
Od dojścia PiS do władzy Kościołowi zarzucano, że milczy w ważnych dla kraju sprawach. Gdy wreszcie zabrał mocny głos w postaci listu Episkopatu, reakcja jest zupełnie odmienna niż można było się spodziewać. "Hipokryzja, bezczelność. Niech najpierw zrobią porządek u siebie" – taki jest odbiór wielu Polaków. Bo jedno jest pewne. Kościół apeluje o pojednanie, ale co sam wcześniej zrobił w tym kierunku?
Jednak zamiast wielkich braw, że Kościół wreszcie zabrał tak mocny głos, w internecie pojawiła się nieco inna ocena kościelnej inicjatywy. Były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz skomentował na Twitterze dosadnie: "Ten apel to szczyt hipokryzji Kościoła".
Kościół chce jednak naprawiać polskie społeczeństwo. W liście czytamy m.in.
"Rozumiejąc różnice, które są nieodłącznym elementem każdej rzeczywistości społecznej, ze smutkiem dostrzegamy istniejące w naszej ojczyźnie podziały i konflikty, jak też brak dostatecznego zaangażowania w budowanie wspólnoty, co nie pozwala w pełni doceniać obecnego w życiu społecznym dobra. Rywalizacja polityczna dawno przekroczyła granice demokratycznych polemik pomiędzy zwolennikami różnych wizji rozwoju ojczyzny i dotyka najgłębszych fundamentów naszej narodowej wspólnoty oraz wpływa na jej postrzeganie w kontekście międzynarodowym". Czytaj więcej
Biskupi twierdzą dziś w liście, że aby dialog w społeczeństwie był możliwy, "kluczowa jest refleksja nad językiem, którym posługujemy się w życiu publicznym".
Biskupi postanowili wezwać wszystkich uczestników życia publicznego do głębokiej refleksji nad językiem używanym w rozmowach o sprawach publicznych. Wzywają wszystkich, tylko nie siebie: "zwłaszcza polityków, dziennikarzy, publicystów i użytkowników mediów społecznościowych, ale także zabierających głos w gronie rodzinnym, sąsiedzkim i współpracowników".
"Odpowiedzialność za język debaty publicznej ponoszą zwłaszcza środki społecznego przekazu. Dociekliwość w dążeniu do prawdy, rzetelny i uczciwy opis złożonej rzeczywistości, pluralizm prezentowanych opinii, równy dystans do wszystkich opcji politycznych, rzeczowość unikająca zbędnych emocji, daleki od jednostronności oraz uproszczeń język – to istota medialnej posługi na rzecz dialogu i dobra wspólnego". Czytaj więcej
Ale również duchowni w mediach pozwalają sobie na wiele. Ks. prof. Paweł Bortkiewicz na antenie TV trwam nazywał już opozycję "bandą przygłupów". A po ostatnich wyborach samorządowych o zwycięzcach w dużych miastach: "Wygrali ludzie skorumpowani, uwikłani w mroczne interesy albo populiści, propagandziści".
"Dziennikarstwo pokoju i pojednania to posługa, której celem nie jest szukanie sensacji, ale służenie ludziom, docieranie do prawdziwych przyczyn konfliktów i wskazywanie możliwych rozwiązań". Czytaj więcej
Jakie słowa padają nie raz z ambony, słyszał niejeden katolik. Wcale nie muszą odnosić się do polityki, by uderzyć w emocje ludzi.
Oczywiście, nie jest to obraz całego Kościoła. Absolutnie nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. W polskim Kościele są duchowni, którzy odważnie bronią wykluczonych czy rozsądnie komentują rzeczywistość.
