
Po tym jak Jarosław Kret ogłosił rozstanie z Beatą Tadlą na łamach jednego z tabloidów, dziennikarka nie ma łatwego życia. O końcu związku z prezenterem pogody mieli poinformować ją pracownicy "Faktu", a po dziennikarce widać było stres podczas pierwszego odcinka "Tańca z gwiazdami". Tuż po nim opublikowała emocjonalny wpis w serwisie społecznościowym.
Podczas pierwszego odcinka "Tańca z gwiazdami" po dziennikarce widać było, że nie jest w najwyższej formie psychicznej. Robiła jednak wszystko, by ukryć smutek – relacjonuje "Fakt". Konsekwentnie unikała towarzystwa Kreta. Jednak w tańcu z Janem Klimentem zachwyciła telewidzów ognistą cha-chą.
Tuż po występie Tadla opublikowała post na Instagramie, w którym – jak się wydaje – dała do zrozumienia, że cała sytuacja kosztuje ją bardzo wiele. "Starałam się, jak mogłam, ale stres zrobił swoje... Dziękuję wszystkim za wsparcie. Moi kochani przyjaciele i mój kochany synek byli na widowni, dali mi masę pozytywnej energii, której teraz potrzebuję szczególnie. Wszystkim, którzy do mnie napisali, również dziękuję" – napisała dziennikarka na Instagramie.
W czwartek "Fakt" poinformował o rozstaniu pogodynka Kreta i Tadli. Podczas treningu do "Tańca z gwiazdami" prezenter został zapytany, jak radzi sobie widząc partnerkę w ramionach tancerza Jana Klimenta. Nie wydawał się tym przejęty. Rozstanie potwierdziła żurnalistka.
Kret najwyraźniej nie wytrzymuje fali hejtu, bo poinformował, że chce wyprowadzić się z Polski. – Ja mam dość tego kraju i tych ludzi. Ja się wyprowadzę z tego kraju! Do Stanów! Zacznę uczyć na jakimś uniwersytecie i nikt mnie nie będzie hejtował. Co za kraj?! – powiedział prezenter pogody.
źródło: "Fakt"