Anna ma marzenie: wyjść na ulicę i nie być ofiarą ciekawskich spojrzeń. Chciałaby też zrobić sobie normalne zdjęcie

Anna Krawczunas-Kowalczyk potrzebuje operacji rekonstrukcji połowy twarzy.
Anna Krawczunas-Kowalczyk potrzebuje operacji rekonstrukcji połowy twarzy. Fot. Archiwum prywatne / Anna Krawczunas-Kowalczyk
Dzieciństwo miałam zwyczajne, w gronie ludzi, którzy mnie znali i akceptowali. Gdy poszłam do liceum po raz pierwszy usłyszałam, że jestem potworem, mutantem. Byłam wytykana palcami. Do dziś walczę o normalność i teraz mam szansę tę walkę wygrać – mówi nam Anna Krawczunas-Kowalczyk.


34-latka ze Szczecina urodziła się z wadą wrodzoną. Ma niedorozwój lewej połowy ciała, w tym twarzy z wrodzonym brakiem lewego oka.

– Tak, jakby jedna połówka nie należała do mnie – wyjaśnia młoda kobieta.

Na co dzień jest szczęśliwą mężatką, pracuje, stara się prowadzić aktywny tryb życia i cieszyć każdą chwilą. Radość zabiera jej choroba, która nieustannie przypomina, że jednak nie wszystko jest w porządku.

Długie lata bez efektu
– Leczyłam się w Polanicy-Zdroju, byłam już przyjęta na oddział, ale do operacji nie doszło. Oferowano mi tylko cząstkową pomoc, a mnie niezbędne jest kompleksowe rozwiązanie problemu. Jako pierwszy zaoferował mi je prof. Adam Maciejewski – relacjonuje Anna Krawczunas.

Jest nadzieja tylko bardzo droga...
Prof. Adam Maciejewski to jeden z najsłynniejszych specjalistów w Polsce, który kierował zespołem przeprowadzającym pionierskie przeszczepy twarzy w gliwickim Instytucie Onkologii. Anna nie cierpi jednak na chorobę onkologiczną, więc pomóc może jej tylko prywatna katowicka klinika, w której prof. Maciejewski przeprowadzi trzy etapy operacji.
Marzę o normalnym zdjęciu...
Najprawdopodobniej będzie istniała możliwość rekonstrukcji twarzy kobiety z wykorzystaniem własnych tkanek.

– Na pierwszy etap już zebrałam środki, ale to dopiero kropla w morzu potrzeb. Do tego rehabilitacja, leki, kolejne wizyty – wyjaśnia 34-latka.

Anna ma prozaiczne marzenia: wyjść na ulicę i nie być ofiarą "ciekawskich spojrzeń”, przykrych komentarzy. Zrobić sobie zwykłe zdjęcie. Uśmiechnąć się i móc odwzajemnić uśmiech drugiego człowieka. Jednak cena za spełnienie tych przyziemnych pragnień jest dla Anny nie do udźwignięcia. To ponad 200 tysięcy złotych...


Jeśli chciałbyś pomóc Annie możesz wziąć udział w zbiórce pieniędzy na jej operację, na portalu siepomaga
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...