
Aborcja to dla Polaków jeden z najbardziej emocjonujących tematów światopoglądowych. W ostatnim czasie wystartowały trzy projekty dotyczące przerywania ciąży – "Ratujmy Kobiety", "Zatrzymajmy aborcję" i "O świadomej prokreacji" . Wszystkie z nich mają swoje mocne i słabe strony, a czasem ich uzasadnienie wydaje się wątpliwe. Bierzemy wszystkie trzy pod lupę i rozkładamy na czynniki pierwsze.
Projekt opiera się na tym, że kobieta ma prawo do przerwania ciąży do końca 12. tygodnia jej trwania. "Ratujmy Kobiety" podpiera się (tak samo jak i inne projekty) Konstytucją RP. Napisano, że zapewnia ona prawo do posiadania dzieci i decydowaniu o macierzyństwie. Wskazano jednak też pewne braki w Konstytucji RP.
Kiedy możliwa aborcja Dlatego też "Ratujmy Kobiety" idzie naprzeciw oczekiwaniom wielu kobiet. Projekt zakłada ponadto, że usunięcie płodu po czasie dłuższym niż 12. tygodni wchodzi w grę. Po pierwsze, gdy istnieje prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Po drugie, kiedy pojawia się podejrzenie, że dziecko jest owocem gwałtu.
Przerwania ciąży może dokonać lekarz zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Specjalista dokonuje przerwania ciąży metodami farmakologicznymi. Konieczne jest złożenie przez kobietę pisemnej zgody na przerwanie ciąży – wówczas zostaje ona przerwana w ciągu 72 godzin lub wcześniej, o ile dotrzymano terminu 12. tygodni.

Co z nieletnimi? Dziewczyna, która ukończyła 15. rok życia, samodzielnie podejmuje decyzję o przerwaniu ciąży. Osoby poniżej tego wieku muszą mieć zgodę przedstawiciela ustawowego. Jeśli dojdzie do braku zgody, o dopuszczalności przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży decyduje sąd opiekuńczy. Z kolei małoletnia – także poniżej 13. roku życia – ma prawo do wyrażenia własnej opinii.
Co z małoletnimi powyżej 13. roku życia, ale jeszcze nie 15-letnimi? Do przeprowadzenia zabiegu przerwania ciąży, oprócz zgody sądu opiekuńczego, potrzeba zezwolenia od samej zianteresowanej.
"Ratujmy Kobiety" stawia też m.in. na edukację seksualną w szkołach, tak by niechcianych ciąży było jak najmniej.
Ile za przerwanie ciąży? Osoby, które są objęte ubezpieczeniem społecznym, mają prawo do zabiegu przerwania ciąży bezpłatnie. Chodzi oczywiście o placówki, które mają podpisaną umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na świadczenia zdrowotne z zakresu opieki zdrowotnej nad kobietą w ciąży.
Ideą projektu jest to, by nie dochodziło do usuwania nawet chorego płodu. Kaja Godek chce niemal całkowitego zakazu aborcji – wyjątkiem jest sytuacja, gdy kobiecie grozi utrata życia lub kiedy została zgwałcona. Pomysłodawcy projektu powołują się na Konstytucję RP, według której nasz kraj zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia. Oznaczałoby to brak zgody na przerwanie ciąży w wypadku, gdy dziecko może urodzić się niepełnosprawne lub chore.

Embrion czy człowiek? "Zatrzymajmy aborcję" zaznacza, że w Konstytucji RP – chodzi o art. 38 – nie wskazano początkowej ani końcowej granicy działania konstytucyjnej ochrony.
Wcale tak nie jest. Naukowcy i lekarze mają odmienne opinie na ten temat i jest to odwieczny dylemat. W ustawie brak potwierdzenia tezy, że "obiektywna nauka" potwierdza, że "życie człowieka rozpoczyna się w momencie poczęcia".

Skuteczna i nieskuteczna aborcja
Skupmy się na "przypadkach pozostawiania żywych dzieci, które przeżyły aborcje". Występują trzy medyczne metody wykonania aborcji: farmakologiczna, chirurgiczna i za pomocą sztucznego wywołania akcji skurczowej. Pierwsze dwie metody – pamiętajmy, że projekt „Ratujmy kobiety” proponuje tylko farmakologiczną – nie dają dziecku szans na przeżycie. Z kolei trzecia – najrzadziej stosowana – wiąże się z pewnym, 10-procentowym ryzykiem. W sytuacji, kiedy dziecko przejawia funkcje życiowe po zabiegu aborcji, zgodnie z prawem, nie podejmuje się już akcji reanimacyjnej.
Medycyna, która daje możliwości
W ostatnim czasie medycyna rozwinęła się na tyle, że w tych słowach jest wiele prawdy. Kwestią otwartą – czysto światopoglądową – pozostaje to, czy kobieta ma prawo decydować, co stanie się z embrionem. Co więcej, czy chce ryzykować przyjście na świat dziecka, które już od narodzin będzie w znacznym stopniu chore.

W czwartek Nowoczesna złożyła w Sejmie projekt ustawy „O świadomej prokreacji”. Jego cel to liberalizacja prawa aborcyjnego. Przypomina on w znacznej mierze „Ratujmy kobiety”. Dodajmy, że partia podjęła decyzję o złożeniu projektu po apelach komitetu „Ratujmy kobiety”.
Tak jak w przypadku projektu Barbary Nowackiej, kobiety miałyby do 12. tygodnia ciąży możliwość dokonania aborcji. Byłaby dopuszczalna dla kobiet, które ukończyły 18 lat. Niepełnoletni potrzebowaliby zaś zgody rodziców lub opiekunów prawnych. Dokument chce także dla kobiet doradztwa zdrowotnego, psychologicznego i prawnego, pozwalającego na decydowanie o rodzicielstwie.
Zgodnie z projektem, do przerwania ciąży może dojść, jeśli urodzenie dziecka stanowiłoby zagrożenie dla życia, badanie wykazałoby poważne upośledzenie płodu albo ciąża byłaby efektem gwałtu.
