Na przekór Jakiemu. Pod Opolem rusza nowa walka, by odkręcić zmiany sprzed ponad dwóch lat

Opolski poseł Patryk Jaki był głównym pomysłodawcą, aby powiększyć miasto kosztem okolicznych sołectw. Gmina Dobrzeń Wielki ze skutkami tej decyzji wciąż nie może się pogodzić.
Opolski poseł Patryk Jaki był głównym pomysłodawcą, aby powiększyć miasto kosztem okolicznych sołectw. Gmina Dobrzeń Wielki ze skutkami tej decyzji wciąż nie może się pogodzić. Fot. Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Wójtowi gminy Dobrzeń Wielki pozostało właściwie powoli gasić światło. Piotr Szlapa mówi wprost, że przed nim same trudne decyzje – o likwidacji ośrodka kultury, pewnie o zamknięciu szkół, możliwe, że także i o wyłączeniu sieci cieplnej. Samorządu nie będzie stać na utrzymanie tego wszystkiego. Fatalne perspektywy gminy to skutek tego, że kosztem Dobrzenia Wielkiego wzbogaciło się Opole.


Z "opcją niemiecką" w tle
Na terenie gminy Dobrzeń Wielki właśnie zakończyły się konsultacje społeczne. Wynik – 97 proc. głosujących opowiedziało się za powrotem pięciu sołectw: Borek, Brzezia, Czarnowąsów, Krzanowic i Świerkli oraz części sołectwa Dobrzeń Mały. Tereny te gmina utraciła z początkiem 2017 r., gdy wbrew woli mieszkańców wsie te zostały włączone do Opola i stały się dzielnicami miasta.

Nikt nie wziął pod uwagę wyników konsultacji społecznych, w których niemal 100 proc. mieszkańców wsi stwierdziło, że do miasta nie chce. Patryk Jaki, pomysłodawca powiększenia Opola o tereny okolicznych wsi wraz z atrakcyjnym zakładem Elektrowni Opole, próbował zdezawuować te wyniki, twierdząc, iż były one sfałszowane, bo pukano głównie do domów zamieszkałych przed przedstawicieli mniejszości niemieckiej.

Protesty, łącznie z głodówką, zdały się na nic. Nie pomógł nawet apel opolskiego biskupa Andrzeja Czai o przyjazd ówczesnej premier Beaty Szydło do prowadzących protest głodowy. Klamka zapadła – Opole zostało powiększone, gmina Dobrzeń Wielki pięć wsi plus kawałek szóstej. I dziś stoi przed fatalną perspektywą. – Jeszcze trochę i gmina będzie leżała na łopatkach – tłumaczy w rozmowie z naTemat Piotr Szlapa, od jesieni wójt gminy Dobrzeń Wielki.


Trzeba będzie likwidować szkoły
Wójt przewiduje, że za półtora roku gmina może się znaleźć w stanie upadłości. W tej chwili jeszcze jakoś ciągnie, bo korzysta ze środków, które zgromadzone zostały wcześniej oraz z tego, co Opole co roku wypłaca w ramach rekompensaty. Na początku było to 9 mln zł, ale przez dwa lata gmina musiała płacić od tego 3 mln "janosikowego"; potem otrzymywała 6 mln. W sumie przez cztery lata dostała 24 mln. Ale w 2020 przyjdą ostatnie pieniądze z Opola i od 2021 okrojona gmina zostanie na własnym garnuszku.
Piotr Szlapa
wójt gminy Dobrzeń Wielki

Od 2021 r., aby zamknąć budżet, będzie mi brakowało co najmniej 3 mln zł. Nie mówiąc już o jakichkolwiek inwestycjach. Aby jakoś się w tym budżecie mieścić, stanę przed koniecznością likwidacji ośrodka kultury czy szkół. Taka prawda, ja tu nic nie wyolbrzymiam. To nie tylko ja to mówię, poprzednie władze gminy też uprzedzały, że przed nami taka perspektywa.


Zanim doszło do podziału gminy, Dobrzeń Wielki dysponował budżetem o 40 mln zł wyższym niż teraz – 25 mln z Elektrowni Opole i 15 mln z terenów inwestycyjnych, które były dookoła elektrowni. Wójt przyznaje, że w Urzędzie Wojewódzkim już usłyszał, że sąsiednie gminy jakoś się utrzymują za podobną sumę, jaką ma Dobrzeń Wielki, i sobie radzą. – Ale te gminy nie mają ośrodków kultury, straży pożarnej, klubów sportowych, tylu szkół czy nawet sieci cieplnej – wymienia.

Kiedyś to była bogata gmina
Wspomniana sieć cieplna została wybudowana "za dobrych czasów", gdy Dobrzeń Wielki stać było na więcej niż okoliczne gminy. Stać było także na to, by mieszkańcom nie naliczać opłaty amortyzacyjnej. Teraz sieć się starzeje, wisi nad nią widmo remontu, ale nie ma za co. Wójt nie wyklucza, że także i sieć cieplną trzeba będzie wygasić.

– Zamiast iść w kierunku ekologii, będę mówił ludziom: "podłączajcie się pod co chcecie, bylebyście mieli ciepło". Bo gmina nie jest już w stanie do tej sieci dopłacać. Generalnie przed nami perspektywa jest taka, że przyjdzie nam niszczyć dorobek kilku pokoleń. Choć przecież to absurd – przewiduje.
Piotr Szlapa
wójt gminy Dobrzeń Wielki

To pan Jaki wraz z panem prezydentem Wiśniewskim byli głównymi autorami pomysłu powiększenia Opola. Wbrew opiniom ludzi i wbrew racjonalnym argumentom, ile kosztuje utrzymanie tej gminy. Efekt jest taki, że będziemy pierwszą gminą, która może upaść przez działanie własnego rządu, a nie przez niegospodarność czy jakieś machlojki samorządu.

Wójt przyznaje, że wielkiej nadziei na zmianę decyzji nie ma. Ale nie może czekać bezczynnie na to, aż gmina zbankrutuje.

97 proc. "ZA", ale...
– Mamy wyniki konsultacji społecznych, w których 97 proc. głosujących opowiedziało się za powrotem do stanu rzeczy sprzed roku 2017. Wkrótce Rada Gminy podejmie stosowną uchwałę, aby skierować wniosek w tej sprawie do wojewody opolskiego oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji – zapowiada Piotr Szlapa.

Samorządowiec zdaje sobie sprawę, że zwolennicy powiększenia Opola będą przytaczać argument, że w konsultacjach społecznych wzięło udział tylko 10 proc. mieszkańców gminy. Jego zdaniem to nie "tylko", lecz "aż", bo urn do głosowania było tylko pięć - w urzędzie gminy i czterech szkołach - a głos można było oddawać tylko w godzinach pracy tych placówek.

Konsultacje społeczne pokazały jakie jest zdanie mieszkańców obecnej, okrojonej gminy Dobrzeń Wielki. Zdanie mieszkańców wsi przyłączonych do Opola oficjalnie pozostaje nieznane. Dziś takie konsultacje musiałby zorganizować prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski, ale raczej nie ma się co spodziewać, że zdecydowałby się na taki krok.

Sygnał zadowolenia z przyłączenia
W Urzędzie Miasta usłyszeliśmy, że za swoiste konsultacje społeczne w sprawie powiększenia Opola należałoby uznać wyniki jesiennych wyborów samorządowych. Prezydent Arkadiusz Wiśniewski (przed laty w PO, od 2014 startujący jako kandydat niezależny) wygrał w pierwszej turze, zdobywając ponad 70 proc. głosów. Kandydaci PiS i Koalicji Obywatelskiej uzyskali wyniki jedynie kilkunastoprocentowe.
W dzielnicach przyłączonych do Opola prezydent Wiśniewski również wygrał, a więc należy to odczytywać jako sygnał zadowolenia mieszkańców z faktu, że ich wsie znalazły się w granicach miasta – usłyszałem w magistracie.

Niezadowolony z faktu, że formalnie stał się mieszkańcem miasta, pozostaje Bernard Kałuża – kiedyś ze wsi Świerkle, dziś z dzielnicy Świerkle. Gdyby u niego odbyły się konsultacje społeczne, zdecydowanie zagłosowałby za powrotem do Dobrzenia Wielkiego. – Opola nie stać, żeby utrzymać te wioski, które przejęło. Odkąd znaleźliśmy się w mieście, nasz budżet jest co roku okrajany – tłumaczy.

Obcięto o połowę
Bernard Kałuża jest zawodnikiem i wiceprezesem wiejskiego klubu sportowego LZS Grom Świerkle. Mówi, że przez 10 lat nie było żadnego problemu z tym, żeby gmina zrobiła nowe boisko dla klubu i sfinansowała jego wyposażenie. Dziś na nowy sprzęt nawet nie ma co liczyć. Trzeba się cieszyć, że służy to, co kupiono z pieniędzy z Dobrzenia Wielkiego. – Miasto Opole obcięło nam dotacje o połowę w porównaniu z tym, co dostawaliśmy z gminy Dobrzeń Wielki. Nie ma pewności, czy do końca roku starczy nam np. na trenera i czy w przyszłym roku w ogóle wystartujemy. Nie mówiąc już o organizacji jakichś imprez, które zawsze robiliśmy, żeby integrować wieś. Z tego musieliśmy zrezygnować od razu – wymienia Bernard Kałuża już nie z podopolskich, ale z opolskich Świerkli.

Jego zdaniem pewnie jest część mieszkańców, którym odpowiada przyłączenie do Opola. Dla niektórych ważne jest to, że do wsi zaczął dojeżdżać miejski autobus, linia nr 10. Jeździ wprawdzie maksymalnie raz na godzinę, czasem raz na dwie, ale to już jakieś połączenie z miastem. Przyznaje, że jest to jakiś plus wynikający z dołączenia do Opola, choć sam z MZK nie korzysta. Ale więcej plusów raczej nie dostrzega.

Może ktoś pójdzie po rozum do głowy
– Nawet ci zwolennicy wielkiego Opola zaczynają dostrzegać, w jakim kierunku to idzie, jak tracimy na znaczeniu. Teraz jeszcze Świerkle mają status dzielnicy, ale wygląda na to, że i to nam odbiorą. A wtedy pieniędzy dla Świerkli będzie jeszcze mniej – przewiduje Bernard Kałuża. Jakiej odpowiedzi z MSWiA spodziewa się wójt Dobrzenia Wielkiego?

– Będzie odmowa. Jestem o tym przekonany. Powiększenie Opola, od początku do końca, było decyzją polityczną. Władza jest ta sama, co i wtedy, więc wątpię, aby dziś ktoś zechciał racjonalnie przyjrzeć się skutkom, jakie ta decyzja za sobą pociągnęła. Ale żadna władza nie jest wieczna. Ta, co jest, kiedyś odejdzie. I może wtedy wreszcie ktoś pójdzie po rozum do głowy – wyraża nadzieję wójt Piotr Szlapa.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...