Zdjęcie braci Kaczyńskich w Zamku Królewskim. Zawisło w dziwnych okolicznościach

Zdjęcie braci Kaczyńskich w Zamku Królewskim wywołało dyskusję
Zdjęcie braci Kaczyńskich w Zamku Królewskim wywołało dyskusję Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Zwiedzający wystawę – która została otwarta w Zamku Królewskim z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości – zauważyli, że po wernisażu pojawiło się na niej nowe zdjęcie. To fotografia... braci Kaczyńskich. Jakby tego było mało, zdjęcie nie pasuje pod względem daty do sali poświęconej działalności "Solidarności".


Wystawa "Znaki wolności. O trwaniu polskiej tożsamości", którą Zamek Królewski, Muzeum Literatury i Ministerstwo Obrony Narodowej wspólnie przygotowały z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości, została uroczyście otwarta 9 listopada.


Jednak po wernisażu na Zamku Królewskim pojawiło się na niespodziewanie nowe zdjęcie. Chodzi mianowicie o fotografię braci Kaczyńskich.

– Jestem pewien, że zostało dodane już po wernisażu – powiedział informator "Gazety Wyborczej", która opisała całą sprawę. Zwiedził on bowiem niepodległościową ekspozycję jeszcze raz.

Fotografia Lecha i Jarosława Kaczyńskich znalazła się w jednej z ostatnich sal wystawy, którą poświęcono działalności "Solidarności" w latach 1980-1981. Czarno-białe zdjęcie braci w białych koszulach i krawatach wisi obok dwóch fotografii: Anny Walentynowicz szykującej posiłek dla protestujących stoczniowców w 1980 r. oraz zdjęcia strajkujących rolników w Rzeszowie w 1981 r.


Jak zauważa "Gazeta Wyborcza", zdjęcie Kaczyńskich, w przeciwieństwie do dwóch wyżej wspomnianych, nie jest opatrzone żadnych opisem. Pochodzi też ze znacznie późniejszego okresu niż lata 1980-1981.
– Nie udało nam się znaleźć zdjęcia obu braci z przełomu lat 70. i 80. Daliśmy więc późniejsze, z przełomu lat 80. i 90. Natrafiliśmy na nie w książce "Czas na zmiany. Rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim" – tłumaczył w rozmowie z "Wyborczą" wicedyrektor Zamku Królewskiego Ziemowit Koźmiński.


Dlaczego fotografia zawisła na wystawie "Znaki wolności. O trwaniu polskiej tożsamości" już po wernisażu? Pracownicy Zamku Królewskiego twierdzą, że takie polecenie otrzymali od dyrektora, prof. Wojciecha Fałkowskiego, który w listopadzie 2017 r. został powołany na to stanowisko bez konkursu przez ministra kultury Piotra Glińskiego. Wcześniej był m.in. wiceszefem MON za kadencji Antoniego Macierewicza.

Jednak zdaniem wicedyrektora Koźmińskiego wystawa po prostu ewoluowała i w pojawieniu się zdjęcia Kaczyńskich nie należy doszukiwać się politycznych kontekstów, zwłaszcza że dołączono również inne fotografie, m.in. zdjęcia Ignacego Daszyńskiego czy generała Józefa Hellera. Dopominać się tego mieli historycy.

O zdjęcie Lecha i Kaczyńskiego - jak twierdzi dyrektor - upominali się z kolei zwiedzający.

– Po trzech-czterech dniach funkcjonowania ekspozycji zaczęły do nas napływać głosy, że takiego zdjęcia brakuje. Nie pochodziły z Kancelarii Prezydenta ani ministerstw czy urzędów. To były prywatne uwagi zwiedzających zgłaszane w rozmowach z pracownikami Zamku, ale nie umiem powiedzieć personalnie czyje. Stwierdziliśmy, że jeśli znajdziemy takie zdjęcie, to je dodamy – opowiada wicedyrektor Zamku Królewskiego.Jednak inną wersję wydarzeń przedstawia dr Łukasz Kossowski z Muzeum Literatury, który wraz z żoną, prof. Ireną Kossowską, był jednym z kuratorów wystawy i autorów jej scenariusza.

– Zdjęcie braci Kaczyńskich to inna kwestia. Dyspozycję jego powieszenia wydał dyrektor Zamku. Jako komisarze nic nie wiemy na ten temat. Nikt z nami nie konsultował tego kroku – powiedział "Wyborczej".

Ekspozycję na Zamku Królewskim można oglądać do 31 marca.

Źródło: Gazeta Wyborcza