

Deficyty siły woli można jednak rekompensować półśrodkami, które stanowią rzekomo mniej szkodliwą alternatywę. Do tej pory miały one postać lekko topornych, bulgoczących liquidem “długopisów”. W wielu przypadkach spełniały swoją funkcję znakomicie, a entuzjastów wdychania wodnej pary o zapachu “tropikalnej wyspy”, “truskawkowej śmietanki” czy “porannego espresso” nie brakuje. Nie brakuje też jednak tych, dla których tak dalekie odejście od kanonicznej formy papierosa dyskwalifikuje większość liquidowych “vaporizerów”.

Ci ostatni mają od niedawna do dyspozycji kolejną alternatywę: elektroniczne papierosy, których wkłady przypominają te tradycyjne - są nawet wypełnione tradycyjnym tytoniem. Różnica polega na tym, że nie jest on spalany, a jedynie podgrzewany w bardzo wysokiej temperaturze, co zdaniem producentów i niektórych badaczy powoduje, że zawiera znacznie mniej substancji szkodliwych niż tradycyjny papieros.


Podgrzewanie mniej szkodliwe niż spalanie?
Na polskim rynku e-papierosy najnowszej generacji, pod nazwą IQOS, wprowadził koncern Phillip Morris. W innych krajach British American Tabacco oferuje produkt o nazwie Glo. Technologię podgrzewania tytoniu zaadaptowało również Japan Tabacco, z tym że ich Ploom TECH to bardziej hybryda: wytwarzana z liquidu para przechodzi przez podgrzaną kapsułkę z granulowanym tytoniem.
“Podgrzewacze” wytwarzają areozol, który pod względem wizualnym przypomina ten, produkowany w wyniku zaciągania się tradycyjnym papierosem, jednak zdaniem badaczy, może on być znacznie mniej szkodliwy. Toksyczne związki, które sprawiają, że papierosy mają tak katastrofalny wpływ na zdrowie, powstają bowiem w procesie spalania. W produktach typu IQOS tytoń jest jedynie podgrzewany, co wystarcza, aby wytworzył się areozol, którym się zaciągamy. Temperatura pozostaje jednak zbyt niska, aby rozpoczął się proces spalania. W efekcie, "dym" z podgrzewaczy tytoniu pozbawiony jest wielu szkodliwych dla ludzkich komórek toksyn. Do takich wniosków doszli między innymi polscy naukowcy.

Jak w praktyce działa podgrzewacz tytoniu? Urządzenie składa się z trzech podstawowych elementów: akumulatora, podgrzewacza i wkładów. Te ostatnie to właśnie “papierosopodobne”, wypełnione tytoniem bibułki zakończone filtrem. Podgrzewacz to z kolei wykonana z tworzywa rurka - znacznie mniejsza i smuklejsze od klasycznego e-papierosa. Akumulator działa natomiast na zasadzie power banku dla podgrzewacza: po każdym użyciu, trzeba go bowiem ponownie naładować. Dla osób szukających alternatywy dla tradycyjnych papierosów powinno stanowić to kolejną zaletę: nie ma możliwości odpalania jednego e-papierosa od drugiego, czy zaciągania się parą przez kilkanaście minut non-stop (w przypadku liquidów), co znacznie redukuje konsumpcję nikotyny - substancji również, bądź co bądź, dla naszego organizmu nieobojętnej.

Fakt, że w podgrzewaczach zastosowano prawdziwy tytoń sprawia, że odczucia smakowe w trakcie “palenia” mają być zbliżone do tych, jakie towarzyszą zaciąganiu się tradycyjnym papierosem, co w przypadku poprzednich e-alternatyw bywało problematyczne. Jeśli więc niższą szkodliwość podgrzewaczy tytoniu potwierdzą kolejne badania, być może tym razem palacze rzeczywiście dostaną zamiennik papierosa w pełnym znaczeniu tego słowa.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...