"Zew Pustki". Samobójcze myśli zdrowych ludzi to powszechne zjawisko

Nie wszyscy będąc wysoko jedynie podziwiają widok. Są osoby, które wyobrażają sobie skok w dół
Nie wszyscy będąc wysoko jedynie podziwiają widok. Są osoby, które wyobrażają sobie skok w dół Fot. Pixabay
Przez nasze głowy przelatuje mnóstwo myśli i niektóre są naprawdę przerażające. Zwłaszcza te, które wydają się być zarezerwowane tylko dla samobójców. Wychodzi na to, że wyobrażanie sobie siebie skaczącego z budynku lub wbiegającego pod samochód nie jest niczym niespotykanym. Psychologiczny fenomen ma swoją poetycką nazwę.

Naukowcy mówią na to High Place Phenomenon ("Fenomen wysokich miejsc"), ale potoczna nazwa zjawiska pochodzi z francuskiego i brzmi: L’appel du Vide (ang. The Call of The Void). U nas możemy to przetłumaczyć dosłownie jako "Zew Pustki", ale bardziej adekwatne określenie to: "Zew Otchłani".

Mało kto się przyznaje do szalonych, niebezpiecznych myśli, ale okazuje się, że to dość powszechne zjawisko. Wiedzę o nim spopularyzowali użytkownicy Reddita, którzy zaczęli dzielić się swoim dziwactwami na portalu.
Kiedy wzywa Otchłań...
Stoisz sobie na peronie w metrze, nadjeżdża pociąg i wizualizujesz sobie jakby to wyglądało, gdybyś pod niego skoczył. Nie chcesz się zabić, ale chcesz skoczyć... i się powstrzymujesz. Ten impuls przychodzi nagle, mimowolnie i pozostawia cię w zakłopotaniu. Tak jakby twój mózg chciał ci pokazać scenariusz tego, co się może stać, jeśli będziesz nieuważny.

Podobne uczucie połączone z mrowieniem na ciele, podwyższoną czujnością i złością, że o tym myślisz, może przyjść też na ulicy - a co by było, gdybym zrobił krok w przód i wszedł pod koła? Niektórzy wyobrażają sobie popychanie innych pod rozpędzone samochody... To już jest trochę chore i przerażające, że tacy ludzie mogą stać za nami na światłach.
Komentarze z Reddita

Poczułem to jadąc w wysoko górach. Wystarczyłoby bym trochę skręcił ręką i spadłbym w przepaść. Raz to uczucie było tak silne, że musiałem się na chwilę zatrzymać, by oczyścić umysł. Jestem szczęśliwym facetem i nie chcę umierać.

Do wszystkich świeżo upieczonych mam: kiedy wyobrażasz sobie upuszczenie dziecka ze schodów - to to samo zjawisko. Nie jesteś potworem, który chce skrzywdzić swoje dziecko. Masz natrętną myśl, która służy analizie niebezpieczeństw, jakie mogą spotkać twojego malucha. Nie przekreśla to tego, że ci na nim zależy.

A już myślałem, że tylko ze mną jest coś nie tak, gdy stojąc na balkonie lub dachu wysokiego budynku odczuwam tę dziwną chęć skoku. I to pomimo tego, że mam typowy lęk wysokości, a patrzenie w dół nawet z trzeciego piętra napędza mi stracha. Mózg mi wtedy mówi "Ziomek, weź nie skacz", ale ja przecież wcale nie mam takiego zamiaru!


Nie wszyscy mają aż tak niebezpieczne wizje czy żądze - niektórzy chcą tylko powiedzieć coś ogromnie głupiego na spotkaniu firmowym, ale ostatecznie się powstrzymują. Internet jest jakby stworzony do opisywania i odkrywania takich zjawisk. Przez to, że takimi myślami nie dzielisz się z nikim i dość trudno je opisywać, by nie przestraszyć ludzi, nie dowiedzielibyśmy się nigdy, że to coś naturalnego i nie do końca negatywnego.

Spontaniczny Zew Otchłani to coś innego niż myśli samobójcze, których nie można bagatelizować. Jeśli zmagasz się z niepokojącymi myślami - nie bój się i zadzwoń pod anonimowy, bezpłatny telefon zaufania. Nie ma w tym nic złego, a po drugiej stronie słuchawki znajduje się kompetentna osoba, która chce ci pomóc.

Fenomen wysokich miejsc
"Wola skoku potwierdza wolę życia: empiryczne badanie fenomenu wysokich miejsc" (ang. "An urge to jump affirms the urge to live: an empirical examination of the high place phenomenon") – to tytuł raportu z 2012 roku. W eksperymencie w USA przepytano 431 studentów. Wyniki z pewnością zaskoczyły autorów raportu. Okazało się, że Zew Otchłani był powszechny wśród badanych - również wśród osób bez myśli samobójczych.

Najważniejsze wnioski z badania są dwa: połowa przepytanych osób doświadczyła tego zjawiska i jest to efekt pewnego rodzaju błędu w przepływie informacji w mózgu - możemy o tym przeczytać na stronie radia WBUR-FM z Bostonu.

"To może się zdarzyć wtedy, kiedy jesteś bardzo wysoko, a twój mózg wysyła sygnał alarmowy - bądź ostrożny. Robisz krok w tył i zwracasz uwagę na otoczenie" – mówiła w radiu profesor April Smith z Miami University w Ohio, jedna z autorek badania.

"Wtedy wkracza proces racjonalizujący i zastanawiasz się, czemu się cofnąłeś? Przecież wszystko jest w porządku. Nie ma żadnego powodu, żeby się bać. Och, w takim razie najwidoczniej chciałem skoczyć" – tłumaczyła. Badaczka zapewniła, że to sztuczka umysłu, racjonalizacja zachowania post hoc i nie ma się czym martwić.
Życzenie śmierci
Nazwa badania sugeruje, że to jest coś pozytywnego - nie skacząc udowadniamy, że chcemy żyć. "To zjawisko pokazuje siłę instynktu przetrwania" – czytamy w artykule na stronie Pi Media. Autorka przywołuje popęd śmierci z teorii Zygmunta Freuda. Impulsy są spowodowane "życzeniem śmierci", które zdaniem słynnego doktora siedzi w niektórych z nas.

Ostrożnie do "fenomenu wysokich miejsc" podchodzi profesor Krystyna Drat-Ruszczak, psycholog kliniczny z Uniwersytetu SWPS. Zew Otchłani może być złym znakiem.
Krystyna Drat-Ruszczak
Psycholog kliniczna z Uniwersytetu SWPS

Tego typu impulsy nie są ani zdrowe, ani bezpieczne. Jeśli przychodzą do głowy, są wyrazem nieświadomych tendencji do autodestrukcji. To rodzaj fobii, o której nie mamy pojęcia. Lęk przed pochłonięciem, zmiażdżeniem, utratą kontroli i wtedy mam ochotę to uprzedzić.

Jeśli ktoś przeżywa pozytywne uczucie, to po prostu mierzy się z niebezpieczeństwem. – Niemniej widzę ten autodestrukcyjny impuls jako zmaganie się z nieświadomym zagrożeniem i lękiem – przyznaje psycholog. O ile Zew Otchłani nie jest rozwojowy, nie powinniśmy się aż tak nim martwić.

Zew Otchłani w twórczości Leśmiana
Do tego, że pokusa skoczenia w przepaść (pod nadjeżdżający pojazd) nie jest zwykłym lękiem czy fobią, ani że nie jest lękiem współczesnym, przekonywał niemal sto lat temu Bolesław Leśmian w balladzie "Dziewczyna".

Bracia, zwabieni głosem dziewczyny, młotami rozbijali mur. Ich wysiłek okazał się daremny ("niczyich oczu ani ust (…) i nic nie było prócz głosu"). Kiedy ten wielki trud okazała się daremny, mur rozbijały duchy braci, a potem same młoty. Kiedy i one się poddały, poeta dociera do sedna tajemniczego lęku:
"Dziewczyna"
Bolesław Leśmian (fragment)

I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

– To, co jest "poza" - poza naszym istnieniem, budzi grozę ("I była zgroza nagłych cisz"), ponieważ lęk nie jest zwykłym lękiem, lecz lękiem egzystencjalnym - lękiem przed niebyciem - nieistnieniem – wyjaśnia Krystyna Drat-Ruszczak.

– Jest echem leku przed śmiercią i - w krótkim przebłysku - konfrontacją z tym właśnie lękiem jest zjawisko L’appel du vide. Strachu przed wciągnięciem przez nicość – dodaje ekspertka z SWPS. "Nicość" jest też centralnym punktem filozofii Martina Heideggera.

Ponieważ lęk jest arcypoważny, drwina i śmiech są naszą naturalną reakcja obronną. – Są próbą oswojenia go – tak jak czynimy to na Halloween, ubrania w żart – mówi profesor.

Na Reddicie jeden z forumowiczów opowiada, że miał pokusę wyskoczenia przez okno wieżowca, w którym pracował jako budowlaniec. Użytkownicy skomentowali to z ironią: "Słyszałeś jakiś głos? Ducha? No, czyj to był głos? Może żona i dzieci przyszły się pożegnać? Daj dowód, że nie wyskoczyłeś!".

– Ta kpiąca reakcja ma poradzić sobie już nawet nie z lękiem, ale z przerażeniem. To reakcja obronna znana jako "formowaniem reakcji przeciwnej" – śmiechu, żartu, kpiny, zamiast silnej emocji negatywnej – tłumaczy Krystyna Drat-Ruszczak. Leśmian dokładnie wiedział o tym lęku i zakończył swój wiersz słowami: "A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?".
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

KONWENCJA PIS

PARTIA RZĄDZĄCA SZYKUJE SIĘ DO ROKU WYBORCZEGO