Jarosławowi Zielińskiemu grunt pod nogami pali się nadal.
Jarosławowi Zielińskiemu grunt pod nogami pali się nadal. Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Zamieszanie, które wywołały skargi policjantów i strażaków na decyzje wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego wcale się nie skończyło. Sprawdzeniem, co dzieje się w suwalskiej policji, ma zająć się Najwyższa Izba Kontroli. Wniosek złożyli politycy PO.

REKLAMA
Co prawda, kontrola w suwalskiej komendzie policji nie wykazała uchybień, ale nie da się pominąć doniesień policjantów, którzy w liście do posłanki PO Bożeny Kamińskiej wskazali patologie i niemalże prywatny folwark ministra Zielińskiego.
Dlatego politycy opozycji zwracają się do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego o przedstawienie wszystkich działań, jakie zostały podjęte w celu wyjaśnienia sytuacji, która ma miejsce w garnizonie podlaskim policji. – Żądamy także informacji o wynikach kontroli przeprowadzonej przez Komendę Główną Policji – podkreślają politycy PO.
Ci sami politycy zapowiedzieli także złożenie do Najwyższej Izby Kontroli wniosku z prośbą o przeprowadzenie kontroli w podlaskim garnizonie policji. – Za dużo bulwersujących informacji napływa z Podlasia, żeby kontrolerzy tę sprawę odpuścili – mówią rozmówcy portalu Wp.pl.
Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu, posłanka PO Bożena Kamińska odczytała w Sejmie fragmenty listu od policjantów z Suwałk. Pisali, że od trzech lat są zobowiązani do pilnowania całą dobę posesji Zielińskiego. Przy okazji udają funkcjonariuszy Służby Ochrony Państwa. Mundurowi opisali też nieprawidłowości w funkcjonowaniu lokalnej policji, takie jak awanse dla niedoświadczonych funkcjonariuszy.
źródło: wp.pl