Nie ma wróbli, ale są za to mewy. Co nadmorskie ptaki robią w polskich miastach?

Mewy zimą można spotkać w wielu polskich miastach.
Mewy zimą można spotkać w wielu polskich miastach. Fot. naTemat
Zimą nie trzeba jechać nad morze, by zobaczyć mewę. Białe ptaki na dobre zagościły w polskich miastach - sięgają nawet Krakowa. Mew jest coraz więcej, a w centrach można je zobaczyć zwłaszcza w trakcie mrozów, gdzie walczą o pożywienie z innymi ptakami. Są nawet w stanie zjeść... gołębia. Czy stanowią dla nas jakieś zagrożenie?


Idąc parkiem Moczydło w Warszawie można poczuć się jak w nadmorskim kurorcie - głównie przez charakterystyczny skrzekot mew. Ptaki żyją w zgodzie z kaczkami, ale byłem świadkiem podniebnego pojedynku z wronami. Intruzi walczą z lokalsami o resztki pożywienia wyrzucone przez ludzi.

Mewa w mieście to nic nowego
Wcześniej mieszkałem w Łodzi, gdzie mewy widziałem jedynie w zoo lub na Discovery Channel. W Warszawie tylko w jednym parku naliczyłem ich kilkanaście. – To normalne zjawisko. Mewy można spotkać w polskich miastach od lat 60. i 70. Morskie gatunki zimują już nie tylko nad morzem. ]Swoim zasięgiem docierają do Krakowa i Wrocławia – mówi naTemat dr Andrzej Kruszewicz, ornitolog i dyrektor warszawskiego zoo. – Zimą mewy można spotkać wzdłuż polskich rzek oraz przy wysypiskach śmieci w dużych miastach – dodaje.
– W Warszawie można spotkać takie gatunki mew jak srebrzysta, białogłowa czy śmieszka – wylicza dr Kruszewicz. Żywią się odpadkami, więc nawet jak ich nie będziemy karmić, to same sobie świetnie poradzą.


"O tej porze roku mewy są bardzo głodne, dlatego taki wysyp ich wszędzie, gdzie jest jakiś okruch pożywienia - są to jednak pożyteczne ptaki np. odsalają wody morza...." – pisze jeden z internautów. Nie wszyscy są jednak tak przyjaźnie nastawieni i nazywa mewy wprost: szkodnikami. "Nie można wystawić ziemniaków na balkon, bo zaraz jakieś ptaszydło wydziobie w nich swoje inicjały" – czytamy. To jednak sytuacja przejściowa.

Czy mewy są groźne?
Nad Bałtykiem grasują "gangi" mew. Czasem atakują ludzi, a nawet wyjadają posiłki z talerza. – Jedzą mięso, rośliny, odpadki, nawet szczury. Jednak nauczyły się także polować jak drapieżniki na mniejsze ptaki – mówi "Głosowi Pomorza" słupski ornitolog Marek Ziółkowski. To dowodzi, że mewy są inteligentne. To zachowanie mew świadczy o ich bardzo wysokich możliwościach adaptacyjnych. Po prostu przekwalifikowały się, żeby w ten sposób zdobywać pokarm – dodaje ornitolog.

Na poniższym filmiku jest nagrana mewa, która nie pieści się z gołębiem (uwaga: drastyczne sceny) tylko próbuje go pożreć.
Czy mamy się obawiać mew jak u Hitchcocka? – Wszystkie gatunki mew zwiększają liczebność. Jednak to, że jest ich teraz więcej w centrach miast, wynika ze srogich mrozów. Mogą zaatakować człowieka, bo trzymają pisklęta na dachach budynków. Jak zrobi się cieplej, odlecą – zapewnia dr Andrzej Kruszewicz. To również nie mewy przepędziły jerzyki czy wróble z centrów miast, lecz... nowoczesne budynki - nie mają gdzie gniazdować.