Maryla Rodowicz udzieliła wywiadu, w którym wyjawia, dlaczego nie zdecydowała się na karierę na Zachodzie.
Maryla Rodowicz udzieliła wywiadu, w którym wyjawia, dlaczego nie zdecydowała się na karierę na Zachodzie. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

"Życie potoczyłoby się inaczej. Nie wiadomo, co bym teraz robiła, może bym się stoczyła?" – na takie gdybanie dała się namówić Maryla Rodowicz w wywiadzie dla magazynu "Viva!". W rozmowie z Krystyną Pytlakowską jest sporo o wojażach zagranicznych wieloletniej gwiazdy polskiej estrady oraz o jej pozascenicznym życiu.

REKLAMA
W ubiegłym roku świętowała 50-lecie działalności artystycznej. Niestety – świętowała ze zgrzytem. Festiwal opolski, na którym miała wystąpić, został odwołany. Ostatecznie, zamiast w czerwcu, odbył się we wrześniu. Z Marylą Rodowicz miały wystąpić choćby Kayah czy Katarzyna Nosowska, pojawił się inny skład, a sama Maryla była zadowolona z efektu.
Choć festiwal zbojkotowało wielu artystów, od początku było jasne, że Maryli Rodowicz tam nie zabraknie. Jak pisaliśmy, i w PRL, i później piosenkarka ta robiła wiele, by żyć w zgodzie z panującą władzą.
Maryla Rodowicz wręczała Bronisławowi Komorowskiemu statuetkę Wiktora 2013 r. "Wodzu, prowadź nas" – zwróciła się do ówczesnego prezydenta.
Maryla Rodowicz wręczała Bronisławowi Komorowskiemu statuetkę Wiktora 2013 r. "Wodzu, prowadź nas" – zwróciła się do ówczesnego prezydenta. Fot. screen ze strony vod.tvp.pl
W wywiadzie dla "Vivy!" Rodowicz opowiada o swoich wojażach po Związku Radzieckim, gdzie gościnni Rosjanie artystów częstowali zakąskami. I nie tylko.
Maryla Rodowicz

Do tych zakąsek piło się wódkę oczywiście. Rosjanie mieli zawsze świetne wódki. A kiedy knajpy już zamykali, szliśmy do pokoju hotelowego, gdzie siedzieliśmy do czwartej rano, słuchając muzyki. Spaliśmy do drugiej po południu, jedliśmy zupę na kaca i jechaliśmy na próbę. I znowu koncert, a po koncercie wydzielona sala. I zakąski.

"Viva!"
Artystka opowiada też, że w pewnym momencie pojawiła się szansa na karierę w Wielkiej Brytanii, ale powstrzymał ją jej ówczesny partner, czeski menadżer Franio. – Franio bał się, że jak tam pojadę, to nie wrócę – wyjawia Rodowicz.

#wywiad #Viva #zapraszam do czytania

Post udostępniony przez Maryla Rodowicz (@mary_la_la)

Ale nie mówi tego z żalem. – Gdybym wtedy pojechała, nie urodziłabym tych dzieci, nie mieszkałabym tu, gdzie mieszkam. Życie potoczyłoby się inaczej. Nie wiadomo, co bym teraz robiła, może bym się stoczyła? – zastanawia się artystka.
źródło: viva.pl