Eksperci przeanalizowali mowę ciała Danuty Holeckiej. "Jakby mówiła: 'możesz mi skoczyć'"

Danuta Holecka podczas rozmowy z Katarzyną Lubnauer stroiła do widzów dziwne miny.
Danuta Holecka podczas rozmowy z Katarzyną Lubnauer stroiła do widzów dziwne miny. Fot. Screen z vod.tvp.pl / 09.06.2019
Danuta Holecka pęka z zachwytu, ma maślane oczy , a z jej twarzy nie znika uśmiech. Na koniec rozmowy prezes PiS chwali: "Dała pani radę". Dziękuje i przyznaje, że się starała. W minioną sobotę starała się, żeby zlekceważyć Katarzynę Lubnauer. – Pani Holecka weszła w rolę nauczycielki, która rozmawia z dziewczynką mającą niewiele do powiedzenia. "Wiem wszystko i ciesz się, że cię zaprosiliśmy" – ocenia Mirosław Oczkoś, specjalista ds. marketingu politycznego i mowy ciała.


Po sobotniej rozmowie Danuty Holeckiej z Katarzyną Lubnauer w sieci aż zawrzało. A to dlatego, że szefowa "Wiadomości" i prowadząca w "Gościa Wiadomości" w TVP Info nie odmówiła sobie złośliwości i wymownych gestów. Weszła w nową rolę
– agresywnej dziennikarki.


Rozmowa dotyczyła ogłoszonej w sobotę decyzji o tym, że Platforma Obywatelska i Nowoczesna utworzą w Sejmie klub parlamentarny. Nie obyło się bez złośliwości.

– Zaliczyłam panią do PiS. Ale jak widzę "Wiadomości" to nie mam żadnych wątpliwości, że to jest jedna grupa – dosadnie stwierdziła Katarzyna Lubnauer. Holecka odparła tylko, że już zdążyła się do tego "przyzwyczaić".

Dalej szefowa Nowoczesnej pokusiła się o porównanie TVP do "manipulacji w stylu Urbana i Goebbelsa". – Oglądając TVP mam wrażenie, że żyję w jakiejś paranoi – dodała. – Ale jednak zdecydowała się pani do tej paranoi przyjść – odgryzła się jej Holecka.


Kiedy zabrakło słów, prowadząca postanowiła przejść do gestów. Stało się to w momencie, kiedy Lubnauer mówiła o Senacie. – Mamy tam system prawie że większościowy – podkreślała.

Na co przerwała jej Holecka: – Pani SLD o to zapyta. Być może w koalicji dlatego nie wyszło – ucięła dziennikarka i zwróciła głowę w stronę kamery, by pokazać widzom wymowną minę.


W sieci internauci publikują zdjęcia Holeckiej z rozmowy z Lubnauer i słynnej laurki dla prezesa PiS. I raczej retorycznie pytają, "czy da się wywnioskować, kiedy Holecka gości polityka pisowskiego, a kiedy opozycyjnego". M.in. o to zapytaliśmy specjalistów od mowy ciała.

Agresja i lekceważenie


Mirosław Oczkoś, specjalista ds. marketingu politycznego i mowy ciała
: – Zobaczyliśmy bardziej bojową twarz Danuty Holeckiej. Jakby chciała nam powiedzieć, że "żarty się skończyły".


Widać, że redaktor Holecka lekceważyła Katarzynę Lubnauer. Kiedy mięśnie "idą w dół", usta ustawiają się w "dziubek", to jakby ktoś kolokwialnie chciał powiedzieć: "możesz mi skoczyć" albo "mów dalej, ja i tak swoje wiem".
W oczach Holeckiej było widać wrogość, w mimice twarzy – protekcjonalizm. Jakby chciała dorzucić: "Co wy możecie mi zrobić, was już nie ma jako Nowoczesnej".

Daria Domaradzka-Guzik, ekspert mowy ciała: – W rozmowie redaktor Holeckiej i pani poseł Lubnauer była zauważalna wzajemna agresja, która narastała.

Mam wrażenie, że pani redaktor niespecjalnie kryła się ze swoimi emocjami, niektóre były niezależne od niej (podświadome, nieintencjonalne). Mam na myśli pochylanie się, spoglądanie "spod byka" – obniżona głowa, wzrok uciekający spod grzywki, mrużenie oczu. To najczęściej w reakcji na słowa, których albo się nie spodziewamy, albo się z nimi nie zgadzamy.

Dziubki, westchnienia, parsknięcia, cmokania

Daria Domaradzka-Guzik: – W ten sposób pani Holecka okazywała zniecierpliwienie i wyraźną niezgodę na to, co słyszała. Po tych dźwiękonaśladowczych wyrazach następowało najczęściej przerywanie albo wchodzenie ze swoim komunikatem.

Mam wrażenie, że to nie było związane z chęcią obniżenia wartości rozmówcy, a z tym, żeby pokazać, że absolutnie się nie zgadza z tym, co ten mówi.

Brak napięcia
Mirosław Oczkoś: – Nawet jak pani Holecka rozmawiała na antenie TVP z przyjaznymi jej osobami, to w mimice jej twarzy i ciele było widoczne napięcie. Nie chciała popełnić błędu. W przypadku rozmowy z panią Lubnauer pozwalała sobie na odchylenia do tyłu, położenie dłoni i łokcia na blacie stołu. Dawno nie widziałem Danuty Holeckiej na takim luzie, jeśli chodzi o postawę ciała.

Luźne określenia: "Ja tylko pytam"; "Uuu, pani przewodnicząca" ; "Dobra, to jeszcze jedno pytanie".

Mirosław Oczkoś: – Pani Holecka weszła w rolę nauczycielki, która rozmawia z dziewczynką mającą niewiele do powiedzenia. "Wiem wszystko i ciesz się, że cię zaprosiliśmy".

Daria Domaradzka-Guzik: – To na pewno przysłużyło się do obniżenia rangi spotkania. Kiedy przytaczamy mniej formalną komunikację, włączamy kolokwializmy, to najczęściej wtedy deprecjonujemy wagę zaproszonego gościa. To elementy, które obniżają wagę tej rozmowy. W mojej ocenie jest to bardzo naganne. Uważam, że to było celowe i bardzo świadome.

Długopis i atakujący palec wskazujący

Daria Domaradzka-Guzik: – Nikt z nas nie lubi "atakującego palca wskazującego", a pani redaktor ma taką przywarę. Jeśli jeszcze przedłużymy ten palec poprzez długopis, którym celujemy w stronę rozmówcy, akcentując punkt uderzenia w rytm tego, co się mówi, to tym bardziej sprawiamy wrażenie osoby, która jest agresywna.
Mirosław Oczkoś: – Sam wskazujący palec jest rodzajem bojowości, to taka postawa atakująca.

Brak odcięcia się od PiS
Daria Domaradzka-Guzik: – Pani Lubnauer wielokrotnie zarzucała redaktor Holeckiej "wy z PiS". I ze strony pani Holeckiej nie nastąpiło weto. Należało raz i konkretnie powiedzieć: "Droga pani, proszę skierować takie uwagi do partii rządzącej, my jesteśmy niezależną telewizją publiczną, z związku z tym moją rolą jest pytać".

Pytania z tezą

Daria Domaradzka-Guzik: – Pani Holecka zadawała pytania, które zawierały negatywną tezę. A kiedy rozmówca chciał się do tego odnieść, to nie było mu to dane. Poza tym, pani Holecka przerywała pani Lubnauer w trakcie jej wypowiedzi, co wybijało z rytmu. Nie pozwalała jej także dokończyć zdania. Mam wrażenie, że to wszystko było celowe. Podczas rozmowy pani Holeckiej np. z prezesem PiS takie przypadki nie miały miejsca.

Dystans przestrzenny


Daria Domaradzka-Guzik: – Redaktor Holecka miała dwie pozy, w które wchodziła. Pierwsza z nich, to było odwracanie się, zachowywanie dystansu przestrzennego, odsuwanie, poprawianie. To są elementy postawy, która ma troszkę zdeprecjonować rozmówcę.

Druga poza natomiast – takie kulenie się – zerkanie "spod byka", mrużenie oczu, to elementy charakterystyczne przy braku chęci budowania relacji.

Ranga gościa


Daria Domaradzka-Guzik: – Przy okazji rozmowy z politykami partii rządzącej zachowanie pani Holeckiej jest znacznie inne. Ona potrafi dopasować się do rozmówcy, wpłynąć nawet na niewerbalne zachowania.

W ten sposób pokazuje szacunek, atencję, zachwyt. Powstrzymuje się też od przerywania rozmówcy, a utrzymuje kontakt wzrokowy i czasem niemal anielsko wpatruje się w swojego rozmówcę.
To oznacza, że pani Holecka ma świadomość zarządzania komunikacją niewerbalną. I podczas rozmowy z panią Lubnauer wykorzystała wszystkie swoje umiejętności. Jeśli mamy przypuszczenie, że większość z tych zachowań miała charakter intencjonalny, to jest to jeszcze bardziej smutne.

Mirosław Oczkoś: – Jeśli mamy kogoś, kto wyciągnął nas z niebytu, a poza tym mamy podobne poglądy, to przestaje się stawiać trudne pytania. Pani Holecka jest raczej prezenterką partii rządzącej, która nie zachowuje żadnych pozorów.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu