
Nieważne czy ważysz 50 kilogramów, czy 90. Nieważne czy masz nadwagę, czy w kostiumie kąpielowym prezentujesz się idealnie (albo w kąpielówkach, ponieważ problem dotyczy także panów), on zawsze jest z Tobą. On czyli wewnętrzny grubas. Głos, który nie liczy się z rozmiarem i odbiciem w lustrze. Tak dobrze zadomowił się w twojej głowie, że nie jesteś w stanie spojrzeć na siebie inaczej niż jego oczami.
Guzik prawda. Nic się nie zmieni. Nie zmieni się, jeżeli zmiany nie zajdą w twojej głowie. Oczywiście będziesz zabierać do przymierzalni ubrania mniejsze o kilka rozmiarów, ale siedząc ze znajomymi na kanapie na wszelki wypadek zawsze będziesz zasłaniać brzuch poduszką.
Komentarze cioci, wujka, babci podczas rodzinnego spotkania nie znikają wraz z zamknięciem drzwi za ostatnim gościem. Być może to właśnie dyskusje jak dorodnym dzieckiem jesteś, lub nawet rzucone mimochodem zdania, stworzyły w twojej głowie wygodne posłanie dla "wewnętrznego grubasa".
Jako dziecko byłam mega chuda i mało co jadłam. Ale potem zaczęłam przybierać na wadze i często słyszałam, żebym tyle nie jadłam, bo będę gruba i nikt mnie nie zechce. Moi rodzice komentowali to także w ten sposób: "chłopcom się to nie spodoba, schudnij trochę".
Raz, jak mierzyłam sandały na jakieś wesele, tata powiedział: "ładnie, ale masz tłuste nogi, gdybyś schudła, byłoby ładniej". No i jak sięgasz w otoczeniu rodziny po ciastko, ciasto i widzisz te spojrzenia. I pada komentarz: "Może już wystarczy?".
Jak miałam 14 lat usłyszałam: "Powinnaś uważać. Wkrótce będziesz się wstydziła pokazać nogi".
Kiedy byłam nastolatką podczas oglądania serialu usłyszałam: "Ta aktorka waży ze dwa razy mniej niż ty", albo: "Masz bardzo szerokie biodra, ale wystarczy że będziesz robić to ćwiczenie 20 minut dziennie".
Iwona na szczęście nie ma takich wspomnień. W rozmowie z nami wspomina także, że przez większość dzieciństwa była szczupła. – Zawsze miałam dobre relacje z jedzeniem. Mama nie zmuszała mnie do niego. Po prostu w pewnym momencie było mnie za dużo i czułam się inna od ludzi mnie otaczających – opowiada.
Ciągle się oceniamy i uważamy, że stale robią to także inni. Pewnie jest w tym sporo racji. Kolejne diety na nic się zdadzą, jeśli podszepty "wewnętrznego grubasa" sprawiają, że czujemy się fatalnie, a wręcz bezwartościowo. Być może potrzebna będzie rozmowa ze specjalistą, który pomoże nam pokonać krytyczny głos w głowie.
