
Parę piłkarskich porównań z tego wywiadu przemawia do wyobraźni. Pada też kilka bezkompromisowych rozliczeń z przeszłością. I najważniejsze: płynie wiele wniosków na przyszłość. Grzegorz Schetyna udzielił obszernego wywiadu tygodnikowi "Newsweek", w którym zapewnia, że w roku wyborczym pokona Jarosława Kaczyńskiego.
Mówią: "Schetyna nie ma charyzmy". Boli?
Tyle razy już to słyszałem, że nauczyłem się z tym żyć. Moim sprawdzianem będzie wynik wyborów. (...)
Ale tak po ludzku, boli?
Pewnie, że boli. Nigdy nie jest fajnie, kiedy ktoś cię krytykuje. Ale jak słyszę, że Tusk miał charyzmę, a ja nie mam, to przypominam sobie tych, którzy mówili, że opozycja nigdy się nie zjednoczy, a PO jest skończona, bo przegrała wybory i odebrała ludziom nadzieję. Wszystko zawsze było źle. A gdy wygraliśmy wybory samorządowe w wielkich miastach, zaległa cisza. Nie było ani o mojej charyzmie, ani o rzekomym lenistwie Trzaskowskiego. Ci sami, którzy nas krytykowali, zaczęli nagle mówić, że to była dobra kampania. To dla mnie największa satysfakcja.