
To zdarzenie wstrząsnęło opinią publiczną tuż przed Bożym Narodzeniem. W jednym z gospodarstw agroturystycznych pod Olsztynkiem doszło do krwawej rzezi. Zginęło dwóch obcokrajowców, a trzeci, podejrzany o ich zabójstwo, trafił do aresztu. "Niedługo będzie strach wracać do domu" – komentują niektórzy mieszkańcy na FB. W mieście słychać, że cudzoziemców jest tu dużo, a zanosi się, że będzie jeszcze więcej, bo Zalando buduje magazyn. Polacy też na nich zarabiają.
Czytając te komentarze, można by się spodziewać, że w Olsztynku jest wręcz zalew obywateli Indii, którzy przyjechali tu pracować. Jednak nic bardziej mylnego. W 7-tysięcznym mieście trudno znaleźć kogoś, kto widziałby choć jednego Hindusa na ulicy.
Jak rzeczywista sytuacja przedstawia się w samym Tymbarku? Zakład produkcyjny w Olsztynku obecnie zatrudnia 873 osoby. – Ponad 95 procent załogi stanowią Polacy (833 osoby). Pracownicy z Indii i Egiptu to zaledwie ok. 1 procent zatrudnionych (10 osób). Jeżeli weźmiemy pod uwagę pozostałych obcokrajowców (pracownicy z Ukrainy) to w sumie wszyscy stanowią 4,6 procent całej załogi – odpowiada naTemat Dorota Liszka, Manager ds. Komunikacji Korporacyjnej w firmie Maspex.
Mimo to od niektórych mieszkańców Olsztynka słyszymy o strachu. – Blisko nas zabito dwie osoby. Każdy boi się o swoje życie, ale boimy się też o własne dzieci. Między innymi córki. Słyszy się teraz o gwałtach, o zaginięciach dzieci, o morderstwach z niewyjaśnionych przyczyn. Im więcej obcokrajowców w Polsce tym więcej dziwnych rzeczy się dzieje – mówi nam jedna z mieszkanek. Prosi o zachowanie anonimowości. Zastrzega, że nie jest rasistką. Ale nie potrafi zrozumieć pewnego zachowania.
Człowiek wracając z pracy z paroma krostkami siedzi i myśli czy zachorował na odrę, bo pracuje z Ukraińcami gdzie jak wiadomo oni nie są szczepieni. Teraz jeszcze Hindusi gdzie, jak wiadomo, też u nich są różne choroby i ich zachowanie wzbudza różne wątpliwości. Chodzą w grupce, śmieją się ironicznie do siebie... Idąc przed nimi lub za nimi nie wiemy co za chwilę się wydarzy takie są moje odczucia, ale rozmawiając ze znajomymi stwierdzam że nie tylko to są moje obawy.
Część Polaków sama też nieźle na obcokrajowcach zarabia. Dzwonię do różnych gospodarstw agroturystycznych i pensjonatów. Na kilka telefonów, część ogłoszeń w sieci jest już nieaktualna. – Nie opłacało się trzymać pensjonatu tylko przez trzy miesiące w roku. Ci, co jeszcze działają, wynajmują pokoje obcokrajowcom i na tym zarabiają – mówi nam jeden z nich. Sam, jak szczerze przyznaje, nie chciał u siebie cudzoziemców, dlatego swój obiekt zamknął.
