
Polscy kierowcy za nic mają prawo, troskę o środowisko i nowoczesne zasady korzystania z aut, co sprawia, że zjawiskiem masowym jest wycinanie filtrów cząstek stałych z pojazdów z silnikiem diesla. Choć to teoretycznie nielegalne, wielu mechaników zbija majątki na usuwaniu DPF / FAP i nawet się z tym nie kryje. Te kpiny z prawa chce teraz ukrócić posłanka Nowoczesnej Monika Rosa.
W czwartkowy wieczór w Sejmie Monika Rosa przedstawiła projekt nowelizujący Kodeks wykroczeń oraz ustawę Prawo o ruchu drogowym w taki sposób, by organy ścigania wreszcie skutecznie i surowo mogły karać polskich kierowców, którzy jeżdżą autami z wyciętym filtrem cząstek stałych oraz "speców", którzy im te filtry usunęli.
W Nowoczesnej chcą, by usuwanie filtrów DPF / FAP przestało być nagminną praktyką, dokonywaną w wielu warsztatach bez żadnego skrępowania. W nowelizacji przepisów obowiązujących posiadaczy pojazdów nie chodzi o zepsucie interesu mechaników, motywacją polityków jest troska o zdrowie Polaków.
Wycinanie filtrów DPF prowadzi bowiem do znacznego zanieczyszczenia powietrza i utrudnia walkę z zatruwającym – dosłownie – życie Polaków smogiem. – Celem projektu jest surowszych sankcji dla kierowców za poruszanie się samochodami z niesprawnym, albo wyciętym filtrem cząstek stałych, oraz dla podmiotów, które oferują usługi wycięcia lub modyfikacji filtra cząstek stałych – mówiła Monika Rosa w Sejmie.
I kto wie, czy nie będzie to jeden z tych projektów opozycji, które chętnie przyjmie partia rządząca. Problem zanieczyszczenia powietrza w Polsce jest bowiem często uznawany za przedmiot ponad partyjnego porozumienia.
Jeśli proponowane przez Nowoczesną zmiany wejdą w życie, mechaników specjalizujących się w wycinaniu DPF / FAP mogą czekać naloty na warsztaty, a kierowców kontrole z użyciem specjalistycznych mierników i wysokie mandaty z szkodliwe dla zdrowia i środowiska modyfikacje aut z silnikiem diesla.