
Po ataku w szkole w Brześciu Kujawskim na jaw wychodzą przerażające skutki działań sprawcy. – Z ciała mojego dziecka lekarze wyjęli dwie kule. Trzecia musnęła obojczyk – mówi w rozmowie z "Faktem" ojciec dziewczynki postrzelonej przez 18-latka.
REKLAMA
27 maja w szkole w Brześciu Kujawskim padły strzały. Jak podawało RMF FM, do budynku dostał się były uczeń, który miał przy sobie broń. Odpalił też dwie petardy. Woźna i jedna uczennica zostały poszkodowane.
"Dziękuję sprawcy, że nie zabił nam córki"
"Faktowi" udało się porozmawiać z ojcem rannej 11-latki, która po ataku została przetransportowana śmigłowcem ratunkowym do szpitala w Toruniu.
"Faktowi" udało się porozmawiać z ojcem rannej 11-latki, która po ataku została przetransportowana śmigłowcem ratunkowym do szpitala w Toruniu.
– Ponad dwie godziny lekarze wyjmowali córeczce te pociski. Utkwiły w biodrze. Jest też podejrzenie, że jedna kula mogła uszkodzić kręgosłup. Konieczne są dodatkowe badania – opowiadał ojciec w rozmowie z dziennikiem.
Pan Arkadiusz ponadto ujawnił "Faktowi", że jego córka walczy też z nowotworem. O chorobie dowiedzieli się kilka lat temu. – Dziękuję sprawcy, że nie zabił nam córki. Bo jakby ona zginęła chyba byśmy z żoną zakończyli swoje życie – dodał.
Chciał zabić wiele osób
Marek N. sam przyznał się do usiłowania zabójstwa wielu osób. 18-latek usłyszał trzy zarzuty. Dotyczą usiłowania zabójstwa wielu osób i sprowadzenie niebezpiecznego zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz usiłowania zabójstwa 11-letniej uczennicy oraz woźnej. Jest także wniosek o areszt.
Marek N. sam przyznał się do usiłowania zabójstwa wielu osób. 18-latek usłyszał trzy zarzuty. Dotyczą usiłowania zabójstwa wielu osób i sprowadzenie niebezpiecznego zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz usiłowania zabójstwa 11-letniej uczennicy oraz woźnej. Jest także wniosek o areszt.
źródło: "Fakt"
