Sąd może tego nie uznać za szczególne okrucieństwo. "Adwokat Zwierząt" o sprawie spod Sycowa

Fundacja Oleśnickie Bidy otrzymała w niedzielę nagranie, które zarejestrował sam sprawca - 22-latek trzykrotnie celowo przejechał psa. Mężczyzna błyskawicznie został zatrzymany.
Fundacja Oleśnickie Bidy otrzymała w niedzielę nagranie, które zarejestrował sam sprawca - 22-latek trzykrotnie celowo przejechał psa. Mężczyzna błyskawicznie został zatrzymany. Fot. Facebook.com / Oleśnickie Bidy
To nie zdarzyło się przypadkiem. "Stary, k***a, podnoś się!" – wykrzykuje Rafał B., widząc psa leżącego na jezdni, i najeżdża na niego prawym kołem. Zwierzę aż skowyczy z bólu, a ten pyta: "Co ci? Co ci k***a, eeee?". Cofa pojazd, po czym rusza jeszcze raz, celując oponą w głowę psa. "Ch**, jak chodzić nie umiesz, to masz teraz jeszcze na łeb" – stwierdza. 22-latek został zatrzymany jeszcze w niedzielę wieczorem. My pytamy, co grozi mu za ten bestialski czyn.


Wstrząsające nagranie ukazało się w niedzielę na profilu fundacji Oleśnickie Bidy oraz na stronach lokalnych mediów z Oleśnicy i Sycowa. Film zarejestrował sam sprawca. W pewnym momencie widać nawet jego twarz w lusterku pojazdu. Parę godzin po zamieszczeniu filmu w sieci oleśnicka policja poinformowała o zatrzymaniu Rafała B. ze wsi Nowy Dwór na obrzeżach Sycowa. 22-latka osadzono w izbie zatrzymań. W poniedziałek odbyły się czynności prokuratorskie, zatrzymany usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.


O tym zdarzeniu rozmawiamy z mecenasem Mateuszem Łątkowskim z Poznania, który przez wielkopolskie media został ochrzczony mianem "Adwokata Zwierząt". To dlatego, że wielokrotnie pro bono zajmował się w sądach tego typu sprawami i bardzo często doprowadzał do wyroków skazujących wobec sprawców bestialstwa wobec zwierząt.


Panie Mecenasie, tuż po zatrzymaniu Rafała B. wyczytałem w lokalnych mediach z Dolnego Śląska, że sprawcy trzykrotnego celowego przejechania psa może grozić maksymalnie do trzech lat więzienia. A nie pięć?

Pięć jest przy szczególnym okrucieństwie. Obawiam się jednak, choć nie znając dotychczas zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie mogę też tego wykluczyć, że czyn ten nie zostanie zakwalifikowany jako szczególne okrucieństwo.


Mówi Pan poważnie?


Jak najbardziej. W tym przypadku sprawca pozbawił psa życia przejeżdżając po nim trzykrotnie. Rodzi się więc pytanie do biegłego, co było bezpośrednią przyczyną zgonu psa. Istotne jest więc, czy zwierzę poddane zostało sekcji zwłok i czy ta sekcja wykazała bądź wykaże, które to przejechanie było przejechaniem śmiertelnym - pierwsze czy np. trzecie, a wówczas kwalifikacja prawna czynu należeć będzie do prokuratora.


Przepraszam, ale jakie to ma znaczenie?

Dla sądu będzie miało. Jeśli np. sąd dojdzie do przekonania, że już to pierwsze przejechanie pozbawiło psa życia albo wyłączyło jego świadomość i zwierzę nie odczuwało bólu przy kolejnym przejechaniu, to najpewniej sąd nie zakwalifikuje tego czynu jako szczególne okrucieństwo. Ważne będą zatem ustalenia postępowania przygotowawczego i sam zarzut, który podejrzanemu przedstawi oskarżyciel publiczny. Sąd oczywiście kwalifikacją prawną czynu z aktu oskarżenia nie jest związany i w toku postępowania jurysdykcyjnego (sądowego) może go zmienić.
Gdyby się okazało, że śmierć nastąpiła przy trzecim przejechaniu, to powstaje pytanie – przez jaki czas pies odczuwał określony ból i cierpienie i czy ów czyn można zakwalifikować jako ten ze znamieniem szczególnego okrucieństwa.

Cały film ma 40 sekund, z czego przejeżdżanie po psie - ok. 30 sekund. Pewnie Pan widział już wiele, ale ja czegoś tak okrutnego wobec zwierzęcia nie widziałem. Dlatego trudno mi pojąć, że ten czyn może nie być zakwalifikowany jako popełniony ze szczególnym okrucieństwem.

Mogę w odpowiedzi opowiedzieć o takim choćby zdarzeniu – sprawca wsadza psa do metalowej klatki, polewa klatkę i psa wodą, podłącza do prądu... Jeszcze parę równie strasznych historii mógłbym opowiedzieć. Niestety, trzykrotne przejechanie psa nie jest takim okrucieństwem, z którym bym się pierwszy raz spotkał. Okrucieństwo ludzi wobec zwierząt jest bowiem straszne.

Ale w tym przypadku jest to ewidentne, że sprawca doskonale wie, co robi.


Sama świadomość sprawcy nie kwalifikuje jednak konkretnego czynu, czyli zabicia zwierzęcia wbrew przepisom ustawy o ochronie zwierząt, jako zabicie ze szczególnym okrucieństwem. Z mojej dotychczasowej praktyki wynika, że czyn ten może być zakwalifikowany jako zabicie bez szczególnego okrucieństwa, czyli z Art. 35. ust. 1 i 1a, choć raz jeszcze powtarzam, że nie mogę wykluczyć surowszej kwalifikacji tegoż czynu.
Ustawa o ochronie zwierząt
Rozdział 11. Przepisy karne

Art. 35. Odpowiedzialność karna za zabijanie, uśmiercanie lub dokonywanie uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy albo znęcanie się nad zwierzęciem

1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 wyłączenia zakazu zabijania zwierząt, zakaz znęcania się nad zwierzętami ust. 1, art. 33 zasady uśmiercania zwierząt lub art. 34 uśmiercanie zwierząt w ubojni ust. 1–4 podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

(...) 4c. Sąd może orzec przepadek przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa, chociażby nie stanowiły one własności sprawcy, jeżeli ich właściciel lub inna osoba uprawniona do dysponowania nimi na podstawie towarzyszących okoliczności przewidywała albo mogła przewidzieć, że mogą one zostać użyte do popełnienia przestępstwa.
5. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1, 1a lub 2, sąd orzeka nawiązkę w wysokości od 1000 zł do 100 000 zł na wskazany cel związany z ochroną zwierząt.

I tak do niedawna, do kwietnia zeszłego roku, kary były niższe. Ustawa przewidywała nie 3 lata więzienia, lecz maksymalnie 2.

Jak często zapadają wyroki bezwzględnego więzienia? W pamięci mam ten, w którym na półtora roku skazano sprawcę skatowania psa Fijo.


Ta sprawa była głośna, ale to nie tylko ten wyrok. W procesach dotyczących znęcania się nad zwierzętami występuję już dobrych kilka lat i muszę przyznać, że coraz częściej sądy wydają wyroki bezwzględnego więzienia. Pierwszy, przełomowy wyrok zapadł przed sądem we Włocławku w 2015 r. – sprawca został skazany na rok więzienia bez zawieszenia.

Mniej więcej od tego czasu widzę, że polityka karna sądów się zaostrza. Od tego momentu w wielu sprawach, w których występowałem jako pełnomocnik, zapadały wyroki bezwzględnego więzienia – tak było w Poznaniu wobec pani, która topiła szczeniaki, czy w Olsztynie, gdzie pies został żywcem zakopany w ziemi i zadano mu kilka ciosów łopatą.

W którymś z tych przypadków zapadła maksymalna kara przewidziana przez ustawę?


Z takim wyrokiem, czy to przed nowelizacją przepisów, czy teraz, nie spotkałem się. Najczęściej wyroki zapadają w okolicach dolnej sankcji lub połowy ustawowego zagrożenia.

Te sprawy trafiają do Pana zazwyczaj z urzędu?


Nie, te sprawy trafiają do mnie "pocztą pantoflową", z tzw. polecenia.


Jak to?


Po prostu - rozniosła się wieść, że pomagam organizacjom prozwierzęcym. W tych procesach karnych występuję pro publico bono, czy za te sprawy nie pobieram wynagrodzenia. Najpierw jedna fundacja, potem druga...

Bo to już nie tylko Poznan?


No, nie. Choć w pewnym momencie postanowiłem ograniczać swoją działalność do obszaru Wielkopolski, bo już w ogóle nie było mnie w domu i przestałem mieć czas na inne sprawy. Z postanowienia tego trudno mi się jednak wywiązać.


Skąd się to Panu wzięło, że tak pro bono zajmuje się Pan sprawami zwierząt?


Bo uważam, że zwierzęta często są "fajniejsze" od ludzi. I nienawidzę tego, jak krzywdzi się słabszych i bezbronnych. W dodatku takich, którzy nie potrafią powiedzieć, że coś ich boli, coś im doskwiera. A co najgorsze - takich, co często liżą katującą ich rękę.


W środowisku prawniczym jest więcej takich osób, czy czuje Pan, że jest Pan w tej walce osamotniony?


Absolutnie nie. Może kiedy zaczynałem swoją działalność - nazwijmy to - prozwierzęcą, pewnie byłem jednym z nielicznych i przecierałem szlaki. Natomiast teraz już coraz więcej koleżanek i kolegów angażuje się w tego typu działalność.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...