Dzisiaj po prostu dzwonimy. W czasie wojny to urządzenie było jedną z niewielu form łączności

NSP-1 to radiostacja za pomocą której żołnierze podziemia komunikowali się z rządem na emigracji
NSP-1 to radiostacja za pomocą której żołnierze podziemia komunikowali się z rządem na emigracji Fot. naTemat
Akcja pod Arsenałem zakończyła się sukcesem: z rąk nazistów udało się odbić 21 członków Armii Krajowej. Jan Bytnar “Rudy” i jego koledzy trafili do punktu sanitarnego, pozostali uczestnicy akcji rozproszyli się po okupowanej stolicy.

O tym, że po raz kolejny udało się zagrać wrogom na nosie trzeba poinformować świat, jednak w 1943 roku przepływu informacji nie dało się uruchomić przyciskiem na smartfonie.

Szeptankę łączników i łączniczek przekazujących informacje lokalnie uzupełniały radiostacje - jedyne urządzenia zapewniające kontakt na duże odległości w realiach wojennych.

Bardzo prawdopodobne, że informacja o sukcesie Polskiego Państwa Podziemnego idąc w świat przeszła przez mechanizm nadajnika radiowego NSP-1 - radiostacji, która w latach 1942 - 1943 stanowiła podstawę łączności z władzami RP na obczyźnie.
W ramach obchodów 100-lecia niepodległości firma Orange Polska postanowiła przekazać radiostację NSP-1 do Muzeum Historii Polski. Eksponat zajmie miejsce w części poświęconej Polskiemu Państwu Podziemnemu, gdzie zyska odpowiedni kontekst: zostanie umieszczony w zrekonstruowanym lokalu, z którego nadawała radiostacja Armii Krajowej.

Przekazanie nadajnika odbyło się podczas konferencji “Przedsiębiorczość, technologie, rozwój: Polsko, 100 lat!” zorganizowanej przez Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii, której partnerem technologicznym było Orange Polska.

Jak podkreślił Jean-François Fallacher, prezes Orange Polska, NSP-1 to obiekt unikatowy - dzisiaj w zbiorach muzealnych znajdują się zaledwie dwie sztuki: ta, która stanie w Muzeum Historii Polski, oraz druga, znajdująca się w zbiorach Muzeum Powstania Warszawskiego.

Robert Kostro, dyrektor Muzeum Historii Polski, dodał że o wartości radiostacji stanowi nie tylko liczba zachowanych egzemplarzy - to również dowód na sięgającą daleko w historii innowacyjność polskich inżynierów, a także nasze tradycje na polu rozwoju łączności i telekomunikacji.


Inżynieria odwrotna w konspiracji
W czasie wojny radiostacja typu NSP-1 stała się najpowszechniejszym konspiracyjnym środkiem łączności dzięki polskim specjalistom, którzy opracowali sposób jej produkcji stosując inżynierię odwrotną: rozebrali na części pierwszy egzemplarz przechwycony od Niemców i przechowywany przez polskie podziemie.

Produkcja rozpoczęła się na przełomie lat 1940-41. Oficjalnie, fabryka na ul. Karolkowej, gdzie składano pierwsze egzemplarze radiostacji, produkowała sprzęt radiowy dla Wehrmachtu.

Jeśli chodzi o datę produkcji urządzenia przekazanego do zbiorów Muzeum Historii Polski nie jest ona znana. Oznaczenia na kondensatorach zasilacza urządzenia, wyprodukowanych w fabryce Adolfa Horkiewicza, wskazują na datę: „III 42”. Zastosowanie tych części sugeruje, że radiostacja należy do pierwszej serii urządzeń tego typu.
100 lat innowacji
Goście zaproszeni na konferencję “Przedsiębiorczość, technologie, rozwój: Polsko, 100 lat!” podkreślali, że innowacje telekomunikacyjne mają w Polsce długą tradycję.

- Patrząc na największe osiągnięcia z okresu [minionych 100 lat] to radiokomunikacja była dziedziną, która realnie połączyła Polskę. Mieliśmy najsilniejszy w Europie radionadajnik, dzięki któremu przekaz docierał do wszystkich Polaków w granicach ówczesnego kraju. Również nasze radioodbiorniki były produkowane według najwyższych standardów technicznych i technologicznych. Mamy więc czym się inspirować - tłumaczyła Minister Przedsiębiorczości i Technologii, Jadwiga Emilewicz.

Minister Emilewicz dodała, że dzisiaj tradycje rozwoju inżynierii i technologii są kontynuowane:

- Mamy najlepszych informatyków, najlepszych inżynierów - nie ma w tym stwierdzeniu przesady. Polscy informatycy są na pierwszym miejscu w Europie i trzecim na świecie, po Chinach i Rosji, według rankingu Hackerrank - zauważyła.

Prezes Orange podkreślał natomiast, że z szybkimi łączami, które umożliwiają cyfrowy rozwój, jest coraz lepiej:

- W zeszłym roku poinformowaliśmy naszych udziałowców, że nie wypłacimy dywidendy, ponieważ wszystkie wypracowane zyski zamierzamy przeznaczyć na ulepszanie sieci światłowodowej. W zasięgu internetu światłowodowego są już 3 miliony gospodarstw domowych w całym kraju. Polska może się też pochwalić jedną z najlepszych sieci mobilnych, bo w zasięgu szybkiej sieci 4G jest już 99,9% Polaków - zaznaczył Jean-François Fallacher.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...