"Wspierają neofaszystów". Prezydent Kielc nie chciał tego zespołu, ale pomógł starosta z PiS

Bogdan Wenta, prezydent Kielc, nie zgodził się na koncert zespołu Hungarica.
Bogdan Wenta, prezydent Kielc, nie zgodził się na koncert zespołu Hungarica. Fot. Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Kontrowersyjny zespół grający narodowego rocka Hungarica nie pierwszy raz jest gdzieś niemile witany. Jednak w Kielcach – gdzie swoim występem ma uświetnić Dzień Przyjaźni Polski-Węgierskiej – wywołał prawdziwą burzę. Kilkanaście organizacji, partii i stowarzyszeń wystąpiło przeciwko i prezydent koncert odwołał. Wtedy na pomoc ruszył starosta z PiS. I sytuacja zmieniła się o 180 stopni.


Mają opinię zespołu, który promuje nacjonalistyczne treści. Sami przedstawiają się jako jedyny zespół na świecie, który "tworzy piosenki, przygotowuje wideoklipy, wydaje płyty, zarówno w języku polskim jak i węgierskim".


"Kiedy wokalista węgierskiego zespołu Hungarica śpiewa "Rotę” i to śpiewa po polsku, nie trzeba być wzmożonym godnościowo prawicowcem z Marszu Niepodległości, żeby poczuć wzruszenie – ja czuję i przyznaję się do tego bez wstydu" – pisał w Oko.press pisarz i krytyk literacki Krzysztof Varga.


Mieli być atrakcją na Jasnej Górze
Kontrowersje ciągną się za Hungariką od dawna. Dwa lata temu zespołu nie chcieli w Lublinie. "To zespół, który w swoich utworach głosi potrzebę odzyskania przez Węgry terytorium sprzed I wojny światowej, czyli ziem należących dziś do Słowacji, Rumunii, Chorwacji, a także Polski (polska część Spiszu i Orawy)" – napisała Partia Razem do rektora UMCS. Władze uczelni odwołały koncert.


W ubiegłym roku Hungarica miała grać podczas pielgrzymki kibiców na Jasną Górę, ale zaprotestowało stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita. Główny argument – zespół popiera neofaszystów."Członkowie tego zespołu czynnie wspierają działalność neofaszystowskiej partii Jobbik oraz Gwardii Narodowej, uznawanej za organizację neonazistowską, która została zdelegalizowana przez węgierski sąd za działalność naruszającą prawa mniejszości, antysemityzm i negowanie Holokaustu" – argumentowało stowarzyszenie i Hungarica nie zagrała w Częstochowie.

"Uznaliśmy, że to zespół kontrowersyjny"
Dokładnie te same emocje i argumenty dotarły teraz do Kielc. Przed koncertem organizowanym 23 marca.

Aż kilkanaście organizacji, stowarzyszeń i partii politycznych w Kielcach napisało list do prezydenta Bogdana Wenty. Wśród nich PO, SLD, Razem i Wiosna, a także KOD i Stowarzyszenie im. Jana Karskiego.

– Uznaliśmy, że jest to zespół kontrowersyjny. I nawet jeśli w piosenkach nie mają jawnego nawoływania do neofaszystowskich i nacjonalistycznych idei, to fakt, że wspierają takie organizacje jest wystarczającym powodem, by wyrazić sprzeciw – mówi nam Lidia Palacz, przedstawicielka świętokrzyskiego KOD. – Uważamy, że różne kraje, ale Polska szczególnie nie powinna zezwalać na popieranie tego typu osób – dodaje.

Argumenty, że śpiewają Rotę
Koncert miał się odbyć w Ośrodku Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Dniu Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. "Władze Kielc nie powinny w żaden sposób wspierać wydarzeń, których uczestnikami są tak kontrowersyjni artyści. Nie ma naszej zgody na obecność treści faszystowskich w przestrzeni publicznej" – alarmowali prezydenta jego przeciwnicy.

– Biorąc pod uwagę, że jest to wielkie święto przyjaźni polsko-węgierskiej, nie wydaje się to być odpowiednim momentem, by epatować ludźmi, którzy stają symbolem radykalnych poglądów politycznych. Argumentami z drugiej strony było to, że śpiewają Rotę. Bardzo się cieszę, że ją śpiewają, ale to nie jest argument. Sam koncert nie odpowiadał klimatowi wydarzenia – mówi naTemat Katarzyna Zapała, wiceprzewodnicząca Rady Miasta Kielce.

Zwraca uwagę, że koncert miał się odbyć na Wzgórzu Zamkowym, miejscu ważnym historycznie: - Tam naziści mordowali Polaków.

Prezydent Bogdan Wenta wysłuchał argumentacji i koncert odwołał. Stowarzyszenie Kieleccy Patrioci uznało jego decyzję za skandal. Sam zespół wydał oświadczenie. Napisał, że w listach na ich temat napisane są kłamstwa i oszczerstwa. "Zespół stanowczo je odrzuca i na szczęście polskie miasta i większość instytucji także" – piszą. Również w swojej opinii na łamach Oko.press o narodowym rocku węgierskim, Krzysztof Varga zwraca uwagę, że nacjonalistyczny Jobbik jest partią, którą działa legalnie.

"Zarzuty nieprawdziwe i wyssane z palca"
Sprawa podzieliła mieszkańców. Druga strona zaciekle broni zespołu.

"Jestem z Kielc. Co roku w Krakowie jestem na koncercie. Wstyd mi, że Moje miasto rodzinne tak Was przywitało" – napisał na Facebooku zespołu jeden z fanów. "Prawdziwi patrioci są z Wami i doceniają Waszą twórczość! Dziękujemy że jesteście!" – pisali inni.

- Byliśmy zaskoczeni decyzją Pana Prezydenta, bo powody odwołania koncertu były bardzo niejasne i naszym zdaniem niesprawdzone. Nie spodziewaliśmy się, że Pan Prezydent pod presją środowisk związanych z KOD, Platformą Obywatelską, Sojuszem Lewicy Demokratycznej, Partią Razem i Wiosną Roberta Biedronia, nawet nie próbując sprawdzić zasadności tych zarzutów, a z mojej wiedzy wynika, że takiej próby nie było zdecydował się na odwołanie koncertu - tłumaczy nam jeden z lokalnych polityków PiS.



Odrzuca zarzuty o neofaszyzm: – Zarzuty są nieprawdziwe i wyssane z palca. Sam zespół też otwarcie o tym mówi. Przy minimum dobrej woli słuchając tego, o czym śpiewają można się o tym przekonać. Warto przy tej okazji zauważyć, że twórczość zespołu jest wspierana przez węgierski Narodowy Fundusz Kultury i rząd Węgier.

Twierdzi też, że protesty w mieście były dużo mniejsze niż próbuje się to przedstawić. – Z informacji, które posiadam oczekiwania, że zespół wystąpi w Kielcach były duże. Choć z pewnością środowiska, w których ja się poruszam są odmienne od tych, które protestowały. Zdecydowana większość z tych, z którymi rozmawiałem jest usatysfakcjonowanych z faktu, że zespół jednak wystąpi - słyszę.

Zagrają w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach
Sprawa bowiem ostatecznie przybrała nieoczekiwany obrót. Okazuje się, że koncert jednak się odbędzie. – Szczęśliwie dla sympatyków zespołu Starosta kielecki zadeklarował swoją pomoc i ostatecznie koncert odbędzie się w sali WDK w Kielcach dzięki uprzejmości Marszałka Województwa Świętokrzyskiego - mówi polityk PiS.

"Zapraszamy wszystkich mieszkańców Kielc, powiatu kieleckiego, a także województwa świętokrzyskiego. (...) Twórczość zespołu jest wspierana przez węgierski Narodowy Fundusz Kultury i rząd Węgier, który jest przecież naszym przyjacielem. Odwołanie koncertu byłoby dużym nietaktem, dlatego cieszę się, że dzięki współpracy z urzędem marszałkowskim uda się go zorganizować" – ogłosił starosta Mirosław Gębski, cytowany przez portal naszekielce.pl.

"Wszyscy jesteśmy patriotami"
- Ja osobiście bardzo się cieszę, że występ dojdzie do skutku. To jest bardzo dobry i popularny zespół. Ma w swoim repertuarze wiele utworów nawiązujących do patriotyzmu czy przyjaźni polsko-węgierskiej. Zespól jest wyczulony na sprawy społeczne, narodowe, co żadną miarą nie powinno być zarzutem. Wręcz przeciwnie - mówi lokalny działacz PiS.

Pytam, o czym śpiewają. – Myślę, że każdy może odpowiedzieć na to pytanie sobie sam słuchając ich utworów szczególnie, że wiele z nich jest śpiewanych w języku polskim. Zapraszam na koncert – odpowiada radny PiS.

KOD i inne stowarzyszenia wystosowały drugi list w sprawie nowej lokalizacji koncertu. "Dziękujemy Prezydentowi Bogdanowi Wencie za odwołanie koncertu na Wzgórzu Zamkowym w OMPiO. Niestety docierają do nas informacje, że koncert jest planowany w innej lokalizacji. Zrobimy wszystko, aby zespół Hungarica nie zagrał w Kielcach" - napisali. Czekają na odpowiedź.