
Nie ma żadnej solidarności z nauczycielami – twierdzi profesor Janusz Czapiński. W wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Newsweek" autor Diagnozy Społecznej przedstawia bardzo konkretne dowody na to, że masowe poparcie dla strajkujących jest jedynie faktem medialnym. Bez znieczulenia profesor rozprawia się także z mitem o zjednoczeniu opozycji.
W rozmowie z Renatą Kim słynny psycholog społeczny za pierwszy dowód na brak solidarności narodu ze strajkującymi uznaje to, iż nie znalazł się nikt, kto wziąłby pod uwagę wszczęcie strajku solidarnościowego z nauczycielami. Prof. Janusz Czapiński zauważa, że na taki krok nie decyduje się nawet służba zdrowia, która również jest w wyjątkowo trudnej sytuacji.
I wtedy, i dzisiaj Polacy dramatycznie nie ufają sobie nawzajem. Pod tym względem jesteśmy o lata świetlne za krajami skandynawskimi i większością europejskich, bo u nas tylko od 12 do 15 proc. ankietowanych deklaruje, że można zaufać innemu człowiekowi. To dotyczy również relacji między grupami zawodowymi i środowiskami: one też sobie nie ufają, uważają, że ci inni mają wobec nich złe intencje. Walczą więc o swoje i często ta walka może nawet kończyć się zwycięstwem, ale kosztem innych grup...
Surowa ocena opozycji
To nie ostania – dla wielu zapewne trudna do przyjęcia – prawda, którą prof. Czapiński dzieli się w tej rozmowie. Brutalnie obchodzi się on także z mitem o tym, co jednoczy szeroko pojętą opozycję. Autor Diagnozy Społecznej przyznaje, że rządy PiS nauczyły Polaków współdziałania, dzięki czemu powstał Komitet Obrony Demokracji, Obywatele RP i mnóstwo lokalnych inicjatyw obywatelskich. Jednak wskazuje też na główną motywację angażujących się w to wszystko ludzi.
Jest druga strona tego medalu. To jest budowanie społeczeństwa na nienawiści, bo wszystkie te grupy nienawidzą PiS i modlą się o jego porażkę w wyborach. Mają wspólnego wroga, który narusza albo ich materialne interesy, albo spokój ducha poprzez burzenie systemu wartości, do którego są przywiązani. Prawdziwe społeczeństwo buduje się na motywach pozytywnych, nie na tym, że ma wspólnego wroga. Bo jak tylko ten wróg zniknie, społeczeństwo się rozbiegnie i przestanie być społeczeństwem...
