
Spotkanie PSG z Liverpoolem było jednym z największych hitów piątej kolejki piłkarskiej Ligi Mistrzów. Przed odpowiedzialnym zadaniem poprowadzenia tego spotkania stanął najlepszy polski sędzia Szymon Marciniak. I już po meczu trzeba otwarcie powiedzieć, że Polak nie uniknął kontrowersji.
REKLAMA
Paryżanie przystępowali do meczu z ubiegłorocznymi finalistami z nożem na gardle. PSG musiało pokonać Liverpool, aby sobie nie skomplikować sytuacji grupowej przed ostatnią kolejką grupowych spotkań.
W efekcie gospodarze błyskawicznie ruszyli do ataku. Już w 13. minucie objęli prowadzenie po golu Bernata, a 24 minuty później na 2:0 podwyższył Neymar.
Goście jednak nie poddawali się i jeszcze przed przerwą Sadio Mane wywalczył rzut karny – i to był najbardziej kontrowersyjny moment spotkania, po raz kolejny potwierdziło się też, że w Lidze Mistrzów po prostu potrzebny jest VAR.
Marciniak początkowo po akcji Sadio Mane nie podyktował rzutu karnego i wskazał tylko na narożnik boiska. Piłkarze "The Reds" nie pogodzili się jednak z rzutem rożnym i zaczęli gorąco protestować. I rzeczywiście Marciniak po konsultacji z asystentem zmienił decyzję.
Wtedy protestować zaczęli Paryżanie, ale ostatecznie rzut karny pewnie wykonał James Milner.
Czy Szymon Marciniak słusznie postąpił? Komentatorzy podkreślają, że polski arbiter miał sytuację bardzo ciężką do oceny, a Sadio Mane raczej szukał karnego i bardziej się dał sfaulować na siłę niż został sfaulowany.
Ostatecznie jednak PSG wygrało, więc nie doszło do wypaczenia wyniku meczu.