7 historii o polskiej biedzie. Może tego nie widzisz, ale tak żyją ludzie obok ciebie

Ponad 1,2 mln polskich dzieci jest w Polsce zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym.
Ponad 1,2 mln polskich dzieci jest w Polsce zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym. Fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta
6 zł 70 groszy – tyle musi im starczyć dziennie. Nie jesteś sobie tego w stanie wyobrazić, bo za tyle nie dałoby się nawet kupić kawy w drodze do pracy. Myślisz, że ci, którzy żyją w biedzie, sami sobie są winni, bo nie robią nic, żeby się z tej biedy wyrwać. A poza tym – gdzie są ci ubodzy? Na co dzień przecież ich nie jakoś nie widzisz.

1. Mąż nie wytrzymał

Anna utrzymuje czteroosobową rodzinę. Ona i trzech synów. Wszyscy trzej mają osiem lat. I wszyscy mają autyzm. Problemy zaczęły się właśnie wtedy, gdy trojaczki się urodziły. Anna z wykształcenia jest farmaceutką i wciąż pracuje w aptece. Tylko na pół etatu, inaczej nie byłaby w stanie opiekować się dziećmi.

Mąż był, ale cztery lata temu, gdy dowiedziała się, że ma raka, nie dał rady. Dla niego było tego już za wiele – trzech synów z autyzmem i jeszcze żona z nowotworem. Więc się wyprowadził. Ona została sama z dziećmi i się nie poddała. Pokonała raka.

Gdy wraca z pracy, organizuje chłopcom codzienne ćwiczenia i rehabilitację. Jeden z synów, Jaś, oprócz autyzmu, zmaga się z deformacją stopy. Niedługo przed nim operacja.

Gdy Anna ureguluje czynsz i inne stałe opłaty, także te związane ze zdrowiem synów, zostaje jej 200 zł. Na cały miesiąc. Na wszystkich czworo.
To nie jest literacka fikcja. Takich historii są dziesiątki. Stowarzyszenie Wiosna, organizujące od 2001 r. przedświąteczną zbiórkę "Szlachetna Paczka", przygotowało "Raport o biedzie". Bo kto jak kto, ale wolontariusze "Paczki" na pewno wiedzą lepiej, jak wygląda bieda w Polsce, niż wszyscy eksperci razem wzięci.

W raporcie padają liczby, które z trudem przemawiają do wyobraźni – że 40 proc. Polaków żyje w warunkach, które nie spełniają europejskich standardów dotyczących przeludnienia, że ponad 1,2 mln dzieci w Polsce jest zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym, że dwa razy szybciej rośnie liczba osób zadłużonych po 64. roku życia, bo zazwyczaj brakuje im pieniędzy na leki i leczenie...


Do tych właśnie ludzi docierają wolontariusze "Szlachetnej Paczki" i to ich relacje składają się na ten wstrząsający raport.

2. Najpierw stracił oko, potem wszystko po kolei

Robert ma 36 lat. Od początku miał pod górkę. Urodził się z epilepsją. Potem stracił oko. W dorosłym życiu wiele rzeczy poszło nie tak. Ma syna, ale od rozwodu z żoną nie ma z nim kontaktu.

Mówi, że wszystko co miał ważnego, to stracił. Ostatnio dom, w którym mieszkał z babcią. Budynek spłonął latem od zwarcia instalacji elektrycznej. Gdy próbował ratować dobytek, poznał poważnych poparzeń rąk i pleców. Babcia zamieszkała kątem u rodziny, on dostał od gminy barak – bez prądu i z przeciekającym dachem. Teraz chce odbudować to, co zostało na pogorzelisku, by on i babcia mieli gdzie wrócić.

3. Sara marzy o mikserze

Życie Sary wyglądało tak, że właściwie nie powinno się nic udać. Udało się, bo jest ambitna. Sześć lat temu trafiła wraz z dwoma młodszymi braćmi do domu dziecka. Tak zdecydował sąd ze względu na alkoholizm rodziców.

Dziś mama i tata nie żyją. Sara ma 20 lat. Pozostała dla chłopców jedyną bliską osobą, na którą zawsze mogą liczyć. Mogą, bo ona twardo stąpa po ziemi. Szkołę średnią ukończyła z wynikiem bardzo dobrym, teraz studiuje pedagogikę. W przyszłości chciałaby mieć dwanaścioro dzieci i dom z ogródkiem. Ale na razie ma marzenia skromne – kurtka na zimę, buty i mikser, żeby czasem upiec ciasto dla braci.

4. Bo córka była chora

Pani Joanna i pan Stanisław co miesiąc muszą płacić ponad 2 tys. zł kredytu. Bank nie zastanawia się, że na jedzenie im nie wystarcza. Lodówka w ich domu właściwie zawsze świeci pustkami. Zresztą – co to za lodówka? Cały czas przecieka, a o wymianie nie ma mowy. Zresztą – co to za dom? Stary i zaniedbany, ale kto by w takiej sytuacji myślał o remoncie.

Starsi państwo zaciągnęli kredyt, gdy zachorowała ich córka. Leczenie było kosztowne i niestety nieskuteczne. Córka zmarła. Oni zostali sami. Z kredytem.

5. Pan Mateusz wie, że umiera

Panu Mateuszowi miesięcznie na życie musi wystarczyć 400 zł. Wygląda, jakby wszystko się przeciw niemu sprzysięgło, ale on pogody ducha nie traci. Mimo że ma raka nadnerczy. Mimo że stracił mieszkanie i musiał zamieszkać w lokalu socjalnym. Nawet mimo to, że okradziono go w szpitalu.

Ale generalnie nie narzeka. Wcześniej pomagał innym, prowadząc stowarzyszenie chorujących na raka. Teraz pomaga sąsiadom w pisaniu urzędowych pism.

Pan Mateusz ma 69 lat. Wykształcenie wyższe. Pracował na kopalni. Dziś marzy o tym, by na jego pogrzebie zagrała górnicza orkiestra z kopalni w Bytomiu. Marzeniem do zrealizowania za życia jest natomiast kuchenka elektryczna. Może być choć taka na jeden palnik, byleby się czasem dało coś sobie ugotować.

6. Po matce został tylko dług

Zuzia ma tylko prababcię. A prababcia Ania boi się o swoje zdrowie. Bo wie, że jak jej zabranie, Zuzia trafi do domu dziecka.

Pod opiekę staruszki dziewczynka trafiła, gdy jej babcia znalazła się w szpitalu. To ona wychowywała wcześniej Zuzię, bo rodzice w życiu dziecka od początku właściwie nie istnieli. Matka jest uzależniona od alkoholu i ma ograniczone prawa rodzicielskie. Ojciec pewnie dawno o niej zapomniał, ma inne życie.

Po matce Zuzi prababce zostało jeszcze jedno - 10 tys. długu. Musi co miesiąc spłacać w ratach ze skromnej emerytury. Ale pani Ania robi wszystko, by dziewczynce nie zabrakło niczego, posyła ją nawet na zajęcia dodatkowe - ceramikę i taniec.

7. Zakochani od pół wieku

Pani Gabriela swego męża karmi, myje i przewija. Wcale nie narzeka na swój los. Cieszy się, kiedy mężowi się udaje choć poruszyć ustami, aby podziękować dziewczynie, w której zakochał się pół wieku temu. Więcej nie da rady.

Mąż pani Gabrieli jest przykuty do łóżka. Ma Alzheimera. Właściwie nie da się wyjść z domu. Trzeba się nim opiekować cały czas. I tak od 10 lat. Pani Gabriela ma 70 lat i ma nadzieję, że ze swym mężem będą razem jeszcze jak najdłużej. Pieniędzy ledwie starcza na wszystko. Leki i pieluchy kosztują dużo.

O czym marzy? Dla siebie - nic. Dla męża przydałby się materac przeciwodleżynowy z pompą i maszynka elektryczna do golenia.
To tylko niektóre historie, jakie znalazły się w "Raporcie o biedzie". Wolontariusze "Szlachetnej Paczki" starają się docierać właśnie do takich do takich rodzin, które są naprawdę potrzebujące, ale nie wyciągają ręki po pomoc do wszelkich możliwych instytucji. Bardzo często (w 60 proc.) są to rodziny, w których co najmniej jedna osoba jest niepełnosprawna.

Wspomniana na początku suma 6 zł i 70 gr dziennie – to właśnie tyle lub nawet mniej mają do dyspozycji osoby w co piątej rodzinie włączonej do "Szlachetnej Paczki". Ich miesięczny dochód, gdy odliczy się stałe koszty utrzymania, wynosi nie więcej niż 200 zł.

Od 17 listopada na stronie www.szlachetnapaczka.pl darczyńcy mogą wybierać rodzinę, której zechcą pomóc. Wolontariusze codziennie dodają nowe opisy potrzebujących rodzin. Finał akcji zaplanowano na weekend 8-9 grudnia.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...