Działa na koleżankę, a na ciebie nie? Oto dlaczego leczenie tarczycy musi być spersonalizowane

Leczenie tarczycy to nie tylko farmakologia. Duże znaczenie ma dieta, ale nie tylko.
Leczenie tarczycy to nie tylko farmakologia. Duże znaczenie ma dieta, ale nie tylko. Fot. 123rf.com / ronedya
Dolegliwości związane z zaburzeniami tarczycy zna z własnego doświadczenia niemal jedna czwarta z nas. Chroniczne zmęczenie, wahania masy ciała, zaburzenia pracy jelit, a w przypadku kobiet — problemy z płodnością, to objawy, z którymi walka bywa niezwykle trudna. Tarczycy nie da się bowiem wyregulować, aby chodziła jak w zegarku — jej prawidłowe funkcjonowanie to suma wielu czynników, z których ogromną rolę gra dieta. Ale nie tylko.


Informacja o tym, że to właśnie sposób odżywiania może nasilać lub łagodzić, a nawet niwelować objawy chorób tarczycy, nie jest nowa. Wiele osób nie zdaje sobie natomiast sprawy, że nawet trzymając się bardzo ściśle zalecanych wytycznych można nic nie wskórać.

Problemy z tarczycą, pomimo swojej powszechności, należą jednak do chorób bardzo, z punktu widzenia laika, skomplikowanych. Nasz dobrostan hormonalny to wypadkowa wielu czynników, o których piszą w swojej książce Serena Missori i Alessandro Gelli — lekarz-endokrynolog i badacz zajmujący się wpływem diety na funkcjonowanie tarczycy.

Tytuł publikacji może być nieco mylący, ponieważ brzmi on: “Dieta w chorobach tarczycy”. I owszem, zmiana nawyków żywieniowych to oś metody Missori-Gellego, jednak jej działanie będzie skuteczne tylko wtedy, gdy wraz z nowym jadłospisem, w życie wprowadzimy również odpowiednią suplementację oraz nauczymy się radzić sobie ze stresem.


Dopiero przyjęcie do wiadomości, że przywrócenie prawidłowej funkcji tarczycy to wypadkowa wszystkich opisanych powyżej czynników może sprawić, że uda nam się odzyskać kontrolę nad chorobą.

Missori i Gelle podkreślają również, że aby opracowana przez nich metod była skuteczna, trzeba dopasować ją do indywidualnych potrzeb:

— Dieta, suplementy oraz metody radzenia sobie ze stresem są dopasowywane na podstawie biotypów, tak aby każdy mógł uzyskać maksymalną synergię w wybranym postępowaniu — piszą autorzy. Pytanie podstawowe, które musimy sobie zadać, brzmi: czym jest biotyp i dlaczego jego poznanie jest tak istotne w kontekście zaburzeń pracy tarczycy.
Poznaj swój biotyp
Ludzie są różni — o tym prostym stwierdzeniu zdarza nam się, wbrew pozorom, dość często zapominać. W efekcie, zamiast szukać terapii dostosowanej do naszych unikalnych potrzeb, irytujemy się, że lek, który pomógł koleżance, na nas zupełnie nie działa.

Biotyp to, jak podają autorzy poradnika, termin, którym określamy: “budowę ciała, konstytucję psychiczną, strukturę hormonalną oraz to, w jaki sposób czynniki te modyfikowane są przez środowisko, rodzinę, jedzenie czy stres”.

Wszystkie te czynniki są ze sobą powiązane i od siebie zależne. W uproszczeniu: to jak wyglądamy ma wpływ na to, jak się zachowujemy, jaki mamy charakter, czy jesteśmy emocjonalni, czy raczej powściągliwi itp.

Biotypy studiował już Hipokrates i jak wspominają autorzy, to właśnie dokładna obserwacja ciała człowieka stworzyła podwaliny medycyny zarówno Wschodu, jak i Zachodu. Missori i Gelli, odwołując się do tych tradycji, przygotowali wytyczne dla czterech biotypów: mózgowego, żółciowego, sangwinicznego i limfatycznego, z adnotacją, że jedna osoba może mieć w sobie cechy dwóch typów.

W książce opisano szczegółowo cechy, którymi charakteryzuje się każdy biotyp tak, aby każdy z nas mógł określić swoją przynależność. Pod uwagę musimy wziąć, między innymi, takie czynniki jak: kształt twarzy, temperament, stopień wrażliwości czy zwyczaje żywieniowe.

Przykładowo, wśród charakterystyk typu mózgowego pojawiają się m.in.takie cechy, jak trójkątna twarz, szczupłe ciało, spadki glikemii i siły, napady głodu na węglowodany, skłonności do bezsenności, a wśród cech psychicznych: kreatywność, hiperaktywność, upór i wrażliwość.

Z kolei typ żółciowy będzie miał twarz owalną, szeroki tułów proporcjonalny do kończyn, skłonność do zimnych dłoni, a w czasie stresu — spoconych. “Żółciowcy” są ponadto bystrzy i wrażliwi, ale słabo radzą sobie ze stresem, który zniechęca ich i demotywuje.

Dopełnieniem naszego biotypu konstytucjonalnego jest biotyp hormonalno-trzewny, który określa, do jakich zaburzeń tarczycy możemy mieć skłonność. W tej kategorii autorzy wyróżniają cztery rodzaje: biotyp nadnerczowy, tarczycowy, estrogenowy oraz trzewny.
Reset hormonalny i trzewny - 4 tygodnie na pozbycie się toksyn
Missori i Gelli wierzą, że kluczem do pokonania zaburzeń jest poznanie własnego organizmu oraz zdefiniowanie szkodliwych dla niego produktów, a następnie odciążenie go w taki sposób, aby ponownie mógł zacząć samodzielnie radzić sobie z zagrożeniami.

Narzędziem, którym należy posłużyć się w tym celu jest tzw. “reset hormonalny i trzewny”. W optymalnej wersji reset powinien trwać cztery tygodnie. Czas ten może różnić się jednak w zależności od indywidualnych preferencji czy stopnia zaawansowania choroby.

Czym jest wspomniany reset? Jest to okres, w którym nie będziemy spożywać produktów, które stanowią obciążenie dla tarczycy, jelit i układu trawiennego. Poza oczywistymi wykluczeniami takimi jak alkohol, napoje gazowane, żywność typu fast food, cukier czy syrop glukozowo-fruktozowy, w tym czasie nie wolno spożywać produktów zawierających gluten oraz kazeinę.

Dlaczego? Zdaniem autorów, to właśnie te substancje są odpowiedzialne za “mimikrę molekularną”, czyli mechanizm, który sprawia, że przeciwciała wytwarzane przez układ odpornościowy, zaczynają atakować własny organizm, tkanki, w tym tarczycę.

Należy ograniczać niektóre warzywa. Bakłażany, papryka, pomidory, świeże chilli — według badań, które przytaczają autorzy, są bogate w saponinę, czyli substancję, która może zwiększać przepuszczalność jelitową i w efekcie — zaburzyć równowagę flory bakteryjnej, co może być jedną z przyczyn rozwoju problemów z tarczycą. Eliminujemy także rośliny strączkowe oraz wszystkie te, które mogą podrażniać jelita.

W zależności od biotypu i rodzaju zaburzeń dieta w trakcie resetu będzie skomponowana inaczej, ale jej podstawą będą zawsze bezglutenowe węglowodany, chude mięsa, warzywa i owoce (oprócz tych zakazanych). Zróżnicowany będzie natomiast głównie stosunek poszczególnych grup pokarmów w posiłkach oraz wielkość porcji.

Suplementacja, eliminacja toksyn i program antystres
Dieta ta, jak już wspomnieliśmy wcześniej, tylko jeden z elementów programu. Równie ważne jest wyodrębnienie czynników środowiskowych, które mogą wpływać na funkcjonowanie tarczycy.
Missori i Gelle podpowiadają więc, jak pozbyć się toksyn ze swojego otoczenia, na przykład przez poprawę jakości powietrza czy wody. Tłumaczą również, jak duże znaczenie ma spożywanie “czystego” jedzenia (w przenośni i dosłownie), jak również używanie “czystych” kosmetyków i detergentów.

W zależności od rodzaju schorzenia proponują stosowanie wybranych suplementów. Ich dobór i dawkowanie również są ściśle zależne od konkretnego biotypu oraz rodzaju schorzenia. Oczywiście, autorzy nie namawiają do porzucenia standardowej terapii farmakologicznej — suplementacja odpowiednimi mikroelementami ma na celu zwiększenie skuteczności leczenia.

Ostatnim, ale z pewnością nie najmniej istotnym elementem terapii, są ćwiczenia, które pomagają eliminować negatywne skutki stresu. W książce przedstawione zostały techniki aktywnej relaksacji, których celem jest kontrola naszych stanów emocjonalnych.

Podstawowymi narzędziami, które będą w tym pomocne, są ćwiczenia oddechowe, jak również systematyczna i progresywna indukcja odprężenia (ISPR), czyli autorska metoda relaksacji opracowana przez Alessandro Gellego, bazująca na ćwiczeniach oddechowych i medytacji.

Jak widać, metoda Missori-Gellego nie działa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, Wymaga sporego zaangażowania, dużej uważności i, czasem diametralnej, zmiany nawyków. Jeśli jednak stawką jest odzyskanie kontroli nad własnym organizmem, warto spróbować.

Artykuł powstał we współpracy z wydawnictwem Esteri.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
MAMA:DU 0 0Ją okrzyknięto "babą od zboków", jej uczniów "zboczonymi". Psycholożka zdradza, co robi na WDŻ
0 0Czy istnieje męska depresja poporodowa? Terapeuta o tym, z czym przychodzą do niego polscy mężczyźni
0 0Chcesz być eko, ale nie wiesz, jak zacząć? Oto 15 BANALNYCH sposobów na zero waste
0 0Podstawowy argument antyszczepionkowców obalony! Prawnik wyjaśnia najprościej, jak się da
0 0Wypijają 18 l mleka na śniadanie. Liczba porodów 44-latki zadziwia, a wkrótce kolejny

DZIEJE SIĘ

0 0"Gwarantuję, że idę do Sejmu". To on miał oddać mandat Piotrowiczowi
0 0Piotrowicz jednak nie trafi do Sejmu! PiS ucina spekulacje