To jego internauci obwiniają za planowaną rzeź dzików. Dawno nikt tak nie "połączył" Polaków

Paweł Niemczuk jest Głównym Lekarzem Weterynarii
Paweł Niemczuk jest Głównym Lekarzem Weterynarii Kadr z nagrania na YouTube
Już dawno żadna akcja nie połączyła tyle osób w sieci. Pół internetu "poszło na wojnę” z PiS w obronie dzików w związku z ich planowanym masowym odstrzałem. Wśród głównych odpowiedzialnych za szykowaną rzeź wymieniają Głównego Lekarza Weterynarii Pawła Niemczuka. Urzędnik stał się niemal wrogiem publicznym, a jego zdjęcie przypominające jakiś "list gończy” udostępniło już tysiące osób w mediach społecznościowych.


To zaczyna trącić o jakąś "dziką" i niebezpieczną psychozę, którą mógłby powstrzymać chyba tylko znany miłośnik zwierząt prezes PiS Jarosław Kaczyński.

"Główny Lekarz Weterynarii lek. wet. Paweł Niemczuk. To ten człowiek wydał decyzję o rzezi dzików. W 2018 roku zostało zabitych 168 tyś dzików, w tym ciężarnych loch i warchlaków! 12.01.2019 rozpocznie się wielkie polowanie na pozostałe osobniki, zakłada się wymordowanie 210 tyś dzików ! Takie działania doprowadzą do całkowitej eksterminacji tego gatunku zwierząt. 12.01.2019 - ostateczne rozwiązanie kwestii dzików w Polsce” – taki komunikat ze zdjęciem Pawła Niemczuka internauci przekazują sobie w sieci.

Główny Lekarz Weterynarii lek. wet. Paweł Niemczuk. To ten człowiek wydał decyzję o rzezi dzików. W 2018 roku zostało...

Opublikowany przez Mariola Piotrowska Poniedziałek, 7 stycznia 2019
Debata polityczna
W obronie dzików wytaczają argumenty merytoryczne i te bardziej populistyczne (padają porównania polityków do świń). Debata zahaczyła o twardą politykę, a nawet o drażliwe kwestie światopoglądowe, a konkretnie o aborcję.
Posłanka Urszula Pasławska, wiceszefowa PSL i szefowa Klubu Polskich Dian, czyli kobiet-myśliwych jest zdecydowanie przeciwna odstrzałowi dzików.

– Nawet myśliwi mówią w tym przypadku o krwawym karnawale. Dlatego że o ile wykonywanie planu łowieckiego jest elementem planu gospodarki łowieckiej i ochrony przyrody, o tyle sposób odstrzału dzików, który został wskazany przede wszystkim przez ministra Ardanowskiego przy milczącej zgodzie ministra Kowalczyka i akceptacji Głównego Lekarza Weterynarii, jest skandaliczny – ocenia w rozmowie z naTemat.

– Zakłada on bowiem strzelanie do prośnych loch i loch prowadzących młode. Nawet najstarsi myśliwi nie pamietają takiej sytuacji kiedy państwo pozwalałoby na taką niehumanitarną rzeź – podkreśla. Pasławska tłumaczy, że najpierw locha zginie od strzału, ale "młode dziczki będą potem umierały w męczarniach, dlatego że nie poradzą sobie w naturalnym środowisku”. – Etyczny myśliwy nigdy nie strzeliłby do lochy z małymi – tłumaczy.


Krwawy karnawał
Pytana, kto ponosi największą odpowiedzialność za decyzję dotyczącą odstrzału dzików wskazuje na ministra Ardanowskiego.

– Od 2014 roku, gdy odkryto ASF w Polsce nie zrobiono absolutnie nic aby podjąć jakiekolwiek działania w sprawie zwalczania tej choroby. Teraz kiedy mamy ponad 200 miejsc, gdzie zarażona jest trzoda chlewna i ponad 3300 dzików - jedynym sposobem na walkę z ASF stała się masowa rzeź dzików. Sęk w tym, że dziki mogą zginąć, a ASF i tak będzie. Nie jest to więc żadne rozwiązanie – zaznacza.

Przypomina, że Polski Związek Łowiecki nie wypowiada się w tej sprawie, bo zgodnie z nową ustawą o prawie łowieckim przestał być traktowany podmiotowo i podlega rządowi.

Zwolennicy odstrzału dzików mają jednak na razie przewagę. – Ostrzał dzików jest jednym z elementów zwalczania afrykańskiego pomoru świń i jest konieczny, ponieważ dziki są głównym nosicielem wirusa ASF – powtarza Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk, który został powołany na to stanowisko w 2016 roku przez premier Beatę Szydło

Według głównego lekarza weterynarii, prowadzenie odstrzału dzików w formie polowań skoordynowanych jest jednym z elementów zwalczania ASF, obok działań takich jak m.in. usuwanie zwłok padłych dzików, przestrzeganie zasad bioasekuracji przez producentów świń i myśliwych czy regulacja wielkości populacji dzików w ramach polowań indywidualnych.

Znikną dziki, nie zniknie ASF
Zdaniem Niemczuka "ASF jest czynnikiem powodującym spustoszenie w rodzimych hodowlach świń oraz ograniczającym eksport mięsa wieprzowego i produktów wieprzowych z Polski".

W styczniu polowania na dziki odbędą się na terenie trzech województw – zapowiedział minister środowiska Henryk Kowalczyk. Dodał, że w ten sposób ma zostać stworzona "strefa buforowa" pomiędzy terenem, gdzie występuje ASF, a obszarami, gdzie tej choroby nie ma.

Obrońcy
Także minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski broni decyzji o odstrzale twierdząc, że strategia walki z ASF jest słuszna. "Wydaje się, że działania związane z ograniczaniem afrykańskiego pomoru świń (ASF) powoli zaczynają przynosić efekt. (...) Bez depopulacji dzika nad tą chorobą nie zapanujemy, sama bioasekuracja nie wystarczy" – uzasadniał Ardanowski cytowany przez PAP.

Z dnia na dzień rośnie jednak uch oporu przeciwko planom Ardanowskiego, Kowalczyka i Niemczuka.

W środę przed Sejmem odbył się protest przeciwko planowanemu odstrzałowi dzików.– Musimy mieć świadomość, że taka obława, taka rzeź dzików, zabijanie loch wtedy, kiedy są ciężarne lub mają młode warchlaki, to jest znęcanie się nad zwierzętami. To jest przestępstwo – mówiła podczas demonstracji Dorota Sumińska, lekarz weterynarii i dziennikarka.
W mediach społecznościowych trwa akcja, której celem jest zapobieżenie odstrzałowi. Celebryci i gwiazdy zachęcają do podpisywania petycji sprzeciwiającej się planom rządu. W akcję zaangażowały się m.in. Kinga Rusin, dziennikarka TVN i aktorka Maja Ostaszewska.

Protesty w sieci, pod Sejmem i na uczelniach
Protestuje także świat nauki. Niemal siedmiuset naukowców z największych polskich ośrodków badawczych podpisało się pod listem otwartym do premiera Mateusza Morawieckiego. Apelują o natychmiastowe cofnięcie decyzji o odstrzale dzików.

Naukowcy wskazują, że odstrzał dzików nie przyczyni się wcale do zatrzymaniu wirusa ASF, a wręcz może sprawić, że będzie się roznosił dalej (chodzi m.in. o zanieczyszczenie środowiska krwią zarażonych dzików). Sam odstrzał i wyeliminowanie populacji dzików z Polski może z kolei spowodować zaburzenie ekosystemu i prowadzić do "negatywnych skutków dla gospodarki leśnej, a nawet zdrowia publicznego".

W liście czytamy, że decyzja Ministerstwa Środowiska nie jest podparta nowoczesnymi badaniami naukowymi. "Uważamy, że decyzja ta zapadła pod naciskiem politycznym i nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia – dodają naukowcy, postulując "natychmiastowe wstrzymanie planowanych masowych odstrzałów dzików". Walka trwa.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...