"Łobuz kocha najbardziej". Internauci zarzucają pobitej, że wrabia trenera... dla sławy

Sprawa pobicia 26-letniej kobiety zbulwersowała internautów w całej Polsce. Jej partner i trener został zatrzymany przez policję, ale już wyszedł z aresztu
Sprawa pobicia 26-letniej kobiety zbulwersowała internautów w całej Polsce. Jej partner i trener został zatrzymany przez policję, ale już wyszedł z aresztu Screeny z Instagrama
Trener personalny z Gdańska został zatrzymany przez policję. Jest podejrzany o pobicie swojej dziewczyny. 26-letnia Katarzyna wrzuciła zdjęcia swojej zmasakrowanej twarzy do internetu. I zaczęło się. Zaskakujące w całej sprawie jest to, że wielu twierdzi, że to ustawka samej pokrzywdzonej.

Kiedy ofiara staje się sprawcą - historia stara jak świat i wiele razy powtarzana. Zwłaszcza, jeśli chodzi o przemoc domową lub gwałty. W przypadku bulwersującej sprawy z Trójmiasta internauci uważają, że kobieta chce wrobić trenera. Uważają, że zleciła komuś, by ją skatował (pęknięta czaszka, rozcięty łuk brwiowy, posiniaczenie i złamany nos), bo... chce być sławna.
Niektóre internautki wyłamują się z "solidarności jajników".
Nie znam się, ale się wypowiem
Owszem - większość osób atakuje trenera, życzy mu najgorzej, wchodzi na jego profile w mediach społecznościowych i miesza z błotem. To powszechna reakcja w tego typu sytuacjach. – Przypomina to internetowy serial kryminalny – mówi naTemat psycholog Konrad Maj z Uniwersytetu SWPS. Podobnie było z Magdą Żuk czy "mamą Madzi" - w sieci drążono sprawę i wysnuwano osądy. Niestety przykład Tomasza Komendy pokazał, że nawet, gdy sprawa jest wyjaśniona, to wymiar sprawiedliwości mógł podjąć decyzję na podstawie nierzetelnych dowodów.
Konrad Maj
Psycholog społeczny, Uniwersytet SWPS

"Internauci-detektywi doszukują się ukrytych motywacji, analizują losy bohaterów, chcą przewidzieć rozwój sytuacji. Takie operacje umysłowe i próba rozgryzienia łamigłówek, sprawiają satysfakcję. Jest to ekscytujące, bo w tym przypadku to coś innego niż zwykły napad. Często internauci pomagają rozwikłać sprawę lub pomóc poszkodowanemu, ale często drążą, by udowodnić swoją tezę. To co się dzieje w internecie to swoisty proces sądowy".

Jednak skąd wzięły się głosy mówiące o tym, że to kobieta wszystko wyreżyserowała? Powodów jest kilka. Internauci zastanawiają się, czemu wrzuciła pozowane selfie z pobicia, zamiast dzwonić na policję? Czemu z nim byłam, skoro wiedziała, że był agresywny dla byłych? Dlaczego usunęła zdjęcia z obdukcji medycznej, na których widać, że miała 1 promil alkoholu we krwi i bierze lek psychotropowy (Nexpram)?
Internautów nie przekonują nawet nagrania rozmów, na których słychać groźby: "ty myślisz, że masz do czynienia z jakimś żulem, który się k***a wkurzył, czy specjalsem, który jak trzeba to urżnie łeb?". Trener po wyjściu z aresztu wydał oświadczenie, zapewniając o swojej niewinności.
Najmocniejsze oskarżenia wobec Katarzyny wystosowali użytkownicy serwisu Wykop.pl. Rzecz jasna nie wszystkie, ale większość komentarzy utrzymana jest w tonie totalnej zniewagi i osądu nieznanej przecież kobiety - w myśl zasady "łobuz kocha najbardziej".

Internetowy lincz to forma autoterapii
– Wizja rzeczywistości budowana jest na podstawie własnych doświadczeń, które wywarły piętno na osobie, która się wypowiada na dany temat. Będzie je naginać pod własne teorie i stereotypy. Część społeczeństwa ma negatywne doświadczenia z trenerami i umięśnionymi osobami, a część z kobietami, które próbują wykorzystać mężczyzn. Nie muszą to być nawet osobiste doświadczenia, ale zasłyszane z opowieści – wyjaśnia psycholog, dr Ireneusz Siudem. Po co w ogóle pisać takie rzeczy w internecie?
Dr Ireneusz Siudem
Psycholog społeczny

"Są dwie strony medalu. Z jednej strony - mogą, bo profile w serwisach społecznościowych są publiczne i każdy może coś napisać. Z drugiej strony - każdy z nas chciałby udowodnić własną rację. Wynika to często z poczucia niższej wartości, chęci zaistnienia, udowodnienia, że jestem ważny. Internet umożliwia zaspokojenie takich potrzeb, a takie sytuacje, jak ta, prowokują do pokazania własnego poglądu na świat. A gdy będzie po wszystkim i sąd wyda podobny wyrok, to będą mogli opowiadać o tym znajomym".

Wierzymy w fatum... dopóki karma działa. – W psychologii istnieje hipoteza sprawiedliwego świata. Pozwala nam nie zwariować. To błędne przekonanie ludzi o tym, że istnieje siła wyższa, która nad nami czuwa i dba o porządek. Tyle tylko, że potem złe rzeczy spotykają dobrych ludzi i wizja upada - "Jak to mam raka? Przecież całe życie pomagałem innym!" – wyjaśnia Magdalena Łużniak-Piecha, psycholog z Uniwersytetu SWPS.
– Niektóre efekty są faktycznie "sprawiedliwe". Jestem miły dla kogoś, to ta osoba jest miła dla mnie. Niestety, wiele rzeczy jest losowych i nie zawsze na nie zasługujemy. Kiedy idę wieczorem przez park i trafiam na bandytów, to dlatego, że akurat tam stali, a nie, że to moja wina. Żeby żyło się nam lepiej, wierzymy w to, że mamy wpływ na to życie – mówi Magdalena Łużniak-Piecha
Magdalena Łużniak-Piecha
Psycholog, Uniwersytet SWPS

"Brakuje logiki w myśleniu, że gdyby z nim nie chodziła, to by jej nie pobił. To taka argumentacja, jak z pozostawieniem samochodu na parkingu - gdybym go nie miał, to by mi nie porysowali. Doszukujemy się więc powodów, nie dlatego żeby jej pomóc, ale by samemu poczuć się lepiej: jestem w stanie zapobiec pobiciu przez faceta, więc i ona mogła.

Kiedy nam imponuje ktoś męski i silny, to istnieje ryzyko, że może użyć swoich muskuł. Jednak to nie znaczy, że każdy kulturysta to damski bokser, bo wtedy ideałem mężczyzny byłby chuderlak, gdyż czułabym się bezpieczna."

To pewna forma autoterapii. – Wierząc w to, że ona mogła temu zapobiec, budujemy wiarę, że my moglibyśmy temu zapobiec, że mamy kontrolę i jeśli nie będziemy tego robić, to nic złego nam się nie przytrafi. "Jeśli nie chodziłaby w miniówce, to by jej nie zgwałcili"m czyli jeśli sama nie założę krótkiej spódniczki, to mnie to nie spotka – mówi Magdalena Łużniak-Piecha, psycholog z Uniwersytetu SWPS. – Zawsze opinia, którą formujemy na czyjś temat, mówi o nas samych więcej, niż o komentowanej osobie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...