Żyje bez żadnego seksu i masturbacji. "Usłyszałam kiedyś, że po prostu nie miałam prawdziwego bolca"

Ewa Kostanecka jest aseksualna i mówi o tym wprost.
Ewa Kostanecka jest aseksualna i mówi o tym wprost. Kadr z programu "7 metrów pod ziemią"
Ewa usłyszała kiedyś, że "nie miała prawdziwego bolca". Innym razem kolega próbował wyleczyć ją seksem, a grupa LGBT wyprosiła ją ze spotkania, bo "nie leczą tam chorób". Osoby aseksualne są jak Czupakabra, każdy o nich słyszał, ale nikt ich nie widział. – Jesteśmy niżej niż homoseksualiści, bo musimy udowadnaić, że nie jesteśmy chorzy – mówi Ewa Kostanecka.

Nie za często zaczyna się rozmowę od takiego pytania. Z iloma facetami spałaś?

Absolutnie z żadnym. Ani z kobietą, ani z mężczyzną. Nigdy.

Z czego to wynika?

Z tego, że jestem osobą aseksualną, czyli nie pożądam, ani nie odczuwam napięcia seksualnego względem innych osób. Niezależnie od ich płci.

Napięcie seksualne to jedno, a co jeśli chodzi o emocje? Czy zakochujesz się w innych?

Wydaje mi się, że jestem do tego zdolna, ale u mnie to wygląda troszkę inaczej. Nie zwracam uwagi na wygląd, to brzmi strasznie płytko, ale dla mnie ani kobiety, ani mężczyźni nie są atrakcyjni pod kątem seksualnym. Jeśli miałabym się w kimś zakochać, to musiałaby to być osoba, którą bardzo dobrze znam i w pewnym momencie może zakwitłoby jakieś uczucie. Ale nie ma u mnie czegoś takiego, jak nagły wybuch hormonów w stylu „o mój Boże, kocham tego człowieka”.

Kiedy po raz pierwszy zauważyłaś, że jesteś nieco inna niż swoje koleżanki?

W zasadzie domyślałam się tego gdzieś podświadomie już od bardzo dawna. Już w latach nastoletnich, gdy dziewczyny zaczynały się interesować chłopakami, u mnie to nie wystąpiło. Czasami nawet, żeby ukryć to, na siłę udawałam przed koleżankami, że chłopak, który przeszedł obok, to ten, w którym się zakochałam.

A później szukałam jakiejś sytuacji, żeby móc się w nim odkochać. Na przykład zobaczyłam, że dłubie w nosie, to powiedziałam dziewczynom, że to jednak nie to. Na szczęście w pewnym momencie zainteresowanie koleżanek moim życiem zniknęło i mogłam przestać udawać.


Dlaczego właściwie udawałaś? Czy ta presja była silna?

Tak, ze strony rówieśników była dosyć silna. Może nie byłam wyśmiewana, ale usiłowały wymusić we mnie, żebym czuła to, co one. „Nie zachowuj się jak dziecko, masz już 16 lat i jesteś jeszcze dziewicą? Co ty wyprawiasz ze swoim życiem” – czułam nacisk w tym stylu, ale on spływał po mnie. Wtedy myślałam, że jestem normalna i to przyjdzie z czasem, ale nie przychodziło i w miarę upływu lat zaczęłam zastanawiać się, czy ze mną jest coś nie tak.

A czy tobie w jakikolwiek sposób przeszkadza to, że nie czujesz popędu seksualnego?

Mi osobiście nie. Co więcej, powiedziałabym, że widzę w tym jakąś zaletę.

Jaką?

Ludzie, którzy są w związkach i się zakochują, są w jakiś sposób ograniczeni przez swój związek czy rodzinę. Natomiast ja, mając ambitne plany, chcę dużo wyjeżdżać, niedługo będę wyjeżdżała do pracy za granicę, nie mam tego balastu w postaci związku czy zakochania. Nie twierdzę, że miłość jest zła, ale są rzeczy, z których ludzie rezygnują dla drugiej połówki. Ja nie mam tego problemu.

Czyli ty z tego powodu dyskomfortu nie odczuwasz?

Nie, absolutnie nie.

A kiedy tak naprawdę uświadomiłaś sobie, że jesteś asem, czyli osobą aseksualną? Kiedy dowiedziałaś się, co to takiego?

O słowie „aseksualizm” usłyszałam na studiach, zupełnie przypadkiem. Przeglądałam internet i nagle zwróciłam uwagę na to słowo. Zaczęłam szukać głębiej i pomyślałam, że to przecież o mnie. Potem trafiłam na forum dla osób aseksualnych i uświadomiłam sobie, że to ja.

Znasz więcej takich osób?

Tak, byłam nawet na spotkaniu. Znamy się osobiście, utrzymujemy kontakt

Czy są wśród nich mężczyźni?

Tak.
Jest ich więcej czy mniej? Jak wygląda statystyka?

Według statystyki jest to mniejszość. Widzę kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Przede wszystkim kobietom łatwiej przyznać, że nie są typowo heteroseksualne. Dla mężczyzny to trudniejsza sprawa. Przeważająca grupa to młode kobiety. Wydaje mi się też, że kobiety o wiele później odkrywają swoją seksualność, więc mogą być tam osoby, które jeszcze się nie odkryły.

Czy próbowałaś zawalczyć o swój popęd seksualny? Czy coś z tym robiłaś?

Na pewno chciałam dowiedzieć się, czy to nie jest choroba. Nie mówiąc nikomu poszłam do ginekologa i powiedziałam, że podejrzewam, iż jestem osobą aseksualną. Pani zrobiła im USG i zleciła badanie hormonów w poszczególnych dniach cyklu miesiączkowego.

Wyszło, że wszystko miałam w normie. Nieco zawyżony poziom testosteronu, ale generalnie w granicach normy i nie mogło to tak drastycznie wpływać na to, co czułam, a czego nie. Mimo tego, ginekolog przepisała mi leki hormonalne, które brałam przez kilka miesięcy, ale nic się nie zmieniło. Zaleciła też wizytę u psychologa i seksuologa. Poszłam tylko do tego pierwszego.

Był jakiś efekt? Coś się zmieniło?

To jedno z gorszych wspomnień. Pani wydała opinię zanim tak naprawdę mnie dokładnie wysłuchała. Powiedziała, że to choroba, trzeba to wyleczyć i doszukiwała się w moim życiu i mojej przeszłości jakichś traum, które mogłyby sprawić, że jestem, jaka jestem. Zaszczuła mnie do tego stopnia, że tłumaczyłam się z tego. Po tej wizycie zrezygnowałam z dalszej diagnozy.

Część seksuologów uważa, że aseksualizm to zaburzenie popędu seksualnego, czyli jakiś defekt. Czy ty czujesz się w jakiś sposób zaburzona, jakbyś miała jakiś defekt?

Nie. Osoby aseksualne to nie są osoby, które nie są w stanie fizycznie odczuwać przyjemności. To, co różni osoby aseksualne od osób seksualnych, to fakt, że ani kobiety, ani mężczyźni nie są dla nich atrakcyjni pod tym kątem. Są ludzie, którzy mają wysoki poziom libido i muszą rozładować swoje napięcie np. poprzez masturbację. Ja dzięki Bogu tego nie mam.

Dlaczego „dzięki Bogu”?

Bo po co mi to? Skoro dla mnie ludzie są nie za piękni pod kątem seksualnym, to po co mi napięcie seksualne w ogóle? Są osoby aseksualne, które mają potrzebę uprawiania masturbacji, ale mnie to nie dotyczy.

Trzeba mieć w sobie dużo odwagi, żeby w Polsce mówić o sobie coś takiego?

Wbrew pozorom tak. Kiedy dowiedziałam się, że jestem aseksualna, to pomyślałam, że okej, będę to mówić i identyfikować się w ten sposób. Nie wierzyłam, że w Polsce jest taka nienawiść do osób nieheteronormatywnych. I bardzo zawiodłam się na społeczeństwie, ponieważ spotkałam się i z agresją, i z wyśmiewaniem, i z próbą leczenia mnie za pomocą seksu bez mojej zgody. Na szczęście potrafię głośno krzyczeć i do niczego nie doszło.

Czy mogłabyś opowiedzieć o tym trochę więcej?

Byłam na spotkaniu ze znajomymi, typowa domówka z muzyką i alkoholem. Jedna z osób mocno się upiła. Było tam sporo osób różnych orientacji, więc bez problemu powiedziałam o tym, że jestem aseksualna, co wywołało sporą burzę w stylu „jak to tak”. „Do chłopca rozumiem, do dziewczynki rozumiem, ale do nikogo? Nie ma mowy”.

Padały argumenty, która usłyszała każda osoba aseksualna, czyli „kiedyś ci minie, spotkasz odpowiednią osobę, nie rób z siebie cnotki-niewydymki”. I jedna z tych osób, gdy zostaliśmy sami w jednym pomieszczeniu, próbował mi udowodnić, że – tutaj cytuje – „że jak on mnie weźmie, to zachce mi się pier***nia i odechce pier***nia”.

Na szczęście do niczego nie doszło. Gdy ta osoba wytrzeźwiała, uświadomiła sobie, co się stało i zaczęła mnie przepraszać, więc wybaczyłam i absolutnie nie mam teraz żadnego żalu.
To był incydent, a jakich sytuacji doświadczasz najczęściej? Jakie są reakcje?

Śmieję się, że aseksualizm jest jak Czupakabra. Niektórzy o nim słyszą, inni nawet wiedzą, co to jest, ale nikt go nie widział. Największym problemem jest to, że ludzie nie wierzą w to, co mówię. Wyśmiewają mnie, traktują z pobłażaniem, machają ręką i mówią, że „jeszcze trafisz na tego jedynego” albo „dobrego bolca nie wyczułaś”.

Co na to twoi bliscy? Pogodzili się już z tym, czy jeszcze podpytują o kawalera?

Bez przerwy słyszę pytania o to, kiedy wnuk. Mama przyjęła to ze śmiechem, jak każdy. I tak naprawdę nie mam do niej żalu, ale spowodowało to, że nie mówię już nikomu więcej. Po prostu wyjaśniam, że nie chcę mieć partnera i tyle.

A znajomi?

Zależy którzy. Są tacy, którzy mówią, że rozumieją. Inni niby rozumieją, ale zaraz potem łapią mnie za słówka np. „mówisz, że lubisz, gdy ktoś cię drapie po głowie, a Freud powiedział, że każdy dotyk to przyjemność seksualna, więc nie możesz być aseksualna”. Ja też nie jestem dzikusem, więc wiem, że ludzie uprawiają seks.

Czasami zdarza mi się zażartować czy zaśmiać i to wtedy wywołuje zdziwienie. Słyszę też, że ludzie po prostu mi nie wierzą. Z nimi już się nie kłócę. Ostatnio, gdy zaprosiłam kolegę do kina, dowiedziałam się nawet, że podobno flirtuję z ludźmi, a ja byłam po prostu miła.

Jak wygląda świat bez seksu, jest znośny? Świat przecież ocieka seksem.

Przepraszam, że się śmieję. Niech sobie ocieka, mnie to nie drażni w żaden sposób. No może zdenerwuję się, gdy jest reklama zmywarki i reklamuje ją roznegliżowana pani. Ale nie sądzę, żeby to była kwestia tylko osób aseksualnych, bo to może drażnić chyba każdego.

Życie osoby aseksualnej jest zaskakująco normalne, po prostu nie ma w nim pierwiastka seksualnego. A zaśmiałam się dlatego, że ludzi straszni dziwi, że ja się nie masturbuję. Jest w tym straszny szok w stylu „jak to, czy mogę cię dotknąć?!”.

Seks rozładowuje napięcie, czy ty nie jesteś permanentnie spięta?

Nie, jestem bardzo wesołą i rozluźnioną osobą.

A nie czujesz się samotnie? Do niczego nie namawiam, ale czy nie marzysz o tym, by spędzać czas z bliską osobą? Pójść do kina, przytulić się, pospacerować? Czy nie brakuje ci towarzysza życia?

Miałam taki kryzys dwa miesiące temu. Rozmawiałam z osobą, która bardzo dużo podróżuje i to było moje wielkie marzenie. A jako że jestem kobietą, to nie w każde miejsce bezpiecznie jest jechać samemu. No i przecież lepiej jest podróżować z przyjacielem lub grupą znajomych.

I gdy uświadomiłam sobie, że nie mam grupy ludzi, z którymi mogłabym pojechać np. autostopem do Grecji, to miałam epizod smutku. W pewnym momencie uznałam, że po prostu będą podróżowała w miejsca, gdzie mogę pojechać samotnie.

Mówisz dużo o negatywnych reakcjach. A jak twoim zdaniem ludzie powinni reagować na twoje wyznanie, czego byś sobie życzyła?

Trudno mi na to odpowiedzieć. Dla mnie najlepiej, gdyby reagowali tak, jak np. reaguję ja, gdy ktoś powie mi, że jest gejem, czyli „okej”. I tyle. Seksualność nie jest miarą wartości człowieka. To, czy ktoś z kimś chodzi do łóżka lub nie chodzi, nie jest jedyną rzeczą, która definiuje człowieka. Nie rozumiem, czemu ludzie tak bardzo interesują się sferą intymną innych.

W Polsce niewiele jest osób, które mają odwagę, by mówić o swojej aseksualności. Dlaczego ty zdecydowałaś się to zrobić?

Przede wszystkim dlatego, że osoby aseksualne są nietolerowane z każdej strony. Zarówno ze strony heteroseksualnych, jak i skrajnego środowiska LGBT.

Nawet LGBT?

Tak, zdarzyło mi się zostać wyproszonym ze spotkania LGBT, ponieważ jestem za mało niehetero, a oni nie leczą chorób. Tymi słowami mnie pożegnano. Myślę, że taka rozmowa da wielu osobom do myślenia, że to wcale nie jest tak, jak im się wydaje. Osoby aseksualne są poziom niżej niż homoseksualiści.

My próbujemy udowodnić, że nie jesteśmy chorzy, czyli coś, co homoseksualiści czy biseksualiści mają już dawno za sobą. Ludzie próbują sobie wytłumaczyć mój aseksualizm na różne sposoby. Najgorszą rzeczą, jaką usłyszałam, było to, że mój tata w dzieciństwie na pewno mnie gwałcił. I to zabolało mnie najbardziej ze wszystkiego.

Jest to zapis wywiadu, który pierwotnie ukazał się na YouTube na kanale Rafała Gębury pt. "7 metrów pod ziemią". Ten i inne materiały znajdziesz też na Facebooku i Instagramie. [url=https://www.youtube.com/channel/UCwz-vpQaawff1CxXKpU-FAw]
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...