Beata Tadla padła ofiarą internetowego oszusta, który bezprawnie wykorzystał jej wizerunek, reklamując środek na odchudzanie.
Beata Tadla padła ofiarą internetowego oszusta, który bezprawnie wykorzystał jej wizerunek, reklamując środek na odchudzanie. Instagram/Beata Tadla

Beata Tadla padła ofiarą internetowego naciągacza, który wykorzystał jej nazwisko do reklamy środka na odchudzanie. Dziennikarka została przez to zalana prośbami o wysyłkę specyfiku, a zaprzecza, że cokolwiek reklamowała. Twierdzi, że ktoś posłużył się jej wizerunkiem, wymyśloną historią i nieprawdziwymi cytatami.

REKLAMA

Beata Tadla pisze o obrzydliwych metodach. "Zostałam zalana prośbami o wysyłkę jakiegoś chemicznego g...na, z którym nie mam nic wspólnego" – komentuje. Poinformowała w poście, że podjęła już kroki prawne z tym związane, ponieważ "próba zbicia kapitału czyimś kosztem – bez jego wiedzy, woli i zgody – to zwykłe chamstwo, a przede wszystkim działanie wbrew prawu!".

Podsumowała, że nie sprzedaje, nie poleca i nie stosuje żadnych produktów na odchudzanie. "Proszę do mnie w tej sprawie nie pisać, bo zaraz oszaleję!" – kończy post.

Ostatnio o Beacie Tadli przez wiele tygodni było głośno w związku z problemami w związku z Jarosławem Kretem. Prezenter pogody miał zostawić dziennikarkę, potem zaprzeczał informacjom podawanym przez tabloid.