Po godz. 6.30 CBA wkroczyło do mieszkania Marka Chrzanowskiego na warszawskim Wilanowie.
Po godz. 6.30 CBA wkroczyło do mieszkania Marka Chrzanowskiego na warszawskim Wilanowie. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Tuż przed godz. 6.30 agenci CBA weszli do domu byłego szefa KNF w warszawskim Wilanowie. Osoba, która zna kulisy zatrzymania Marka Chrzanowskiego, opowiedziała o okolicznościach akcji. Po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy antykorupcyjnego biura, Chrzanowski miał zostać przewieziony do katowickiej prokuratury, gdzie postawione mu zostaną zarzuty.

REKLAMA
– Agenci nie przeszukiwali domu Chrzanowskiego. Nie było takiej potrzeby. Przeszukanie i zabezpieczenie nośników, dokumentów, sprzętu komputerowego miało miejsce dwa tygodnie temu, po powrocie Chrzanowskiego z Singapuru – powiedział informator Wirtualnej Polski.
Jak dowiedział się nieoficjalnie portal, były szef KNF ma usłyszeć we wtorek zarzuty z dwóch paragrafów Kodeksu Karnego. – Zarzuty domagania się łapówki z art. 228 kk i przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na mocy art. 231 kk. par 2 – powiedział rozmówca WP. Chrzanowski według informacji serwisu miał zostać przewieziony do prokuratury w Katowicach.
Z relacji informatora wynika, że były przewodniczący KNF nie był ani trochę zdziwiony tak wczesną wizytą funkcjonariuszy. – Nie był zaskoczony. Funkcjonariusze odczytali mu pismo z prokuratury – mówi.
Były szef KNF miał w ostatnich dniach składać obszerne wyjaśnienia w CBA. Kluczowa miała być jego nagrana rozmowa z Czarneckim. Materiał analizowali funkcjonariusze ABW, którzy od strony technicznej weryfikowali wiarygodność ujawnionej rozmowy. Sprawdzano też zapisy z monitoringu zainstalowanego w KNF, a także długopis z kamerą, który należy do Leszka Czarneckiego.
To efekt głośnej publikacji "Gazety Wyborczej" o tzw. aferze KNF. 13 listopada dziennik ujawnił taśmy, na których Chrzanowski miał się domagać od Leszka Czarneckiego 1 proc. wartości Getin Banku (ok. 40 mln złotych) dla wskazanego przez niego prawnika, którym okazał się Grzegorz Kowalczyk.
źródło: Wirtualna Polska