Co trzecie dziecko ogląda patostreamy. Szokujące? Bardziej to, że nie mamy o tym pojęcia

DanielMagical - patostreamer, który przeszedł od  streamowania gier do picia alkoholu i szarpania się z sąsiadami na wizji.
DanielMagical - patostreamer, który przeszedł od streamowania gier do picia alkoholu i szarpania się z sąsiadami na wizji. Fot. Screen z DanielMagical / YouTube
Starsza kobieta usiłuje wejść do pokoju. Wnusio, ksywa “Szczupak”, najpierw kurtuazyjnie krzyczy “Wyp*******”, a kiedy te środki delikatnej perswazji nie skutkują, zaczyna staruszkę popychać i kopać. Szokujące, co się w tych patologicznych domach wyprawia, prawda? Nie dla twojego dziecka, które prawdopodobnie widziało już, jak inny “Szczupak” podpala koledze twarz, bije swoją dziewczynę, albo nakłania 12-latkę do ściągnięcia majtek.


Ekscesami Szczupaka, które sam zainteresowany transmitował w formie relacji live na jednym z serwisów internetowych, wczoraj zajął się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Zawiadomienie o działalności patostreamera trafiło na policję.

Wydarzenie zbiegło się w czasie z publikacją raportu “Patotreści w Internecie”, przygotowanego przez fundację Dajemy Dzieciom Siłę i Rzecznika Praw Obywatelskich przy współpracy z Orange. Jego autorzy sprawdzili, ilu nastolatków w wieku powyżej 13 lat ogląda treści udostępniane przez podobnych Szczupakowi “twórców”.

O tym, jak duża jest skala zjawiska, wie nie od wczoraj Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar:

– Stosunkowo często spotykam się z młodzieżą. Tłumaczę, co to są prawa człowieka, czym się zajmuję. W pewnym momencie przechodzę też do tematów bliższych ich sercom: gry komputerowe, kontrola plecaków, patostreaming. Kiedy pada ten ostatni przykład, sala niespodziewanie ożywa – mówił podczas konferencji, na której zaprezentowano wyniki raportu.


– Po spotkaniach rozdaję karteczki, na których można napisać swoje pytanie do Rzecznika. O co pytają nastolatki? O Fame MMA, o Martę Linkiewicz, o to, co myślę o patostreamerach – wspominał Rzecznik .

Jeśli więc kliknęliście w tytuł artykułu żeby wzbogacić zasób słownikowy o nowe pojęcie, przygotujcie się na spory szok. Dzieciaki nie tylko o patostreamingu słyszały. Doskonale wiedzą, jak dotrzeć do klasyki gatunku, gdzie szukać nowości i na jakie konto wpłacić pieniądze, żeby nakłonić wybranego patostreamera do przekroczenia kolejnej granicy.

Wyniki raportu “Patotreści w Internecie”
Definicję “patotreści” można rozszerzać właściwie w zależności od indywidualnej tolerancji na to, co społecznie dozwolone, a co nie. W raporcie określono je jako:
"Patotreści w Internecie"
Raport

Patotreści - treści prezentowane w sieci w postaci transmisji internetowej (stream), fragmentów transmisji (shoty), filmów, zdjęć i innych form przekazu, w których nadawca lub grupa nadawców prezentują zachowania sprzeczne z normami społecznymi, niosące demoralizujący przekaz, obejmujący zachowania takie jak: przemoc fizyczna, psychiczna, seksualna, libacje alkoholowe, poniżanie, zażywanie narkotyków i inne. Czytaj więcej

Termin ten zna 85 proc. nastolatków biorących udział badaniu. Skąd tym wiedzą? “Ktoś mi powiedział” - brzmi najczęstsza odpowiedź (55 proc.). 30 procentom “wyświetliły się przypadkiem w internecie”. 29 proc. usłyszało o patotreściach w mediach, a 27 - otrzymało od kogoś link do streamu.

Relacje o wątpliwie moralnym podtekście ogląda w sieci 37 proc. nastolatków. Dlaczego? Z ciekawości (79 proc.), z nudów 29 proc.) i dla rozrywki (24 proc). Jeśli chodzi o częstotliwość, dokonania patostreamerów najczęściej podlegają ocenie raz lub dwa w miesiącu (32 proc.). 28 proc. nastolatków ogląda ich raz lub dwa w tygodniu, ale “prawdziwych fanów”, którzy opalają kanały patostreamerów codziennie również nie brakuje - stanowią aż 15 proc.

Konsumpcja patotreści, jak wszystkich innych w internecie, to doświadczenie interaktywne. Autorzy badania zapytali więc również o to, jak młodzi ludzie zachowują się po zetknięciu z tego typu kontentem. 47 proc. stwierdziło, że daje “łapkę w dół”. Ale już 33 proc. przesyła dalej znajomym, a 30 - daje łapkę w górę.

Aż 5 proc. reaguje również na apele, takie jak ten pojawiajacy się na pasku pod występem patostreamera Szczupaka: “Dawajcie mu więcej żetonów, będzie miał za co chlać i wpadać w szał”. Dla niewtajemniczonych: “żetony” najpierw trzeba kupić za realne złotówki.

Wyniki z pewnością zszokują tych, którzy mają dzieci w wieku podobnym do respondentów biorących udział w badaniu. Czy jednak bardziej szokować nie powinna nasza własna niewiedza? Zanim tonem pełnym oburzenia zaczniemy dopytywać się: “Gdzie byli rodzice?” najpierw wypadałoby się zastanowić, czy odpowiedź nie brzmi przypadkiem: “Za ścianą".
Dlaczego ktoś miałby brać się za kręcenie patostreamów?
– Zachowania przekraczające normy są wszechobecne. Najlepszy sposób zaimponowania klasie to wygupić się przed nauczycielem, zrobić coś szokującego – przypominała prof Anna Giza-Poleszczuk podczas konferencji, na której prezentowano wyniki raportu “Patotreści w Internecie”.

Okazuje się, że zamiast pytania „dlaczego młodzi ludzie zostają patostreamerami”, bardziej uzasadnione byłoby pytanie „dlaczego mieliby nie zajmować się patostreamingiem?

– Zrobiłem eksperyment myślowy. Wyobraziłem sobie, że mam 16 lat i chcę zostać patostreamerem. Szukam minusów i, szczerze mówiąc, znajduję niewiele – mówił podczas konferencji Maciej Budzich, prowadzący bloga MediaFun.

Bo tak: odpalam kamerę, mam publiczność, tworzę coś atrakcyjnego. Ludzie dają mi łapkę w górę, wpłacają pieniądze. 500 zł, 1000 zł i mam na imprezę, zapraszam znajomych, kupuję alkohol. [...] Przekraczam kolejne granice. Zgłaszają się do mnie organizatorzy eventów i namawiają: “Wpadnij do nas rozkręć imprezę”. Dostaję zaproszenie na galę Fame MMA. A jeszcze jak wpadnie do mnie policja, to mam szacun na dzielni.

Zaskakujące? Niekoniecznie, zwłaszcza, że aby rozkręcić patostreamerski kanał nie trzeba mieć właściwie wkładu własnego. Granice wyznacza tylko poczucie wstydu, ewentualnie próg bólu, bo na jakość realizacji – kolejny szok i niedowierzanie – nikt uwagi nie zwraca.

Dlaczego dzieciaki oglądają pato-tandetę?
Przaśność, tandeta, obraz słabej jakości, dźwięk - tylko nieco lepszy - to główne założenia estetyki patostreamu. Jak można to oglądać? Ano tak samo jak choćby “dorosłe” telenowele paradokumentalne - koszmarki pod względem wizualnym i scenariuszowym, które znajdują się na szczycie najczęściej oglądanych programów telewizyjnych.

– W kulturze niekoniecznie jest tak, że to co wysokiej jakości cieszy się dużą popularnością – mówiła na spotkaniu z dziennikarzami Paulina Wilk, pisarka i dziennikarka. – W mediach legalnych, formalnych też doświadczamy przekraczania granic poprzez obniżanie ich jakości. Patostreaming nie powstał w oderwaniu od reality tv, od programów takich jak Warsaw Shore – tłumaczyła i poruszyła dość istotną kwestię.

Zanim zaczniemy więc podnosić raban i kategorycznie żądać usunięcia całej patologii z całego internetu, zastanówmy się, czy to naprawdę zadziała?

Usuwać czy rozmawiać?
– Nie wydaje mi się, żeby wprowadzenie ogólnej cenzury mogło coś zmienić. Poza tym to wbrew samej idei internetu. Owszem, takie filmy trzeba zgłaszać, a wybryki patostreamerów – potępiać. Z drugiej strony, bez edukacji daleko nie zajdziemy. Z dzieciakami trzeba rozmawiać i uświadamiać im, że patostreamerzy robią to co robią dla kasy, że chcą ich po prostu naciągnąć - komentuje wyniki raportu Bartosz Godziński, który w naTemat śledził temat patostreamów oraz opisywał konsekwencje, jakie wyciągają wobec nich właściciele platform internetowych.

To, że rozmowa jest jedynym bezpośrednim orężem, jakim dysponuje rodzić w walce z patostreamerem, potwierdza terapeutka fundacji Dajmy Dzieciom Siłę, Ewa Dziemidowicz:

- Te treści już są, dzieci mają do nich dostęp. Możemy tę sytuację wykorzystać pozytywnie: zacząć o tym rozmawiać - z ciekawością, otwarcie, szukając powodów, dla których dziecko po takie treści sięgnęło. Czy jest to chęć przynależenia do grupy rówieśniczej? Czy popularność tego typu treści? Może chęć zabicia nudy? - stwierdza terapeutka.

Tworzenie i poszukiwanie patotreści to symptom szerszego zjawiska również zdaniem prof. Anny Gizy-Poleszczuk:

– Tracimy okazje do trenowania empatii, wrażliwości. Wiele dzieci i młodych ludzi czuje się dzisiaj opuszczonych, niewysłuchanych, pozbawionych uważności ze strony dorosłych. [...] Polacy po 89. roku rzucili się w wir pracy. W imię poprawy warunków życia, żeby więcej zarabiać, żeby zbudować dom itd. zaniedbaliśmy relacje społeczne i relacje w naszych własnych rodzinach - komentowała prof. Giza-Poleszczuk.

Obecny na prezentacji raportu “Patotreści w Internecie” przedstawiciel Orange, Konrad Ciesiołkiewicz, przypomniał, że swój brak zgody na hejt i internetową patologię można bardzo łatwo zamanifestować:

– Symbolem najnowszej kampanii społecznej Fundacji Orange jest pomarańczowa sznurówka. Zakładając ją, dajemy wyraźny sygnał, który brzmi: “Jest nas więcej” – więcej osób, które nie zgadzają się na przemoc i hejt w sieci – informował Ciesiołkiewicz.

Więcej jest również osób, które z ramion różnych organizacji, chcą podejmować wysiłki, aby treści o charakterze patologicznym przestały być na wyciągnięcie ręki dziecka czy nastolatka:

– W tym celu Powołaliśmy Okrągły Stół Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Walki z Patotreściami w Internecie. Podczas jego obrad spotykaliśmy się z przedstawicielami branży, organizacjami pozarządowymi, przedstawicielami administracji i wspólnie zastanawialiśmy się, co można zrobić. Jednym z działań, jakie w ramach Okrągłego stołu udało się zrealizować, jest właśnie ten raport, który, mamy nadzieję, uświadomi wszystkim, jak dużą skalę ma zjawisko patotreści – tłumaczył rzecznik Adam Bodnar.

O roli Okrągłego Stołu mówiła również jego koordynatorka, mec. Zuzanna Rudzińska–Bluszcz:

– W internecie niezwykle ważna jest nasza aktywność. Dlatego jednym z celów Okrągłego Stołu jest edukacja rodziców i nauczycieli: pokazanie, że kontrwywiad obywatelski rozumiany jako działanie pojedynczych osób zgłaszających niedozwolone treści znalezione w sieci, może zmienić życie niejednego dziecka. Nie możemy pozostać obojętni – przekonywała mec. Rudzińska–Bluszcz.

Poza szczerą rozmową na temat, warto więc pokazać, że nasza - rodziców i opiekunów - niezgoda na patotreści nie jest jedynie powierzchowna i że naprawdę zależy nam na piętnowaniu osób oraz zachowań, naruszających założenia internetowej umowy społecznej.

Tak zwany dobry przykład damy rozpoznając, a następnie zgłaszając niedozwolone treści odpowiednim organom: administratorom stron, w których osadzone są filmy, policji, prokuraturze, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, organom takim jak Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych czy fundacjom, zajmującym się walką z przemocą i hejtem w sieci.

Artykuł powstał we współpracy z Orange.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...