Nauczyciel pokazał pasek z wypłatą i "żarty się skończyły". Tak się zarabia w oświacie

Wszystkie bolączki systemu oświaty.
Wszystkie bolączki systemu oświaty. Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta
Rozmowy nauczycieli z minister Anną Zalewską spełzły na niczym i ogromny ogólnopolski strajk nauczycieli zbliża się wielkimi krokami. Jeden z tych, którzy zamierzają protestować, zamieścił na Facebooku pasek ze swojej ostatniej wypłaty. Tłumaczy też, o co chodzi w nauczycielskim buncie.


"Niektórzy wciąż powtarzacie: jak tak źle jest nauczycielom, niech zmienią pracę. Po 11 latach pracy w szkole jestem dziś blisko tej decyzji jak nigdy przedtem. Może więc ja, nauczyciel z pasją, dość chyba przyzwoicie wykonujący swoją robotę, zrobię angielski i... po prostu sobie pójdę. Pójdę w świat, bo jestem przekonany, że bardzo dobrze sobie poradzę. Ale najpierw wykrzyczę to, co wykrzyczeć jako nauczyciele powinniśmy wszyscy już dawno, a co chowaliśmy w przestrzeni pokoju nauczycielskiego czy domowego salonu, bo wy nie chcieliście słuchać" – tak zaczyna się wpis nauczyciela jednej z krakowskich liceów.


Nauczyciel punktuje polityków, którzy przez lata nie interesowali się sprawami edukacji, a teraz mówią o braku przymusu "życia w celibacie" lub zarobkach zbliżonych do tych poselskich.

"Walczymy nie tylko o pieniądze, ale i o wasze dzieci, przeładowane podstawy programowe, zbyt liczne klasy. O to, by ktoś wreszcie dostrzegł, że nauczyciele z własnej kieszeni łatają skrajnie niedofinansowane szkoły, bo w niektórych nie ma nawet możliwości... wydrukowania materiałów edukacyjnych, a nauczyciel informatyki bezskutecznie od pół roku prosi o zainstalowanie Office'a na komputerze w... swojej pracowni... O to, by ktoś, na miarę XXI wieku, uznał wreszcie, że edukacja to jeden z priorytetów dobrze rozwijającego się państwa" – pisze dalej.

"Żarty się skończyły. Postępującej nonszalancji władzy zawdzięczamy silną – jak jeszcze nigdy – integrację naszego środowiska (...). Sam nie jestem w żadnym związku zawodowym i mój protest, jak wielu moich koleżanek i kolegów, nie ma charakteru politycznego. Ma charakter totalny i jest krzykiem nie tylko w obronie swoich interesów, ale i polskiej edukacji. Teraz chcecie rozmawiać? Teraz... jest już za późno..." – twierdzi.

Co więcej, deklaruje, że weźmie udział w przygotowywanym strajku, aby bronić swojej pracy i godności nauczyciela oraz w imieniu mądrych zmian, których wymaga polska szkoła. "Będę strajkował także przez was – niepolityków, podśmiewających się z nas po cichu, albo powtarzających często: nieroby, długie wakacje, 18 godzin. To także przez was polska edukacja jest w takim miejscu, w jakim jest" – pisze.


Do swojego wpisu załączył także screen pokazujący wyciąg z konta z ostatnim przelewem za pracę w szkole. Kwota niecałych 2700 złotych niekoniecznie zbliża się do pięciu tysięcy złotych, o których mówił choćby szef gabinetu premiera Marek Suski.