Sztuka wymówek. Dlaczego z kimś się umawiamy, a potem kombinujemy, by wymigać się od spotkania?

Dlaczego jest tak, że ludzie umawiają się na weekend ze znajomymi, a potem robią wszystko, żeby to odkręcić i zostać samemu w domu?
Dlaczego jest tak, że ludzie umawiają się na weekend ze znajomymi, a potem robią wszystko, żeby to odkręcić i zostać samemu w domu? 123rf.com
Życie pisze różne scenariusze, ale i my często bierzemy pióro do rąk i w ostatniej chwili zmieniamy zakończenie. Bo odpowiedzmy sobie z ręką na sercu, ile razy umówiliśmy się ze znajomymi na spotkanie, a potem robiliśmy wszystko, aby to odkręcić i nigdzie się nie ruszać? Pewnie nie raz, nie dwa. Ta sztuka migania się ma jedno imię – wymówka.


Stosujemy ją tak często, że prawie nie zauważamy różnicy między nią a powodem, który rzeczywiście uzasadnia rezygnację z wcześniej powziętych decyzji. Wymówki można wymieniać w nieskończoność, ponieważ ludzka wyobraźnia nie zna granic i podsuwa coraz to bardziej wyszukane preteksty, dla których lepiej zostać w czterech kątach.

Do tych najpopularniejszych, ale i najbardziej banalnych należy brzydka pogoda (''przeziębię się, trzeba zmienić ubranie''), zmęczenie (''to był ciężki dzień, lepiej poleżę na kanapie'') i brak czasu (''sorry, mam tyle rzeczy na głowie''). Natomiast po bardziej wyrafinowany, bo nierzadko ubarwiony wyssanymi z palca historyjkami arsenał wymówek sięgamy, gdy znajomi dobijają się do nas z pytaniem, czemu jednak nie przyjdziemy.

Wtedy pojawiają się nie zawsze zgodne z prawdą tłumaczenia w rodzaju ''muszę jeszcze coś zrobić na jutro do pracy'', ''rozbolała mnie potwornie głowa'' czy ''rodzina mnie o coś poprosiła i nie mogę jej odmówić''. Uciekamy się do nich z nadzieją, że w ten sposób wzmocnimy nasz przekaz i przekonamy kumpli, że wcale nie wystawiliśmy ich do wiatru.
Skąd bierze się w nas potrzeba wykręcania się od zaplanowanych spotkań, na które zresztą swego czasu chętnie się umawialiśmy? Z psychologicznego punktu widzenia wymówka to racjonalizacja swoich wyborów, z których nie do końca jesteśmy zadowoleni. Mówiąc po ludzku, jest to próba wybielenia siebie w swoich własnych oczach.


Dlaczego tak bardzo zależy nam na autowizerunku? Za większością wymówek kryje się bowiem brak ochoty na spotkania z przyjaciółmi,, żeby nie powiedzieć pospolite lenistwo. Mało kto lubi przyznać się przed samym sobą, a tym bardziej przed innymi, że ma akurat lenia w nogach i nie pójdzie na domówkę u znajomych, bo najzwyczajniej w świecie mu się nie chce.

Zamiast takiego uczciwego rozrachunku z własnymi uczuciami, wolimy szukać rozmaitych pretekstów, bo dzięki nim czujemy się lepiej i nie obniżamy swojego poczucia wartości. Przy okazji zagłuszamy wyrzuty sumienia, gdyż łatwiej jest znieść myśl, że coś tak pozytywnego jak budowanie relacji z ludźmi zaprzepaściliśmy z jakiegoś ''arcyważnego'' powodu.

Wbrew pozorom naciągany powód łatwo odróżnić od tego prawdziwego. Jeśli wymówki, które przychodzą nam do głowy, podlewamy dodatkowo wymyślanymi na poczekaniu kłamstewkami uwiarygodniającymi naszą nieobecność w oczach znajomych, to świadczy, że w głębi duszy zdajemy sobie sprawę z absurdalności naszych usprawiedliwień.
Uczciwość nakazuje jednak powiedzieć, że braku ochoty na spotkania z ludźmi nie można zamknąć tylko w wymiarach czystego lenistwa. Jak wszystko, tak i niechęć do wyściubienia nosa poza cztery ściany ma swoje psychologiczne przyczyny. Często wynika ona z pesymistycznej obserwacji otoczenia – podejścia, że szklanka jest w połowie pusta.

Czy zdarzyło się wam zrezygnować z towarzyskiego spotkania, bo mieliście wrażenie, ze swoich przyjaciół znacie już na wylot? Tłumaczyliście sobie, że nic już was specjalnie nie zaskoczy? Albo wręcz snuliście wizje, co może pójść nie tak, więc po co się rozczarować? Jeśli skupiamy się na negatywach, to i wymówki sypią się jak z rękawa.

A przecież jest mnóstwo powodów, by spędzać czas ze znajomymi. Kilka z nich znalazł Maciej Zakościelny. Nie szukając wymówek, popularny aktor, znany widzom z takich seriali jak ''Kryminalni czy ''Czas honoru'', postanowił zaangażować się w kampanię ''Tysiące powodów, by się spotkać''.
Od zrelaksowania się po ciężkim dniu w pracy, przez ugotowanie z przyjaciółmi czegoś pysznego, po wymianę nowinek i poszerzenie towarzyskiego kręgu – Maciej Zakościelny objaśnia, że jeśli tylko skoncentrujemy się na pozytywnych stronach życia towarzyskiego, nawyk znajdowania wymówek zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

W ramach inspirującej akcji aktor, który ideę towarzyskości i bliskości wsparł już przy ubiegłorocznym projekcie "Stół społecznościowy", wystąpił w nowym filmie. Nakręcony w lekko komediowym tonie spot żartuje z niestworzonych wymówek i przekonuje, że nie ma najmniejszego sensu szukać na siłę powodów, by wymigać się ze spotkania.

Koniec końców nie da się przecież zaprzeczyć uniwersalnej prawdzie, że w życiu najważniejsze są relacje z ludźmi. Czy warto naprawdę odmawiać sobie tego dobra, ponieważ za oknem zrobiło się trochę szaro, noga lekko zdrętwiała, na skrzynkę przyszedł jakiś mail, a nasza lama...o, pardon... pies nie może zostać bez opieki?
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...