To ma być już ostateczna decyzja. PSL ogłosiło, że nie chce tworzyć Koalicji Obywatelskiej

Według informacji ujawnionych w piątkowy wieczór, w Koalicji Obywatelskiej zabraknie PSL.
Według informacji ujawnionych w piątkowy wieczór, w Koalicji Obywatelskiej zabraknie PSL. Fot. Dominik Gajda / Agencja Gazeta
Będziemy tworzyć Koalicję Polską – poinformował w piątkowe popołudnie lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego deklaracja ma definitywnie przekreślać szanse na to, że ludowcy przystąpią do jednoczącej opozycję Koalicji Obywatelskiej. Tymczasem pojawiają się spekulacje, iż na listach KO znajdą się byli politycy PiS.


Długo nie było wiadomo, jak będzie wyglądała przyszła koalicja. Grzegorz Schetyna prowadził rozmowy z PSL, jednak w końcu utknęły one w martwym punkcie. Czy ludowcy zdecydują się na wspólny start z Platformą? Spekulacje przeciął w piątek lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz.


PSL nie wyjdzie w skład Koalicji Obywatelskiej. Kosiniak-Kamysz ogłosił, że ludowcy chcą stworzyć własny blok pod nazwą Koalicja Polska. Dzięki temu politycy tej partii unikną odpowiedzi na tematy związane chociażby z LGBT i będą mogli skupić się na dyskusji dotyczącej obrony :tradycyjnych wartości".


Bez ludowców, za to z byłymi PiS-owcami?
Choć wciąż nie wiadomo, jakie partie ostatecznie będą tworzyć front wyborczy przeciwko PiS, to pojawiają się już konkretne nazwiska polityków, którzy mieliby trafić na listy wyborcze. Co ciekawe, są to osoby, które w przeszłości swoje polityczne "być albo nie być" wiązali raczej z Prawem i Sprawiedliwością. Jak podaje Polska Agencja Prasowa, na listach mają się znaleźć Paweł Kowal i Kazimierz Ujazdowski.


Kowal odszedł z partii w 2010 roku i od tej pory jest mniej lub bardziej krytyczny wobec poczynań byłych kolegów. Dwa dni temu napisał na Twitterze, że reforma edukacji uderzy przede wszystkim w biednych. – Można dawać 500+, ale jeśli odbiera się szansę na wymarzoną szkołę, to jest to dużo istotniejsze niż dawanie 500+. To właśnie najbiedniejsi, co oczywiste, nie mogą pójść do szkoły, która kosztuje kilkanaście tysięcy dolarów rocznie, jeśli zabraknie dla nich miejsca w państwowej – ocenił Paweł Kowal w rozmowie z naTemat.

Kazimierz Ujazdowski też nie ma powodów, by łasić się do Jarosława Kaczyńskiego o miejsce na listach PiS. Z partii wystąpił 3 stycznia 2017 roku. Swoją decyzję tłumaczył rozczarowaniem wobec działań, jakie przyjęła partia zarządzana przez Jarosława Kaczyńskiego. – Potencjał Polski zamiast wzrastać, trawiony jest w ciągłych, niepotrzebnych konfliktach – powiedział wówczas Ujazdowski.

źródło: WP.pl / PAP.pl