Ksiądz święci lodówkę i pralkę w supermarkecie? "To archaiczna magia przykryta chrześcijańskim obrzędem"

Poświęcona lodówka będzie lepiej działać?
Poświęcona lodówka będzie lepiej działać? Fot. Shutterstock
Jeśli ktoś chce nabyć poświęcony telewizor czy lodówkę, powinien udać się do łódzkiej galerii Manufaktura. Znajdujące się w sklepie sprzęty elektroniczne zostały poświęcone pod hasłem "Niech sprawiedliwie i z miłością zajmują się kupnem i sprzedażą". Okazuje się, że święcenie produktów to nic innego niż archaiczna magia.


Niedługo otwarcie sklepu sieci Saturn w jednym z największych centrów handlowych w Polsce - łódzkiej "Manufakturze". We wtorek w obecności dziennikarzy sklep i znajdujące się w nim sprzęty zostały uroczyście poświęcone przez księdza Daniela Jarzębskiego, z jednej z łódzkich parafii. Cała uroczystość odbyła się w myśl hasła "Niech sprawiedliwie i z miłością zajmują się kupnem i sprzedażą". Jednocześnie sklep przekazał urządzenia warte 10 tysięcy złotych na rzecz jednego z łódzkich szpitali. Mamy więc świętość i miłosierdzie, czego więcej trzeba?


Zobacz też: 60 proc. księży jest w związkach z kobietami? Prof. Baniak, autor badania: prawdziwa skala jest jeszcze większa

Jednak czy święcenie lodówek, pralek i telewizorów nie jest w jakimś stopniu profanacją? O zasadności takiego działania i jego konotacjach rozmawiamy z profesorem Zbigniewem Mikołejką, filozofem i historykiem religii.

Kiedy powstał zwyczaj święcenia produktów?

Prof. Zbigniew Mikołejko: W gruncie rzeczy to nic innego niż archaiczna magia, przykryta chrześcijańskim obrzędem. Nowe przedmioty poddawane są praktykom oczyszczającym. Ma to schemat rytualny, przejęty przez ludowe chrześcijaństwo. W podobny sposób bezmyślnie przejmujemy całą masę praktyk, jak choćby wywieszanie świętych obrazków. Żaden sensowny ksiądz, którego znam, i który ma pojęcie o katolicyzmie, lodówek by nie wyświęcał. No ale jak ktoś chce odczyniać złe duchy i demony, to proszę bardzo.


Poświęcona lodówka będzie działać lepiej, dłużej?

(śmiech) Podejrzewam, że nie. Co więcej, można je uszkodzić, jeśli woda dostanie się w delikatne miejsca. Ta sytuacja jest zarówno śmieszna, jak absurdalna.

To dobry sposób na reklamę dla sklepu? Ludzie chętniej kupią poświęcony sprzęt?

(śmiech) Sklepy robią świetny interes w ten sposób. W Polsce wciąż są ludzie, którzy praktykują tę magię, która tkwi niezmiennie w czasach przedchrześcijańskich. Jeśli przymusowo przesiedlono masę ludności wiejskiej, to ich przekonania i wierzenia przesiedlono razem z nimi. Polska dopiero teraz się urbanizuje i ulega zeświecczeniu. Znam budynki w Warszawie, gdzie w latach 70' zostawiano buty przed wejściem, jak w wiejskiej chałupie.


Przeczytaj też: Bronił Nergala, dostał zakaz nauczania religii. Biskup ucisza naszego księdza blogera

Mimo naszej fascynacji kulturami zachodnimi i laicyzacją wciąż wierzymy w święcenie.

Tak, wielu ludzi kurczowo trzyma się tych praktyk, bo są łatwe. Święcenie to nic innego jak szereg rytualnych czynności, dzięki którym zyskujemy pozorną świętość. To nie rozmowa z Bogiem. Boga prosi się o coś w modlitwie, a w przypadku święcenia jest to tylko działanie rytualne. Podobne do szamańskiego. Pielgrzymowanie, maczanie chusteczek w świętych źródełkach. Takie obyczaje nie ustąpiły przez setki lat i nie ustąpią, dopóki ludzie nie ulegną całkowitej laicyzacji. Magiczne praktyki trwają od wieków. Nie przypominam sobie, by Jezus coś święcił, albo odprawiał inną magiczny rytuał. Pocieszał, uzdrawiał, jak najbardziej. Lecz żadnych przedmiotów nie odczyniał. Przemiana wody w wino czy rozmnożenie chleba to symbole wiary, nie należy traktować ich dosłownie.

Święcenie pralek nie jest swego rodzaju profanacją?

Jak najbardziej. To działanie karykaturalne, śmieszne. Widzimy tu fałszywą moralność, to ośmiesza religijność.

Przeczytaj też: "Dlaczego tak mnie nie znosicie?". Ksiądz Adam Boniecki pisze do internetowych "hejterów".

Święcenie jajek podczas Wielkanocy też jest magią?

Tak. Ale w tym przypadku trzeba je rozpatrywać w innym kontekście, jako pozytywne działanie. Często myli się tradycję kultury religijnej z wiarą. To dwie różne rzeczy. Tradycja kultury religijnej to nic innego jak zespół obyczajowych naleciałości, zarówno szlachetnych i pięknych, jak i tych złych. Święcenie pralek szarga urokliwą część religii. Czysta ludowa tradycja nie jest niczym złym. Święcenie jajek, a szerzej pokarmu, który chłop zdobył z trudem jest nacechowane pozytywnie. Związane z nadzieją, walką o ludzki byt. A obrzędy względem urządzeń, które mają sprawiać rozrywkę lub nas wyręczać, jest wyrazem nowobogackiego pragnienia. Używanie religii, by ułatwiać sobie życie pojawia się bardzo często.

Jak?

Znajomy duchowny opowiedział mi o sytuacji, której był świadkiem. Zapytał młodą dziewczynę, dlaczego idzie z nimi na pielgrzymkę. Odpowiedziała, że po to, by zdać maturę. No to niech się trochę pouczy. Mamy praktyczny stosunek do wiary, jest fajna, jeśli ułatwia nam życie. Tradycję trzeba święcić, ale są pewne granice.

Wykształceni biskupi tego nie dostrzegają? Mogliby to przecież ograniczyć.

Biskupi nie różnią się od wiejskich proboszczów. Większość z nich to właśnie proboszczowie z awansu. W Polsce jest niewielu światłych teologów. Później obserwujemy szereg utarczek z Kościołem. Nie pomagają sobie spychając na margines takich ludzi jak ksiądz Boniecki. Słychać za to ojca Rydzyka, biskupa Ryczana. Niby jest wykształcony, powołuje się na historię, a popełnia błędy. Nie tak dawno przedłużył życie Stefanowi Batoremu o przeszło 20 lat.

Magia jest w końcu zła czy dobra?

Ja jej nie potępiam, każdy z nas ma jakieś swoje sfery myślenia "magicznego". Dla wielu ludzi ma sens. Ale magii nie należy utożsamiać z katolicyzmem. Nie jestem praktykującym katolikiem, ale mnie to razi. W nowe obszary życia wciska się akceptacja magicznych form. Mają one sens jeśli chodzi o tradycję, a nie odrywanie ich od korzeni, egzystencjalizmu celem przeniesienia do sfery doraźnych potrzeb.

Zobacz też: Bartoś zrzucił habit, Lemańskiego zesłali na koniec świata, a Boniecki dostał zakaz wypowiedzi. Los buntowników Kościoła