Tego chce PiS? Tam na siłę zrobiono "bastion katolików", dziś do kościoła chodzi... 5 proc. ludzi

Quebec był katolicką prowincją, jak Polska. Większość wiernych regularnie chodziła do kościoła. Dziś jest odwrotnie.
Quebec był katolicką prowincją, jak Polska. Większość wiernych regularnie chodziła do kościoła. Dziś jest odwrotnie. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Na początku lat 60. ubiegłego wieku ponad 80 proc. katolików chodziło tam do kościoła. Dziś niecałe... 5 proc. Tak konserwatywny i katolicki Quebec zmienił się na przestrzeni lat w liberalną prowincję Kanady. Dlaczego? Może ci, którzy w Polsce forsują ustawę o zakazie edukacji seksualnej i inne prokościelne inicjatywy, powinni o tym pomyśleć. Bo efekt, jak w Kanadzie, dla Kościoła i sprzyjającym im polityków może być zupełnie odwrotny.


Kanadyjska prowincja Quebec to świetny przykład, jak może skończyć się wpychanie katolickiej ideologii na siłę. Na przykład do szkół – co właśnie mamy w Polsce. I nieważne, że Polska to katolicki naród, nikt tego nie kwestionuje.

W Quebecu też tak było. A potem wszystko poszło na odwrót. Totalnie, o 180 stopni. Z katolickiej prowincji Quebec zmienił się w tak liberalną krainę, że śledząc jego historię trudno w to uwierzyć.

"Katolickie dziedzictwo jest wszędzie – w nazwach ulic, pomnikach, kościołach, które często zmieniane są na cele świeckie. Ale praktykowanie religii gwałtownie spada. W Montrealu w mszach uczestniczy 2-4 proc. wiernych. Małżeństwo to niezwykły wybór wśród młodych ludzi" – badał ten fenomen "Economist".

W Quebecu również pojawił się temat edukacji seksualnej w szkołach. A także – o tym mówi się właśnie teraz – z Ministerstwa Edukacji w ogóle chcą usunąć komitet doradczy, który zajmował się sprawami religii. Katolicki patron Kanady
Ale zacznijmy od historii. Kanadyjska prowincja przez wieki była bastionem francuskiego katolicyzmu. Największym, jak opisuje "Economist", poza granicami Francji. Religia przywędrowała tu wraz z francuskimi osadnikami na początku XVII wieku. Zresztą tylko katolikom pozwalano się wtedy osiedlać w Kanadzie. Katolicy zakładali Montreal i jako misję katolicką "ku chwale Boga" nazwali go najpierw Ville Marie.


A jezuita Jan de Brébeuf, który przybył tu w 1625 roku, by nawracać Indian, ale został brutalnie zamordowany przez Irokezów, jest dziś patronem Kanady – jako święty i męczennik.

Pierwsza świątynia inna niż katolicka – synagoga – stanęła w Quebecu dopiero w 1768 roku.Tak silnie katolickie były korzenie Quebecu.

To tyle dawnej historii. Wraz z kolejnymi pokoleniami religie zaczęły się mieszać. Przybyło m.in. bardzo dużo Żydów i innych narodów z Europy. Quebec przeszedł wreszcie w ręce Wielkiej Brytanii.

Rządy Ciemnogrodu
Ale to, co miało wpływ na odwrót Quebecu od katolicyzmu, zdarzyło się w połowie XX wieku. Praktycznie za sprawą jednego człowieka – nacjonalistycznego premiera, którego rządy przyniosły ogromne wpływy Kościoła.

"Stał na straży tradycyjnych wartości konserwatywnych. Był blisko związany z Kościołem katolickim. W czasach jego rządów Kościół otrzymywał bezpośrednie dofinansowanie budżetowe. Dążył także do zwiększenia roli Kościoła w systemie edukacyjnym" – podsumowuje Wikipedia.

Maurice Duplessis rządził w latach 1936-39 oraz 1944-59. Nazywany był "szefem" ("Le Chef") Quebecu – jednocześnie był premierem i prokuratorem generalnym. Całe życie poświęcił polityce, nigdy się nie ożenił. Jego rządy określano potem mianem ciemnogrodu lub wielkiej ciemności ("Grande noirceur"). Gospodarczo prowincja za jego czasów bardzo się zmieniała. Duplessis budował drogi, szkoły, szpitale, zelektryfikował Quebec, pojawiły się inwestycje.

Ale jednocześnie wtedy zaczęły powstawać pierwsze organizacje obywatelskie w Kanadzie. Duplessis wprowadził m.in. akt, który miał chronić prowincję przed komunistyczną propagandą, co w praktyce miało szersze znaczenie. "Tzw. Padlock Act nie definiował słowa 'komunizm. Duplessis mógł swobodnie używać go przeciw każdemu, kto go krytykował, m.in. przeciwko związkom zawodowym i mniejszościom religijnym, którymi gardził" – opisuje kanadyjski portal poświęcony historii praw człowieka w tym kraju.

Na komunistów zwalił np. winę za to, że zawalił się most, który nazwano jego imieniem.

Pomoc, ale tylko dla mężatek
Wróćmy jednak do Kościoła. Nie cały go popierał, to podkreślają wszystkie źródła. Jego wpływy były za to ogromne. Duplessis wyniósł go niemal na piedestał. "Kompetencje kościelnej instytucji sięgały od kas oszczędnościowych aż do zarządzania przytułkami" – opisywał Znak.
Miesięcznik "Znak"

"To Kościół kształcił historyków, pisarzy i kadry polityczne, zapewniając continuum tradycji kulturowej społeczeństwa. Ponadto w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku niemalże wszystkie przejawy życia podlegały ścisłej kontroli duchownych usiłujących wstrzymać pewne aspekty modernizacji społeczeństwa, które w tamtym okresie w przeważającej większości żyło z pracy na roli i drobnego rzemiosła". Czytaj więcej

Jako zagorzały katolik, Duplessis w każdą środę modlił się w bazylice Notre-Dame w Quebec City. "Po śmierci swojego przyjaciela, brata André w 1937 roku, kazał zbudować mauzoleum ku jego pamięci. Wprowadził pomoc społeczną, zgodną z nauką Kościoła – m.in. dla matek w potrzebie (ale z pominięciem niezamężnych, w separacji czy po rozwodzie)" – czytam w jego biografii.

"Owoce piętnowanej seksualności pozamałżeńskiej"
Najgorsze były sierocińce. To najstraszniejsze wspomnienie po epoce konserwatywnego przywódcy, które cieniem położyło się też na Kościele.

Ok. 20 tys. zdrowych dzieci zabrano z sierocińców i umieszczono w szpitalach psychiatrycznych tylko dlatego, by szpitale otrzymały większe fundusze od rządu federalnego (szpitale dostawały większe niż sierocińce). Te dzieci, zwane "Sierotami Duplessisa", po latach opowiadały, jak się nad nimi znęcano, i seksualnie wykorzystywano.

"W niesławnych przytułkach-azylach Duplessisa umysłowo niepełnosprawni członkowie społeczeństwa mieszkali razem z dziećmi z nieprawego łoża, "dziećmi grzechu", oddawanymi do instytucji jako owoce piętnowanej seksualności pozamałżeńskiej. Tak ścisła i odgórna kontrola moralności byłaby raczej nie do pomyślenia w jakimkolwiek innym nowoczesnym społeczeństwie" – tak kilka lat temu pisał o nich "Znak".

Dorośli już ludzie oskarżyli potem nie tylko rząd, ale również Kościół katolicki. Nadeszła Cicha Rewolucja
Duplessis zmarł w 1959 roku. Wtedy nastąpiła tzw. Cicha Rewolucja (Quiet Revolution), która pokazała, jak bardzo katolicki naród miał dość nie tylko swojego dyktatora, ale też wielkich wpływów Kościoła i mieszania się przez księży w ich życie. Ta rewolucja na zawsze zmieniła katolicką prowincję. Zarówno społeczeństwo, jak i politykę, również Kościół.

Do władzy doszli liberałowie. Pierwszy raz powstało wtedy świeckie ministerstwo edukacji, a potem nastąpiła niemal całkowita laicyzacja. Kościół zaczął tracić przywileje. "Nastąpiła desakralizacja życia rodzinnego, wprowadzono m.in. śluby cywilne i rozwody, zniesiono kary za kontakty homoseksualne, zliberalizowano prawo do aborcji i upowszechniły się alternatywne formy rodziny, takie jak kohabitacja. Nastąpił też spadek dzietności quebeckich rodzin" – podsumowuje Wikipedia.
Wikipedia

"Państwo przejęło z rąk Kościoła kontrolę nad szkolnictwem podstawowym i średnim, opieką zdrowotną oraz opieką społeczną. (...) W ciągu dekady olbrzymia część wiernych zaprzestała praktyk religijnych i finansowania swych parafii. Mieszkańcy Quebecu, uchodzący wcześniej za jedno z najbardziej katolickich społeczeństw na świecie, w bardzo szybkim tempie ulegli daleko idącej sekularyzacji. Uaktywniły się m.in. wyraźne ruchy antyklerykalne". Czytaj więcej

Ubywa księży i kościołów
"Zanim umarł, wszyscy chodziliśmy do kościoła, by czynić znak krzyża, ale rok później już nie chodziliśmy na msze" – wspominał Gilles Duceppe, lider Bloc Québécois.

W internetowych relacjach czytam, że przed Cichą Rewolucją, w Quebecu chodziło do kościoła najwięcej ludzi w całej Ameryce Północnej. Dziś odwrotnie.

"Na początku lat 60. ponad 80 proc. katolików chodziło do kościoła raz w miesiącu lub częściej. Do 2007 roku uczestnictwo we mszy co tydzień spadło do 15 proc. A dziś mniej niż 5 proc. katolików chodzi w niedzielę do kościoła. Mało jest ślubów kościelnych, większość pogrzebów jest świecka, chrzty są niezwykle rzadkie" – opisuje w portalu American Conservative Rod Dreher. Edukacja seksualna do szkół
Dreher podaje sporo danych, które również w Polsce mogłyby dać do myślenia, jeśli Kościół i rządzący dalej będą iść tą drogą.

Archidiecezja w miasta Quebec w 1966 roku miała 1565 księży. W 2014 – 634. Liczba parafii też spadła – z 275 w 1966 roku do 207 in 2014. W latach 2003 – 2014 w Quebecku zamknięto około 400 kościołów.

Czy takiego scenariusza chcieliby orędownicy kar za edukację seksualną w szkołach? A także ludzie Kościoła, który to popierają, sami mając swoje grzechy na sumieniu? Quebec jest dziś liberalną prowincją, choć wciąż 75 proc. mieszkańców uważa się za katolików.

Dwa lata temu głośno było o Quebecu z powodu zapowiedzi wprowadzania edukacji seksualnej do szkół. Miała być wprowadzona już od przedszkoli. Tu również wywołało to dyskusje. Ale kilkadziesiąt lat temu nawet dyskusja na ten temat byłaby niemożliwa. Taką nieprawdopodobną drogę przeszła francuskojęzyczna prowincja.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Reserved 0 0Reserved pokazuje inną twarz lat 80. Wieczorowa kolekcja bierze z nich to, co najlepsze
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
Skoda Polska 0 0Nowe auto nie musi być kupione za gotówkę. Można je mieć jak telefon na abonament
T-mobile 0 0Zachwyciła go postać epizodyczna. Raczek o kultowym już filmie
0 0Edycja genów to rynek wart miliardy. Opiera się na metodzie podejrzanej u bakterii
0 0Tu będą chciały rodzić wszystkie kobiety. Szpital w Polsce jak dom
0 0Michalkiewicz ujawnił dane ofiary księdza. Pytamy, czy mu nie wstyd
0 0Robią coś, czego bał się rząd PiS. Czesi wprowadzają podatek, który tak drażni Amerykanów
0 0Dulkiewicz o kandydaturze Jaśkowiaka. Wymowna reakcja prezydent Gdańska
0 0SN uznał protest dotyczący wyborów do Senatu! Powtórki jednak nie będzie

MOTO

0 0Gdzieś już to widziałeś. Seat Tarraco to dobre… niemieckie auto – nie licz na hiszpański temperament
0 0Ten dziwoląg da się lubić. Nowy C-HR ma przekonać tych, którzy do tej pory mówili mu "nie"